Depresja oraz stres. Choroby cywilizacyjne XXI wieku.

Temat, który dziś poruszę jest bardzo ciężki i wynika z ostatniej rozmowy jaką przeprowadziłem z kilkoma znajomymi mającymi objawy zbiorowej depresji w wyniku ciągłego stresu. Brzmi absurdalnie, ale czasem świadomość niemocy w pewnych sytuacjach tworzy napędzające się cykliczne negatywne stany, które odbijają się na zdrowiu.

Zacznijmy od mniejszego kalibru czyli: czym jest stres. Wg Dr. Wes Burgess, autora książki “Calm Your Mind” stres to fizjologiczna reakcja organizmu, stymulująca gruczoł nadnercza do nadmiernej produkcji różnych stymulantów oraz hormonów, które mają wpływ na nasze ciało oraz umysł. W przypadku stresu najważniejszym z nich jest adrenalina wydzielana szczególnie w sytuacjach zagrażających naszemu życiu jak: atak zwierzęcia, zabójcy, uraz fizyczny, ogromny ból, głód oraz sytuacje typu: trzęsienie ziemi, powódź, epidemia itd. Adrenalina powoduje w takich sytuacjach zwiększenie siły fizycznej oraz szybkości reakcji. Cały system nerwowy stawia ciało w pełnej gotowości przekierowując część krwi z mózgu oraz organów do mięśni zwiększając przy tym agresję (do walki) oraz/lub strach (do szybkiej ucieczki). Trzeba podkreślić, że stres potrafi się kumulować i niekonieczne są potrzebne do tego sytuacje jak wypadki lub tragedie by wywołać powyższe mechanizmy.

Stres to często wynik naszego niedostosowania do obecnych warunków życia. Dawniej świat był o wiele mniejszy, a sama egzystencja toczyła się wolniej. Nie było gęsto zaludnionych miast, internetu, telefonów, telewizji, autostrad, lotnisk. Ludzie kiedyś mieszkali w małych miasteczkach lub wsiach, gdzie wszyscy się znali. Populacja była niewielka i mniej zatłoczona niż dzisiaj. Nie było też tylu okazji na poznanie nowych znajomych przez co przeciętna osoba miała mało relacji z innymi. Samo życie, obieg towarów, pieniądza toczyły się nie porównywalnie wolniej niż dziś (rynek lokalny, brak tv, kanałów dystrybucji i transportu). Tamte czasy były paradoksalnie mniej stresujące na codzień, ale też wiązały się z dużymi zagrożeniami jak wojna, plagi czy choroby.

Dzisiejsze czasy oparte są na szybkim obiegu towarów oraz informacji. Wymaga to ciągłej pracy oraz dostępności by sprostać nowym warunkom oraz wymaganiom, stąd ciągłe deadliny, minimalne progi do zrealizowania itd. Nawet jeśli nam się wydaje, że nas to nie dotyczy to jednak często okazuje się, że codzienne oczekiwania są efektem tej pędzącej machiny. Jesteśmy świadkami masowego transportu (autostrady, komunikacja miejska), konsumpcji (duże restauracje/fast foody, centra handlowe) oraz wysokiej koncentracji ludzi. Szybkie życie sprawia, że rzadko kiedy mamy czas na odpoczynek od codziennego stresu. Nie pomagają problemy w pracy oraz często brak możliwości wzięcia dni wolnych. Czasem oczekuje się nawet gotowości pomocy w czasie urlopu. Wymogi robienia więcej w mniejszej jednostce czasu, ciągłe śrubowanie limitów to przepis na szereg późniejszych problemów jak: stopniowe pogarszanie się zdrowia, krótsze życie, więcej dni na L4 czy rosnące problemy w relacjach międzyludzkich. Nie jesteśmy przystosowani do życia w takim tempie.

Ciężkie życiowe sytuacje potęgują tylko codzienny stres. Śmierć czy choroba osoby bliskiej, rozstanie/zakończenie bliskiej relacji, uzależnienia/problemy z alkoholem, zła sytuacja finansowa, problemy w pracy lub jej utrata, przepracowanie, rozczarowanie życiem. Niestety, ale nie da się przygotować na wiele sytuacji dlatego warto wiedzieć jak nasz organizm reaguje na takie wydarzenia. Gdy jesteśmy pod wpływem stresu wspomniana wcześniej adrenalina rośnie powyżej normalnych poziomów przez co przyśpieszeniu ulega tempo bicia serca oraz ciśnienie krwi. Przepływ krwi oraz samo oddychanie stają się szybsze. Uaktywnia się kolejny hormon sterydowy z nadnerczy tzw. kortyzol wstrzymujący trawienie, zagłuszający system immunologiczny oraz podnoszący poziom cukru we krwi by odżywić mięśnie. Związki te pomagają nam podejmować szybkie decyzje jak atak bądź ucieczka, jednak oprócz krótkoterminowych efektów mają również swoje długoterminowe działanie.

Hormony sterydowe mają na celu pomocy w sytuacjach zagrożenia życia, a kiedy jest po wszystkim powinny powrócić do normalnych poziomów. Co więcej w wyniku walki, ucieczki czy ciężkich ćwiczeń następuje skonsumowanie przez organizm ich nadmiaru co sprawia, że spada ich poziom jak i sam stres. Niestety szybkie tempo życia sprawia , że te związki chemiczne nie są w pełni metabolizowane.  Ich wysoki poziom utrzymuje się dlatego przez długi czas. Jest to przyczyna początkowych bólów głowy, gardła, brzucha, bezsenności itp. Stale zwiększony kortyzol oraz adrenalina sprawiają, że ciężej jest skupić się na różnych zadaniach, a samo logiczne myślenie przebiega wolniej. Pogarsza się pamięć i ciężej przyswoić nowe informacje. Co gorsza hormony stresowe długoterminowo przyczyniają się do częstszych negatywnych myśli oraz emocji jak zmartwienie czy gniew. Fizycznym objawem jest szybsze niszczenie oraz starzenie się systemu nerwowego przez nadmierną stymulację tymi związkami. Wysokie stężenie przez lata może powodować problemy z sercem, podwyższony cholesterol, a nawet zawał. Układ wewnątrzwydzielniczy obciążony jest ciągłym zwiększeniem poziomu cukru we krwi co może być niebezpieczne dla diabetyków. Co więcej blokowanie systemu immunologicznego (jako zmiana priorytetów na większą siłę w sytuacji zagrożenia) wystawia nasz organizm na potencjalne choroby. Fizycznie dodatkowo może tez się to objawiać brakiem apetytu, pogorszeniem wyglądu skóry przez stratę kolagenu. U facetów ciągły stres może się objawiać gorszym działaniem męskich hormonów powodując problemy w łóżku czy utratę włosów. U kobiet z kolei częstym objawem są problemy z absorpcją wapnia, zmniejszenie częstotliwość menstruacji, a nawet defekty płodu. Oczywiście przedstawione efekty stresu nie zawsze się ujawniają, czasem tylko częściowo, jednak bezsprzecznie wpływają na naszą kondycję oraz zdrowie.

Depresja to niezwykle bagatelizowana choroba, a dotyka coraz większej liczby osób. Co ciekawe dziesiątki lat temu dotykała co najwyżej osoby w wieku 40 czy 50 lat, a obecnie zdarza się już u dwudziestolatków. Niestety ma czasem tendencje do nawracania mimo wcześniejszego wyleczenia. Depresja zaczyna się zwykle od serii negatywnych uczuć, myśli oraz zachowań np:

  • Ciągłe złe samopoczucie
  • Brak przyjemności z życia oraz aktywności, które wcześniej były dla nas pozytywne
  • Duża strata wagi mimo braku diety, bądź odwrotnie przesadne tycie, wahania apetytu
  • Bezsenność i potrzeba z snu w dzień
  • Ociężałość, brak energii, ciągłe zmęczenie
  • Uczucie beznadziei, braku wartości, brak sensu pracy, życia, nieracjonalne poczucie winy
  • Problemy z koncentracją oraz myśleniem, podejmowaniem decyzji

Powyższe objawy mogą być wywołane przez wcześniej opisane stresowe sytuacje. Zwykle depresja kojarzona jest z stratą bliskiej osoby czy inną życiową tragedią. Ważne jest by odróżnić często pojawiające się negatywne uczucia, które po prostu przychodza i odchodzą. Depresja to długotrwały negatywny stan będący mieszanką powyższych objawów wraz z często pojawiającymi się emocjami: złości, irytacji, beznadziei czy strachu. Kolejnym elementem jest zejście na ścieżkę ciągłego samokrytycyzmu, gdyż jesteśmy świadomi nienormalnej sytuacji np “To bezsensu, czemu nie mogę się tego pozbyć i iść do przodu?”. Takie toksyczne biczowanie się tylko pogarsza stan, gdyż zwykle zamienia się to w pewien cykl, błędne koło pogarszające samopoczucie. Przykładowo, gdy osoba w depresji czuje się słabo, to bardziej reaguje na potencjalne negatywne wydarzenia niż gdyby była zdrowa. Zakładając zawsze najgorsza interpretację wydarzenia. Cementuje to tylko negatywny obraz własnej osoby i staje się pożywką do mechanizmu własnej krytyki, łącząc się z dalszym złym samopoczuciem. Jest to jedna z przyczyn dlaczego osoby w depresji mają problem by z niej wyjść. Depresji mogą towarzyszyć ciągle powtarzane złe myśli takie jak:

  • Nie jestem wystarczająco dobry, jestem słaby
  • Zawiodłem siebie i innych
  • Nie mogę tego już dłużej wytrzymać
  • Nienawidzę siebie. Poczucie braku wartości
  • Nigdy mi się nie udaje
  • Jestem w sytuacji bez wyjścia, ciężko mi sobie z tym poradzić
  • Co jest ze mną nie tak
  • Coś musi się zmienić

Powyższe myśli często odpalane są z automatu, gdy pojawia się jakaś życiowa trudność, przez co podkopywane jest samopoczucie i z biegiem czasu pogłębia się zły stan. Dodajmy jeszcze stres oraz opisane wcześniej mechanizmy i mamy dość nie ciekawą sytuację, która różnie może się zakończyć. Na tym etapie pozostaje już pomoc lekarska.

Ważne jest by zrozumieć jak działa stres oraz depresja i czy jesteśmy sobie w stanie poradzić z nimi sami. W przypadku stresu, nawet tego zakumulowanego możemy łatwo sobie pomóc poprzez ćwiczenia oddechowe, prostą medytację, krótkie wakacje czy aktywność fizyczną. Problem jest jednak wtedy, gdy przekroczy się pewną granicę, gdy ciężko już określić czy to jest stres czy może już depresja. Zwracam na to szczególną uwagę bo mam kilku znajomych pracujących w zespole, który jest ciągle mobbingowany przez szefa, który jest chroniony przez własnego przełożonego. Kadry natomiast udają, że nie ma jakiegokolwiek problemu. Jest to interesujący przypadek, bo pokazuje kolejne stadia jak stres może przerodzić się w lekką depresję. Na początku ze względu na nierealistyczne wymagania, dokładanie bezsensownych wymagań i tworzenie presji obwieszczając całej firmie nieprawdopodobne deadliny tworzy się sytuacje stresujące, które są pewnym ciągiem. Pojawia się bezsenność, dziwne bóle np brzucha, problemy z koncentracją. Nie pomaga ciągłe tworzenie sytuacji zagrożenia przez mobbera, przez dokładanie nowych zadań, czy odpytywanie oraz pokazywanie, że ma się za śmieci pracowników, wręcz ostentacyjne chwalenie się że robi się “zamordyzm”. Niestety w takich sytuacjach oprócz oczywistej potrzeby zmiany pracy trzeba pomyśleć również o drodze sądowej. To przykre, że coraz częściej słyszy się takie przypadki, szczególnie gdy widzi się jak takie niszczone osoby tracą chęć życia i nawet kilku tygodniowy urlop nie pomaga. Taki chroniczny długotrwały stan jest ciężki do odreagowania. Jasne łatwo powiedzieć by rzucić pracę, ale jak ma się kredyt oraz rodziny to jest pewien problem, tym bardziej na wyższych stanowiskach, gdzie ciężko jest obniżyć wymagania np płacowe by uciec. W takich sytuacjach ratunkiem jest po prostu lekarz specjalista, który nie tylko wysłucha, ale ma pewne narzędzia by odseparować osobę na jakiś czas od takich toksycznych warunków pracy. Dodatkowo sama dokumentacja medyczna staje się argumentem na potencjalnej drodze prawnej. To ciekawe, gdy widzę że sama świadomość, że jest jakieś wyjście poprawia samopoczucie moich znajomych, gdyż często poczucie sytuacji bez wyjścia cementuje negatywne stany, a to krótka droga do większych problemów.

Źródła:

Calm Your Mind by Wes Burgess, M.D., Ph.D.

The Mindful Way through Depression by M. Williams, J.Teasdale, Z. Segal, J. Kabat-Zinn

Feeling Good by David D.Burnes, M.D.

Jedna myśl nt. „Depresja oraz stres. Choroby cywilizacyjne XXI wieku.

  1. apka

    U mnie z kolei był to stres i to taki długotrwały związany przez chorobę mojej mamy. Sama sobie nie mogłam pomóc, dużo rozmawiałam z siostrami i to przynosiło mi jako taką ulgę, ratował mnie nervomix forte. Mogłam spokojnie myśleć, najgorszy był ciągły lęk i dziwne uczucie w piersiach, które po leku też minęło. Nie wiem jak inaczej wytrzymałabym to wszystko. Ten okres najgorzej wypominam i mam nadzieję, że taka sytuacja już się nie powtórzy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *