Czy kobieta zagadywana na ulicy może wziąć nas za desperata?

W jednym z komentarzy Łukasz zadał ciekawe pytania:

Mam pewną uwagę co do podchodzenia na ulicach. Zastanawiam się, czy to ma sens, gdyż czy robiąc to:
1. nie wyglądamy w oczach kobiety na desperata który nawet po ulicach musi ganiać kobiety żeby jakąś poznać,
2. czy kobieta nie uzna nas za psychopatę co laski zaczepia na ulicy
3. nie wyglądamy na zawodowego podrywacza co żadnej nie przepuści (nawet na ulicy)
4. zwykły pośpiech, ona może zwyczajnie nie mieć czasu ani ochoty z nami gadać.
Ile razy zagadywałeś na ulicy i ile wynikło z tego znajomości, tzn. kolejne spotkania. Z góry dzięki za odpowiedź i rozwianie wątpliwości. Na pewno takie zagadywanie to dobry sposób na wyjście ze swojej strefy komfortu i zwiększenie pewności siebie. Ja niestety nie potrafię jeszcze zagadywać do obcych kobiet (chociaż zdarzały mi się kilka razy dyskusje w pociągach), chociaż mam nadzieję że kiedyś to zmienię.

Odpowiem zbiorczo, bo w zasadzie są ze sobą powiązane. Z pewnością czytając co pisze może się wydawać, że ta strategia z podejściami jest trochę bez sensu. Przyzwyczajeni jesteśmy do szybkich efektów, chcemy od razu rezultaty, a one jeśli przychodzą to powoli. Zastanówmy się czy normalne jest korzystanie z apek czy portali randkowych? Dawniej tego nie było, a jakoś  ludzie sobie radzili. W pewnym sposób wracamy zatem do korzeni. Środowisko się jednak sporo zmieniło. Ludzie są bardziej zabiegani, rozproszeni, podejrzliwi, nie mówiąc o tej masce, którą sam też czasem posiadam, która może ostrzegać by się nie zbliżać.

Co kobieta myśli o nieznajomym naruszającym jej bańkę?

Patrzy na telefon widząc znowu, że nikt nie napisał, pędzi do sklepu mając ten agresywny wkurzony wyraz twarzy, a tu nagle wyskakuje ktoś jak filip z konopi. Mogę zapewnić, że jeśli coś się jej nie spodoba to po prostu nas ominie i pójdzie dalej. Zdarzyło mi się wiele dziwnych sytuacji, ale nigdy nie były one bardzo negatywne. Oczywiście szczególnie na początku rozkładamy wszystko na czynniki pierwsze, zastanawiamy się nad przyczyną i bierzemy każdą rzecz do siebie. Prawda jest jednak taka, że nikt nie wie jaka myśl jej przemyka w chwili podejścia. Szkoda nawet na to energii, gdyż po prostu może mieć zły dzień, wziąć podchodzącego za sprzedawcę, śpieszyć się, przez co omija delikwenta. Kobiety muszą być również ostrożne i wiele ich zachowań odbędzie się z automatu. Ile razy podszedł do Was gość proszący o 5 zł i zanim coś powiedział wiedzieliście o co mu chodzi? Jest to jedna z przyczyn dlaczego nie powinno się być przesadnie miłym z proszącym głosem. Mogę zapewnić, że jak człowiek na początku się uczy to mogą sobie coś o nas dziwnego pomyśleć. Nie zdajemy sobie najczęściej sprawy z tego, że zachowujemy się dziwnie, ponieważ to nowa dla nas sytuacja (nerwowa gestykulacja, słaby kontakt wzrokowy, łamiący się głos). Po wszystkim szybko jednak wracają do swoich spraw zapominając co się stało, no chyba, że zrobi się naprawdę coś głupiego. Samo rozpracowywanie czyjegoś zdania o nas trochę podchodzi pod syndrom Mr. Nice Guy. Sam tak miałem, tym bardziej to się nakręca, gdy jesteśmy o krok od celu, ale nagle coś się psuje. Trzeba zaakceptować, że będą porażki, a skóra z czasem zgrubieje. Na tym polega nauka.

Wiele kobiet spytało mnie na pewnym etapie rozmowy

z takim ciekawskim lekko flirtującym wzrokiem “czy często to robię”. Najciekawsze, że zwykle gdy konwersacja dobrze się układała. Jakoś nigdy nie usłyszałem od nich, że jestem desperatem (może lepiej dla mnie). Przeciwnie, gdyż większość kobiet zdaje sobie sprawę, że to niezwykle trudne dla faceta by spontanicznie podejść i wyrazić swoje zainteresowanie. Niestety wiele kobiet zachęca swoim zachowaniem do podejścia, ale nie ma reakcji drugiej strony i biorą to do siebie, że coś może być z nimi nie tak.

Intuicja kobiet w większości przypadków chroni je przed złymi facetami

Nie można negować rzeczywistości w której żyjemy. W porównaniu z krajami zachodnimi jesteśmy w miarę jednolitym społeczeństwem z powszechnym minimum pewnej kultury zachowań. Zdarzają się źli ludzie i powinni być z zdrowego organizmu eliminowani. Nawet faceci mają intuicję i każdy doświadczył moment wyostrzenia zmysłów, gdy dana sytuacja jakoś nie wygląda normalnie. Gdy coś jest nie tak. Jeżeli dana osoba zachowuje się podejrzanie to większość szybko potrafi to zidentyfikować.

U podstaw jest poszanowanie jej bez dyskusyjnego prawa do powiedzenia “Nie”

Może być to werbalnie lub zachowaniem i jest to pełne prawo kobiety. Co ciekawe funkcjonuje również jako sposób na sprawdzenie faceta czy ma poukładane w głowie, czy można mu ufać. Nie jeden gość wkurzał się i wrzeszczał, gdy usłyszał od kobiety “Nie”, co było dla niej sygnałem, że lepiej nie mieć z nim więcej do czynienia. Trzeba pogodzić się, że na każdym kolejnym etapie kobiety stosują konsekwentnie tą zasadę. Strasznie to wkurza, męczy, ale gdy zaakceptuje się i zrozumie te reguły, gdy nauczymy się, że to nie przepychanka, ale nawet forma zabawy. Proszę wierzyć nie będzie miała nic przeciwko, że się ją poderwało tak jak mogła co najwyżej poczytać w romansach. Doceni cierpliwość podczas sprawdzania czy może czuć się z nami bezpiecznie. Problem wielu mężczyzn wynika z założenia, że jest to wszystko proste i przychodzi bez wysiłku, jak wielu próbuje przedstawić w internecie. Przeciwnie wymaga to sporo pracy nad sobą oraz porażek. Nie zapominajmy również, że coraz więcej facetów woli spędzać czas na grach czy innych nie  produktywnych zajęciach, niż podejmować jakiejkolwiek inicjatywy. Nawet ten podrywający zagubiony turysta jest lepszy od nich bo przynajmniej  próbuje. Walidacja kobiety w dużej mierze wynika z zainteresowania facetów. Wykonany pierwszy krok nawet nie udany jest również jej formą, co podnosi jej przekonanie o swojej wartości. Nie przez przypadek poznanego faceta w sieci przedstawiają, że poznały np w bibliotece. To naturalne i w pewien sposób kobiety tego chcą codzień robiąc się na bóstwo marząc, że spotkają swojego księcia.

Każdy krok, nawet nie udany przybliża nas do rezultatów

Na pewnym etapie liczyłem podejścia. Przy wartości ponad 80 uznałem, że jednak na jakiś czas przestanę. Był to moment, gdy postępy nie były widoczne, przeciwnie cofałem się, bo zacząłem ustanawiać sobie za cel ilość konwersacji, numerów itp. Jest tu pewien efekt psychologiczny nagradzania się po zrealizowaniu ustalonego planu. Dopiero z czasem widzimy, że funkcjonujemy w bardzo zmiennym nie dającym się do przewidzenia, płynnym środowisku. Opieranie się w nim o policzalne cele dodaje tylko presje na wynik na którym się wyłącznie skupiamy. Jedyną uwagę w interakcji z nią powinna być ona, gdyż wyimaginowany zamysł sprawi nasze dziwne zachowanie, które ona wyczuje. Coś w jej umyśle nie będzie się dodawać, nie będzie z nami spójne. W takiej sytuacji nawet mając numer nie będzie miała ochoty nam odpisać. Każda porażka, potknięcie i to na różnych etapach spośród kilkunastu spotkań tą drogą przekonały mnie, że trzeba wrzucić na luz. Jest to trudne, bo odbieramy wszystko personalnie, ale z czasem przychodzi akceptacja i z nas to schodzi, przestaje się aż tak liczyć. Dodając sobie nie potrzebnie stresu utrudniamy naukę, czasem nawet ją uniemożliwiając. Dlatego dla pewnego balansu spotykam się też często z dziewczynami z tindera. Może nawet za dużo, ale początkowo aby przyzwyczaić się szczególnie do niemożliwych do przewidzenia sytuacji.

2 myśli nt. „Czy kobieta zagadywana na ulicy może wziąć nas za desperata?

  1. Wera

    Kiedyś w przychodni (szłam zbadać krew) przysiadł się dwudziestoparoletni przystojniak i zaczął mi prawić komplementy, chciał porwać na kawę. Byłam zaskoczona, ale dałam mu numer telefonu. Wzięłam go za seksoholika na głodzie i raczej tak traktuję podobnie działających mężczyzn, choć zdaję sobie sprawę z tego, że przecież mogą nie mieć innej okazji do poznania mnie, a ja jestem tak urocza, że czasem trudno się powstrzymać 😉 . Sama też kiedyś zaczepiłam dwóch facetów, z którymi często się widywałam jadąc pociągiem do pracy. Po charakterystycznych koszulkach udało mi się ich znaleźć na fb. Obu zaprosilam i wytlumaczyłam kim jestem, jak i dlaczego napisałam, że jestem nieśmiała, ale chciałabym ich poznać. Jeden zaproszenie zignorowal, drugi przyjął, ale nie odpisał. W realu ignorują. Nie jestem stalkerką, ale jak ktoś się zachowuje nietypowo, a moje zachowanie takie było, to na wszelki wypadek lepiej mnie omijać. Dlatego sama nie zaczepiam już nikogo, jak komuś się podobam to niech sam sobie radzi. (a ja zwinnie wrzucę go do worka z seksoholikami na glodzie :-D)

    Odpowiedz
  2. llip

    Bylam dwa razy w takiej sytuacji. Raz podszedl do mnie facet pod centrum handlowym i zaprosil na kawe, a raz przy przejsciu dla pieszych. W mojej glowie pojawily sie mysli: a)chlopak jest z kursu podrywania i ‘probuje” a gdzies z boku stoi prowadzacy, b) chce mnie zaprosic na kawe, napije sie a potem ucieknie 😉 c)podchodzi do wszystkich dziewczyn, bardzo potrzebujacy. Zastanawialam sie tez czy to nie jest ta sama osoba, bo oba miejsca dzielila mala odleglosc. A moze to ty polowales w Warszawie w okolicach Arkadii i ul.Jana Pawla?? ;P

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *