Dlaczego gry już mnie nie bawią

Odpłynąłem na ponad tydzień, chyba każdy ma w końcu taki moment, że musi się zaszyć w swojej jaskini. W moim przypadku powodem takiego zachowania była premiera gry fallout 4 oraz kilka dni wcześniej need for speed. O ile serii postapokaliptycznej nie mogłem sobie absolutnie odmówić to ścigałkę wziąłem na rozgrzewkę zachęcony pozytywnymi recenzjami oraz  ładną grafiką.  Nowe dzieło EA sprzedałem po 2 dniach bo osiągnąłem limit kłamliwego AI, ale z początku przyznam gra była fajna. Niestety o czymś na miarę Hot Pursuit w klimacie burnouta czy most wanted mogę tylko pomarzyć.

Fallout jednak to już inna historia. Przyznam jestem fanem klimatu postapokaliptycznego jak seria mad max, gra wasteland, film “The Book of Elie” etc. Fallout 2 szczególnie zapadł mi w pamięci. Kiedy pierwszy raz zagrałem w tą grę, a była wtedy już klasykiem to uzmysłowiłem sobie, że czasem elektroniczna rozrywka może zbliżyć się do rangi sztuki. Trzecia część mimo zmiany koncepcji nadal w pewnym stopniu podobała mi się, ale nie miałem siły na jej kolejne przejście. Po latach dałem sobie szansę z czwórką i bardzo mnie ucieszyła pewna refleksja po ponad 50 godzinach z tą produkcją.

Moje apogeum grania przypadło na dwa pierwsze lata  liceum, później już tylko od czasu do czasu powalałem sobie na dobrej jakości produkcje. To pewnie kwestia powolnego znudzenia tym samym, ale przepakowanym produktem/schematem od różnych firm. Koniec końców gram najwyżej kilka razy w roku. Chyba już nigdy nie odmówię sobie kolejnej części GTA, gdyż piątka utwierdziła mnie, że warto poświecić kilka dnia na tą serię. Fallout jednak to inna bajka. Pierwsze godziny to zauroczenie różnorodnym światem, customizacją, broniami i nawet interesującym głównym wątkiem. Im dalej jednak w las tym częściej powtarzał się schemat idź i zabij lub przynieś coś z powrotem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że u podstaw tej produkcji było poszerzenie potencjalnej grupy klienteli o fanów Call of Duty oraz Minecrafta. Już trzecia część miała bardziej różnorodne misje oraz wiele zakończeń ich wykonania. Tutaj jest wszystko po szynach  i co najwyżej możemy zmieniać kolejność konwersacji niż uczestniczyć w bardziej rozwiniętej unikalnej przygodzie. Grę wystawiłem na sprzedaż i w kolejce jest u mnie już tylko nowe Uncharted oraz GTA (pewnie za kilka lat).

Mam chyba to szczęście, że wogóle nie kręcą mnie gry multiplayer. Zawsze wolałem dobrą fabułę niż ciągłe strzelanie. Zadziwia mnie, dlaczego wiele osób to jakoś nie nudzi, w kółko to samo. To jest chyba już pewien trend, że coraz więcej osób zamienia jedną pasywną rozrywkę: telewizor, na aktywną, ale dalej przed monitorem. Każdemu życzę by osiągnął swój limit albo chociaż wybrał tylko te naprawdę wartościowe produkcje. Warto szanować swój czas, niż przejadać najlepsze lata. Ciągłe jednak widzę znajomych, że zostali w tym przyzwyczajeniu grania jako odskocznię od codziennych problemów oraz nudy. Faktycznie wirtualne światy kuszą  barwną, poruszającą nasze emocje rozrywką. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że u podstaw są stworzone by  absorbowały nas w jak największym stopniu. Podsumowując, w tym roku swoją dawkę elektronicznej rozrywki już wyczerpałem.

Na koniec kilka fajnych tracków z GTA, które same w sobie są świetną kolekcją dobrej muzyki.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *