Interesujące badania na temat źródeł bogactwa dobrze sytuowanych rodzin w USA

Jest ogromna różnica między osobami, którą są bogate, a chcącymi na takich wyglądać. Ten dysonans powiększa się szczególnie teraz, po latach bardzo taniego kredytu oraz nowej formule mediów, gdzie widz nie powinien za dużo myśleć tylko łaknąć ociekającego przepychu z ekranu. Pojawia się wtedy przeświadczenie, że naprawdę zamożne osoby są zawieszone w tej złotej bańce jak z pewnej odległej planety. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że to absolutny promil społeczeństwa. Zawsze znajdą się miliarderzy czy oligarchowie z nudów wystawiających bizantyjskie pałace, jest to jednak garstka ludzi. Dodajmy do tego dość świeżo upieczonych bogaczy szczególnie w biznesie internetowym, których nazwiska i strony stają się symbolem marzenia wielu o “next big thing” i powstaje w końcu zaburzona percepcja, że istnieje przeważająca grupa na dorobku oraz wyłącznie arystokracja. Oczywiście, że większość majątku znajduje się w małym procencie społeczeństwa, ale nie znaczy to, że mało jest faktycznych milionerów.

Na szczęście pewien doktorant Uniwersytetu w Georgia w USA, Thomas J. Stanley wraz z Wiliamem Danko przeprowadzili szeroko zakrojone badania wśród amerykanów w temacie posiadanego bogactwa. Owocem ich pracy stała się bestsellerowa książka “The Millionaire Next Door: The Surprising Secrets of America’s Wealthy” zmieniająca wyobrażenie o przeciętnej majętnej rodzinie, całkowicie przeciwne od prezentowanego przez media. Od razu zaznaczam, że publikacja jest z 1996 roku i wydawać by się mogło, że nie przystaje do obecnych czasów.  Biorąc jednak pod uwagę zawarte wnioski poparte faktami, a nie życzeniami w dziełach pokroju “jak stać się milionerem w miesiąc”, uważam że warto się z nią zapoznać. Myślę, że każdy z nas miał moment fascynacji pewnymi autorami, czy rodzajami książek w celu rozwinięcia się i w wypadkowej znalezienia motywacji lub pomysłu na zarobienie pieniędzy. Problem jednak w tym, że bardzo często ich twórcy zarabiają wyłącznie sprzedając je osobom wiecznie marzącym o bogactwie. Tym bardziej zwróciła moją uwagę ta interesująca publikacja o milionerach z sąsiedztwa.

Badania naukowe

W USA 25 milionów rodzin zarabia ponad 50 tyś dolarów rocznie, a 7 milionów powyżej 100 tysięcy. Dziwne jest jednak, że niewielu ma znaczący osobisty majątek żyjąc z miesiąca na miesiąc. Średnio tylko 15 tys. $ nie biorąc pod uwagę wartości domu/mieszkania będącego najczęściej w kredycie. Nawet górne 5% z 150k rocznie ma średnio co najwyżej 60 tyś. $ oszczędności. Akurat ta grupa w przeciwieństwie do poprzedniej miała przynajmniej czasem lokaty – 22%, 18% obligacje, mniej niż 25% akcje. Co ciekawe mimo wysokich zarobków większość z nich mogłaby przeżyć bez pracy najwyżej kilka miesięcy. Same badania miały szeroki zakres, włączając indywidualne, bądź grupowe wywiady z 500 faktycznymi milionerami wraz z 11 tysiącami osób zamożnych o wysokich dochodach. Oprócz spotkań stosowano szczegółowe ankiety z 249 pytaniami, nie tylko na temat stylu życia, wydatków, ale sposobu konsumowania nadwyżek. Pozwoliło to na wyodrębnienie pewnego schematu pozwalającego na uzyskanie majątku w kwocie minimum miliona dolarów. W celu lepszego poznania obyczajów tych osób przeprowadzono dodatkowe ankiety ich współpracowników, księgowych oraz doradców finansowych. Zdobyte informacje nie miały sobie równych w porównaniu z poprzednimi szczątkowymi badaniami.

Autorzy książki poznając kolejne osoby powoli wyłaniali przeciętny wzorzec niezależnych finansowo milionerów. Nie byli to sportowcy na kontraktach, wokaliści z tantiemami czy beneficjenci loterii, a szarzy ludzie żyjący poniżej swoich możliwości. Mogliby odpoczywać latami z samych oszczędności, których w większości dorobili się własną konsekwentną pracą (80%). Z punktu widzenia statystyki, to co nacodzień widzi się w mediach to rzadkość, a po skończonej głośnej karierze zwykle takie gwiazdy dorabiają się szybko ogromnych długów.

Główne wnioski z książki

Okazuje się, że typowy amerykański milioner to przeważnie właściciel własnego, niekoniecznie dużego biznesu, często małej fabryki, zakładów usługowych czy sklepów. Pochodzą zwykle z rodzin, które nie posiadały takich pieniędzy, a większość z nich dorobiło się bogactwa własną ciężką pracą. Zwykle mieszkają w sąsiedztwie osób, które zarabiają ułamek tego co oni, nie obnosząc się swoim majątkiem, a raczej go akumulując oraz reinwestując. W skrócie, autorzy wyłonili siedem powtarzających się elementów dla nich charakterystycznych:

  • Ich poziom życia jest znacznie niższy niż sugerowałby zgromadzony majątek
  • Szanują swój czas, pieniądze oraz majątek co sprzyja jego pomnażaniu oraz akumulacji
  • Niezależność wraz z bezpieczeństwem finansowym ma wyższy priorytet niż życie na pokaz
  • Zwykle rodzice nie pomagali im finansowo
  • Ich dzieci przejmują odpowiednie wzorce przez co również szybko stają się materialnie niezależne
  • Często wykorzystują nadarzającą się okazję do zrobienia dobrego interesu
  • Realizują się w odpowiednim dla siebie zajęciu

Charakterystyka przeciętnego milionera

Powyższa lista wydaje się wręcz banalna oraz oczywista, ale podejście do pieniądza wielu osób sprawia, że podejmowane przez nich decyzje zamieniają ich w bogatych biedaków żyjących między jednym przypływem gotówki, a drugim. Bardzo często ma to związek ze statusem prowadzonego przedsięwzięcia czy wykonywanego zawodu jak np. prawnik lub lekarz. Okazuje się jednak, że większość faktycznych milionerów (z  min. 1 mln $ po potrąceniu zobowiązań i długów) prowadzi zwykle dość nudne interesy jak firmy spawalnicze, tępiące insekty, pola kempingowe etc. Co ciekawe większość zwraca szczególną uwagę na zapobiegliwe oraz oszczędne żony jako jeden z elementów ich sukcesu. Tworząc razem długoterminowy związek, wychowując statystycznie trójkę dzieci. Jest to również grupa dobrze wykształcona, gdyż tylko 20% z nich nie ukończyło studiów, 18% ma magisterkę, 8% studia adwokackie, 6% lekarskie oraz również 6% doktorskie. W życiu zawodowym pracują średnio od 45 do 55 godzin tygodniowo. Inwestują średnio 20% rocznego dochodu brutto, 75% ma również rachunek maklerski. Najważniejsze decyzje w kwestii pieniędzy podejmują sami w oparciu o ciągłą naukę zarządzania finansami. Obdarzają jednak dużym zaufaniem księgowych oraz prawników ze względu na specjalistyczną wiedzę po którą często sięgają. Podsumowując są to ciułacze powoli dorabiający się swojego majątku, cały czas go pomnażając. Unikają ekstrawaganckiego życia w postaci drogiego w utrzymaniu domu w luksusowej dzielnicy czyż innych symboli sukcesu w postaci drogich aut, zegarków, bądź garniturów.

Charakterystyka przeciętnego konsumpcyjnego bogacza

Autorzy opisali wiele przeciwnych kontrastujących postaw, gdzie opisywane rodziny w pewien sposób otaczają się symbolami statusu. Co ciekawe wiele z nich w młodości nie mogło sobie pozwolić na duże wydatki, ale dorastało w otoczeniu majętnych rówieśników np. w szkole. Wytworzyło to u nich chęć nadrobienia dawnych lat oraz w pewien sposób bycia lepszym niż ich biedni rodzice. Często ten schemat miesza się z rywalizacją z najbliższym kręgiem znajomych oraz chęcią przegonienia ich co jest miara satysfakcji oraz sukcesu. Dla wielu takich osób motorem napędowym do cięższej pracy jest ciągłe porównywanie się z innymi wg badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Yale. W konsekwencji wzrost dochodów jest lokowany w kolejne dobra konsumpcyjne, a nie oszczędzany. Powszechna jest u nich potrzeba prestiżu np  w postaci corocznego kupna nowego modelu ulubionego samochodu, bądź członkostwa w elitarnym klubie. Niestety dzieci takich bogaczy przejmują nawyki rodziców. Oczywiście wiele ma równie dobre kariery, ale rozpoczynając życie zawodowe mają takie same oczekiwania poziomu życia w których zostały wychowane. Prowadzi to często do wydatkowania przez nich przyszłych przypływów pieniężnych podwyższając własne zadłużenie. Taka postawa jest jedną z najczęstszych przyczyn niskich oszczędności przedstawionych “bogaczy”, gdzie wysokie dochody są okazją jedynie do wyższego standardu życia. Interesujący jest według pisarzy często powtarzający się schemat poszukiwania auta, gdzie z pieczołowitością dobierane są dodatkowe opcje przy okazji zażartej walki o obniżkę ceny. Jest to częsty poczucie pseudo-bogaczy zaoszczędzenia pieniędzy, gdy uda się wynegocjować obniżkę przy zakupie drogiego dobra. Jest to oczywiście iluzoryczne przeświadczenie biorąc pod uwagę ich częsty, szybki spadek wartości.

Podsumowanie

Podobnie jak z artykułem o postanowieniach noworocznych wydaje się, że nie piszę niczego odkrywczego. Kolejne banały, ale wszyscy wiemy jak trudno się oprzeć pieniądzu, szczególnie ciężko zarobionemu w tak biednym kraju jak nasz. Opisane przeciwstawne postawy jednak łatwo możemy odnieść do polskiej rzeczywistości, z pewnością w niewielkiej skali, ale podstawy zachowań są te same. Wielu z nas, włącznie ze mną ma lub miało moment traktowania pieniądza jak gorącego ziemniaka, który chętnie chcemy skonsumować aby wynagrodzić sobie ciężki trud, bądź nie najlepiej sytuowane czasy dzieciństwa. Artykuł nie ma na celu pouczanie kogokolwiek tym bardziej, że u nas najczęstsza pensja oscyluje w granicach 2 tysięcy złoty, więc ciężko mówić o jakimkolwiek oszczędzaniu. Tworzy to jednak niestety warunki do częstej chęci przeskoczenia poziomem życia innych i objawia się coraz większym zadłużeniem wraz ze wszystkim związanymi z tym problemami. Nie ma również sensu pójścia w całkowite skąpstwo czy wręcz “dziadowanie” warto jednakbrać pod uwagę długoterminowe efekty droższych zakupów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *