Fanka muzy Grey’a

Na początku lata przechodząc wydeptanymi ścieżkami zauważyłem z daleka elegancko ubraną kobietę na przeciwko jednego z znanych sklepów. Pogoda słoneczna, było dość ciepło, więc miała wielkie okulary oraz obcisłą spódnicę. Była ciut starsza ode mnie, na oko może z dwa lata. Słuchała muzyki i jednocześnie była dość zaabsorbowana telefonem. To interesujące jak sami, nawet ja tworzymy sobie taką własną bańkę, czasem nie wiem wręcz co się koło nas dzieje. To dość przykre, bo w ten sposób większość dnia gapimy się w ekran. Pomijam już kuriozalne sytuacje, które czasem widzę gdy ludzie się spotykają w parze lub w grupie i co chwila zerkają na telefon. Cala ta technologia zamiast nas zbliżać, oddala nas coraz bardziej. W każdym razie podchodzę zaczynając coś mówić. Pierwszych słów i tak nie słyszy, ale uśmiech oraz kultura sprawiają, że zdejmuje słuchawki by dowiedzieć się o co chodzi. Przepraszam ją, że jej przeszkadzam bo wygląda na lekko zajętą, ale musiałem do niej podejść. Zaczynam opisywać co mi się w niej podoba, reakcje pozytywne, więc pytam czego tak namiętnie słucha. Odpowiada, że Greya.

W takich sytuacjach, gdy jest się w tym danym momencie trzeba pracować z tym co się ma. To jak gra w karty, gdzie dostajesz na początku zbiór niewiadomych i musisz się w nich odnaleźć. Zmiana tematu na początku jest możliwa, ale też nie słowa maja największe znaczenie. Brnę zatem w ten topic i mówię, że słyszałem o przekroczonym milionie widzów w Polsce tego filmu. Rozmowa zaczyna się toczyć i nie przypomina to zagubionego turysty w żaden sposób. W pewnym momencie sama zaczyna zadawać mi pytania czy widziałem film lub czytałem książkę. Oczywiście odpowiadam, że nie, ale znam zarys fabuły z opowieści oraz słyszałem o jednak słabej ekranizacji. Temat ewoluował i przeszedł na hollywood, który produkuje kolejne chały robiąc  miejsce na rebooty co 3 lata.

Z kobietami nie można za długo kręcić się w jednym “miejscu”, bo nie będzie wiedziała czego chcesz. Można zostać kolejnym kolegą, znajomym jeśli nie robi się następnych kroków, nawet tych małych. Ponieważ miała te wielkie okulary i mimo wszystko widziałem zarys oczu, poprosiłem by je zdjęła. Spodobało się jej to i mogliśmy rozmawiać dalej. Patrzyliśmy sobie w oczy i zacząłem już coś bredzić w stylu, że stoi tutaj ukrywając się pod tymi okularami (domyślałem się że czeka raczej na kogoś), więc może zejdziemy  z tego słońca i napijemy się mrożonej kawy (sondowałem sytuacje). Oznajmiła, że czeka na dobrą koleżankę z pracy. Skoro chodzą razem na zakupy to faktycznie myślę, muszą się lubić, więc odpowiadam, że pewnie trzęsą razem całą firmą. W tym momencie chciała się pochwalić i mówi, że ona tylko swoim zespołem składającym się z samych facetów. To była dość ciekawa ścieżka, bo raz to była atrakcyjna kobieta, dwa utwierdzona jest o swojej wartości i słuchając profilu co robi to były jakieś poważniejsze sprawy. Rzadko wypytuję co dokładnie robią, ale często same podają słowa klucze. Tutaj padły o jakiś podróżach i międzynarodowych transakcjach. Zapytała również o mnie, więc opowiedziałem, że zajmuję się projektami etc. Jest to ważne bo nie ma co być w jakiś sposób anonimowym, by nie myślała później, że właściwie nic o mnie nie wie. Nagle dzwoni koleżanka, odbiera, wita się z nią mówiąc jej imię.  Czekam, nie ma co przeszkadzać. Kończy i zaczynam, że zaraz zaczną typowy kobiecy szał  zakupów. Tutaj trzeba uważać, bo nie chodzi oto by wyjść o zgrozo na specjalistę od torebek, raczej improwizując ciągnę rozmowę. Mówi, że wieczorem idą do klubu, dlatego chcą kupić coś nowego. To był interesujący wątek, którego wogóle nie podjąłem, bo osobiście tam nie chodzę. W głowie jednak miałem, że w klubie, w hałasie, byłaby otoczona koleżankami i znajomymi. Ciężko stwierdzić gdzie jest łatwiej, po prostu ja wiem, że to nie miejsce dla mnie.

Uznałem, że muszę zając się moimi sprawami, po takiej rozmowie naturalne jest by do niej wrócić, zatem wymieniliśmy się numerami. Jasne, że podstawowe pytanie to co napisać. Najgorsze bybyło: czy zakupy się udały, czy dobrze się bawiłyście w klubie itd. Ja radzę zawsze uważnie słuchać, więc wysłałem wiadomość z tego co udało mi się w rozmowie uzyskać. Napisałem, że gdy odszedłem to spotkałem jej koleżankę i sporo się dowiedziałem na jej temat. Nie zawsze trzeba być specjalnie kreatywnym, ale kobiety lubią gierki, nagle zwykłe gadanie zyskuje jakieś drugie podłoże. Złapała ściemę i odpisała: “A to zołza, co o mnie nagadała?”. Wtedy zacząłem wymyślać jak to rozkazuje swoim podległym facetom w pracy itd. Oczywiście nie przesadzając, bo to tylko zabawa. Wyszło również, że ma dziecko i tutaj zawsze radzę być absolutnie szczerym, że sam ledwo na sobie polegam czy coś w tym stylu. Zależy jakie się ma zamiary, ale podstawowa zasado to nie oszukiwać. Koniec końców na szczęście nie było łańcuchów jak w Grey’u (domyślam że pewnie były tam takie motywy), ale zachowam w pamięci fajne wspomnienia. Zresztą to było ciekawe, niezależna, pewna siebie kobieta z dzieckiem, nianią, robiąca karierę i chodząca po klubach. Dla takich facet to już dodatek, chociaż pewnie tez nie zawsze, ale jak mówię trzeba być szczerym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *