Jak dorosły facet może pokonać nieśmiałość, gdy nigdy nie był z kobietą.

We wpisie o tym jak pokonać nieśmiałość rozgorzała ciekawa dyskusja o trudności przełamania się w kontaktach z kobietami, szczególnie dla dorosłego mężczyzny. Tematyka ta zwykle jest przemilczana, czasem wyśmiewana, co tylko pogarsza stan danej osoby. Zwykle pewne naturalne interakcje z dziewczynami zaczynają się wykształcać w gimnazjum/liceum, gdzie zainteresowanie, ciekawość, czy podkochiwanie się zachęcają do bliższej z nimi relacji. Co jednak się stanie, gdy chłopak nigdy nie wyjdzie poza ten stan? Nie przekroczy tej niewidzialnej granicy, za którą pojawia się bliskość oraz intymność. Hormony oczywiście pchają do działania, ale negatywne reakcje czy brak sukcesów zrażają do dalszych działań. Temat ten zaczyna się z czasem odkładać, mogą pojawiają się inne priorytety. Następuje pewnie racjonalizacja własnego położenia, że może nie ma się szczęścia lub jeszcze nie ta pora, ale w niedalekiej przyszłości np. w nowym środowisku wszystko się odmieni. Niestety wcześniejsze złe doświadczenia lub po prostu brak odpowiedniego pokierowania sprawiają, że nic w tej sferze się nie zmienia. Wkroczenie w dorosłość z pewnymi brakami to już spory ciężar. Co ciekawe u niektórych może wykształcić się pewien pokręcony mechanizm obronny, kiedy strach przed czymś nowym zaczyna sabotować sytuacje, gdzie coś potencjalnie może się zmienić na lepsze. Przykładowo, dziewczyna może być zainteresowana, ale obawy przed brakiem doświadczenia, niewiedza jak się zachować, sprawiają, że odpycha się takie osoby. Gdy jedynym znanym sobie stanem w tej materii jest pustka, to z biegiem lat trudniej jest się z niej wyrwać, staje się nawet ostoją spokoju, czymś pewnym. Skumulowane braki przy kobiecie mogą powodować wewnętrzną panikę, co z pewnością objawia się dziwnym zachowaniem, spiętą mimiką twarzy, uciekającym czasem agresywnym wzrokiem, szybkimi ruchami ciała itd. Płci pięknej niewiele trzeba, aby ocenić faceta, a jego zdenerwowanie czują po wielokroć, co jest dla nich niekomfortowe.

Krępująca jest również świadomość własnej sytuacji. Z jednej strony jest to nienaturalne, o czymś się dobrze wie, a z drugiej jest ta niemoc, aby cokolwiek zmienić. Niby wszystko jest na wyciągnięcie ręki, ale zaniechania, błędy oraz braki sukcesów zaciskają coraz mocniej te więzy. Bardzo łatwo się wtedy w sobie zamknąć, a nawet pogodzić bez jakiejkolwiek nadziej na zmianę. Powstaje błędne koło, gdzie nawet próbując coś zrobić, zwykle otrzymuje się słabe reakcje, bądź negatywne co tylko utwierdza, że nie ma się szans. Dodatkowo w głowię ciągle kłębi się ta myśl, że nigdy nie było się z kobietą, co obniża własne poczucie wartości i ciąży jak niewidoczny bagaż na każdej interakcji. Oczywiście nie znaczy to, że inne sfery kuleją. Przeciwnie, wiele osób, które sporo w życiu osiągnęły, boryka się z tak ciężką nieśmiałością. Nawet może być z nimi wszystko w porządku w kontaktach zawodowych, ale o innej relacji zwykle mogą tylko pomarzyć.

Czytelnik ja2134 we wpisie o nieśmiałości opisał swoje spostrzeżenia i w pewien sposób pogodził się z własną sytuacją:

Ależ ja właśnie jak stwierdziłem „dobra, ja już taki jestem, pieprzyć to, nie uda mi się zmienić” przestałem mieć żal do świata i poczucie, że marnuję życie. Po prostu zacząłem skupiać się na innych rzeczach niż mój społeczny niedorozwój. U mnie „walka” z nieśmiałością, zmuszanie się do rozmawiania z ludźmi, wywoływała tylko ciągłą frustrację i jeszcze większe przygnębienie. Gdybym dalej to robił, to na pewno obudziłbym się jak samotny, nieszczęśliwy pięćdziesięciolatek.
Dokładnie takie mam marzenie: być nieśmiałym, samotnym ale za to samowystarczalnym finansowo, mającym pasje w życiu facetem. A nie bardzo rozumiem co wy tu proponujecie – że odmienię całą swoją osobowość i pójdę na pierwszą w życiu randkę z kobietą w wieku 30 lat? Gdzie są kobiety które by w takiej sytuacji nie uciekły? I co ja bym jej powiedział? Jak zaczął? Cześć czy dzień dobry? Czy podać jej rękę, czy pocałować w policzek czy co? Ja takich rzeczy nawet nie wiem (uwierzcie, że są na świecie ludzie którym nie przychodzi to naturalnie, ale którzy muszą myśleć nad każdym słowem i gestem) a czas na naukę tego jest w wieku lat 15 – 17 a nie 30.

Trudno jest patrzeć w oczy kobietom na ulicy jak kobiety odwracają od ciebie wzrok z daleka.

Ta ciągła frustracja oraz przygnębienie jest każdemu z nas znana, a wynika z oczekiwań, które sobie nakładamy. Im większe tym adekwatne rozczarowanie. Jest to jednak wyłącznie nasz wymysł i nie powinno się zakładać, że coś uda nam się osiągnąć szczególnie w tak dynamicznej materii, jak relacje międzyludzkie. Nie działa to tak jak na rynku pracy, gdzie mając odpowiednią wiedzę, dorobek, możemy określić nasze zdolności i na tej podstawie spodziewać się ile możemy zarobić itd. Z kobietami nawet posiadając odpowiednie obycie normalne jest, że potrafią człowieka kompletnie zignorować bez słowa, olać, powiedzieć coś ostrego w celu sprawdzenia, czy się gość tym przejmie. Tak naprawdę każda interakcja jest trochę inna i dopiero z praktyką uczymy się radzić z różnymi nieprzewidywalnymi sytuacjami. W większości przypadków dziwne zachowania kobiet wystarczy przemilczeć bez cienia wzruszenia. Kolejna sprawa to słowo randka, które podnosi stawkę oraz utrudnia przezwyciężenie nieśmiałości. Osobiście umawiając się przez tindera nauczyłem się, aby nie mieć nigdy oczekiwań i traktować takie spotkania jak rozmowy z potencjalną koleżanką. Odsuwając od siebie całą aurę randki na rzecz niezobowiązującej kawy, gdzie dwoje ludzi może sobie spokojnie porozmawiać, zrzucamy ten cały ciężar. Ma to duże znaczenie w przypadku poznawania się przez internet, gdzie możemy się sobie podobać ze zdjęć czy konwersacji, ale na żywo może wogóle nie iskrzyć. Zresztą skoro randka to przecież trzeba wszystko zaplanować, pokazać się z jak najlepszej strony itd. Tworząc sobie w głowie takie wymagania, nic dziwnego, że później słabo się czytelniku czujesz. Lepiej mieć realne oczekiwania i krok po kroku radzić sobie z poszczególnymi brakami. Na razie radzę dać sobie spokój z randkami jako takimi, tylko najnormalniej w świecie więcej obcować z kobietami.

Dla przykładu konwersujesz z dziewczyną na tinderze i na pewnym etapie piszesz, że słabo rozmawia się w ten sposób i lepiej, gdy spotkacie się na kawie. Proponujesz dwa dni w tygodniu np. wtorek lub czwartek. Zwykle się zgodzą lub podadzą inny termin. Zostaje już tylko określenie godziny. Większość kobiet bardzo często spotyka się przez różne serwisy oraz aplikacje, dlatego przedstawienie spotkania jako niezobowiązującego brzmi dla niej bezpieczniej. Nie ma nic gorszego niż facet mający jakieś oczekiwania, gdyż zwykle kojarzy się to z kimś potrzebującym. Zresztą jak tu mówić o randce, gdy dwoje ludzi nigdy nie widziało się w realnym świecie. Jasne, że można kobietę przed pierwszym spotkaniem nakręcić pozytywnie emocjonalnie pisząc lub rozmawiając telefoniczne i wtedy ona chce, aby było to randka. Na to jednak przyjdzie czas w przyszłości, dlatego na początku lepiej założyć, że spotyka się z potencjalną koleżanką. W takim wypadku niezależnie jak wypadło spotkanie, to zawsze kończy się sukcesem, gdyż dokładasz kolejną cegiełkę w budowaniu swojej pewności siebie, która oparta jest wyłącznie na doświadczaniu, spędzaniu więcej czasu z nieznanymi kobietami. Inaczej mówiąc, te pierwsze 10 czy 20 spotkań w praktyce będzie dla Ciebie uspokojeniem nerwów w sytuacji, gdy oboje skupiacie na sobie uwagę. Zaraz jak to uspokojenie skoro wg. Ciebie może to powodować frustrację, zmuszając się do rozmowy. Dokładnie, gdy obniżysz swoje oczekiwania do poziomu gruntu i wmówisz sobie, że jedynie chcesz poćwiczyć umiejętność konwersacji, to nagle okaże się, że niezależnie od tego jak pójdzie, zrealizowałeś swój cel. Zakładając wcześniej randkę oraz całą jej otoczkę, a tym samym wzbudzając przy okazji myśli, że nigdy nie było się z kobietą, niszczysz siebie już na starcie. Powiedz sobie: przecież i tak jej nie znam, na tym etapie nie ma co liczyć na seks, bo nie jestem gotowy, więc skupię się na samej rozmowie. Z pewnością ich wrażenie nie będzie najlepsze. Każdy tak miał na początku, gdzie spotkanie wygląda jak wywiad dziennikarski. Zacznij podchodzić do tego tematu bardziej beztrosko i przestać się tym przejmować, skoro po takiej kawie najgorsze co może się stać to, że nigdy więcej już się nie spotkacie.

Nikt nie sugeruje Ci zmianę osobowości. Chodzi wyłącznie o wyuczenie nowych umiejętności oraz zmniejszenie stresu w kontaktach z kobietami. Masz 30 lat i w życiu nie byłeś na randce. Ok, trudno. Nie musisz nikomu, a w szczególności jej tego mówić. Kiedy zaczniesz chodzić na kawki, oswoisz się z takimi sytuacjami to przyjdzie czas, że zaczniesz wprowadzać nowe elementy. Przykładowo powiesz jej bezpośrednio jakiś zindywidualizowany komplement, obserwując reakcję. Może to być patrzenie ciepłym, zdecydowanym, spojrzeniem prosto w oczy, aż zacznie się peszyć. Następnie propozycja zmiany lokalu albo obejrzenia coś niedaleko na mieście, pogrania w bilard etc. Krok po kroku się rozwiniesz. Nikt przecież nie oczekuje, że siedząc w jaskini, przeistoczysz się w mistrza podrywu i każda kobieta będzie Twoja. Taki wizerunek kreują wszelkie materiały żerujące na męskich problemach, czasem wręcz je podsycając.

Jak zatem zacząć? Umówiłeś się na spotkanie, najlepiej gdzieś w centrum. Masz również wybraną niedaleko kawiarnię, gdzie na spokojnie można usiąść i nie ma tłoku jak na dworcu. Czekasz i gdy przychodzi zachowujesz się jak wobec koleżanki czy kolegi. Mówisz: cześć Ania, Kasia etc. Na początku może nie całuj, bo może coś pójść nie tak, najwyżej na koniec w policzek. Po tym, jak się przywitasz możesz zapytać, czy jechała w korku albo jak minął jej dzień w pracy bądź na uczelni. Jednocześnie zacznij kierować ją w stronę kawiarni rzucając zdanie, że tutaj niedaleko mają dobrą kawę. Idąc kontynuuj rozmowę o wszystkim i niczym. Przekroczyliście próg lokalu, spytaj się czego chciałaby się napić, a następnie daj jej zadanie, aby wybrała miejsce, Ty w tym czasie zamawiasz, płacisz i jeśli trzeba przynosisz kawki do stolika (nikomu ujmy to nie robi). Siedzicie najpewniej naprzeciw siebie, kontynuując rozmowę o głupotach. Pamiętaj, że nie masz żadnych oczekiwań i trochę potrwa, kiedy w pełni przyjmie się takie podejście. Ważne, aby rozmowa naturalnie płynęła, zamiast skakać po tematach, uważnie słuchaj i nawiązuj do tego, co ona mówi. Przykład: opowiada, jaki miała ciężki dzień w pracy etc. Ty na to, że jest już przecież po i może pomyśleć o czymś przyjemniejszym, np. o planowaniu wakacji. Przedstawi swoje marzenie bądź powie, że nie pojedzie, nie ma jeszcze pomysłu itd. Kontynuujesz jednak wątek, mówiąc o swoim wyjeździe rok temu. Nie chodzi o to, żeby się chwalić, a tylko żebyś zaczął się otwierać, aby język się rozplątał. Jeżeli chcesz zmienić temat, powiedz: “to przypomina mi jedną sytuację/przygodę jak…”. Najważniejsze reguły to mówić wolno, ale naprawdę wolno, spokojnie, bo denerwując się człowiek stara się jak najszybciej przekazać informacje. Wyobraź sobie, że mówisz do młodszej siostry i tak ją dosłownie traktuj. Nie masz wobec niej oczekiwań, po prostu spędzacie miło czas. Staraj się patrzeć jej również w oczy, ale nie wlepiać, bez mrugnięcia jak psychol tylko ciepłymi, lekko śmiejącymi się oczyma. W zasadzie pozytywne nastawienie oraz lekki uśmiech to podstawa. Twarz bez ekspresji, jak maska może ją przerazić.

Na pewnym etapie trzeba będzie spotkanie zakończyć. Któreś z Was powie, że musi coś przygotować na jutro, pożegnacie się, z całusem w policzek lub bez. Może wymienicie numery np. mówiąc, że chciałbyś ją w przyszłości zaprosić na wspólne wyjście. Pamiętaj, że nawet gdy się nie zgodzi albo powie, że masz jej tindera to nie ma co brać tego do siebie, ponieważ każde takie spotkanie jest tylko kolejnym ćwiczeniem. Niestety początkowe spotkania nie będą łatwe i nawet jeśli wyjdzie coś głupiego, to trzeba sobie tłumaczyć, że to tylko trening, a nie walka o życie. Co więcej, można nawet specjalnie powiedzieć jej, że jest się nieśmiałym. Wiem, że demonizowanie kobiet jest bardzo popularne, ale szczerość często je rozbraja i nawet starają się pomóc. Wtedy zwykle przejmują konwersację i wystarczy uważnie słuchać, przerywać własnym nawiązaniem, spostrzeżeniem i w ten sposób rozmowa zaczyna się powoli kleić. Oczywiście nie ma co mówić jej wszystkiego o sobie, bo wtedy faktycznie może się szybko zmyć. Lepiej pozostać trochę tajemniczym i jeżeli ma się jakąś historię to lepiej jej tym nie obciążać. Kobiety są ciekawskie i potrafią osiągnąć swój cel. Jeśli spyta się ile miałeś związków itp., odpowiadaj wymijająco, ale z uśmiechem. Nie będzie wiedziała, czy ściemniasz, czy się droczysz. Np., że przestałeś już liczyć albo setki. Taka zabawa będzie zachęcała ją, aby Ciebie rozgryźć. Zobaczysz jak do konwersacji wejdzie taka fajna energia, a one uwielbiają wyzwanie. Nie ma również co myśleć nad każdym ruchem, wystarczy zachowywać się spokojnie, mówić wolno oraz przestać wszystko analizować.

Dla osoby nieśmiałej spotkania z nieznanymi kobietami są najlepszym sposobem na pokonanie swoich słabości. Czas przestać myśleć co byłoby, gdyby, tylko wrzucić się na siłę w daną sytuację. Zwykle okazuje się, że było znacznie łatwiej niż nasze negatywne wyobrażenie. Podstawą jest również brak oczekiwań oraz uznawanie za sukces każdego wysiłku, który robimy. Stawiając sobie wielkie cele, szybko się zniechęcamy, ale te bardziej ogólne oraz realistyczne pozwolą się rozwinąć. Samo spotkanie się i rozmowa już jest wielkim sukcesem, krokiem naprzód. Z czasem negatywne myśli przejdą, przyjdzie ukojenie i człowiek zacznie się zastanawiać co można zrobić lepiej. Nie stanie się to jednak bez pierwszych doświadczeń.

8 myśli nt. „Jak dorosły facet może pokonać nieśmiałość, gdy nigdy nie był z kobietą.

  1. Stały Czytelnik

    Ze swej strony dodam tylko (o czym zresztą kiedyś pisałeś), że mi, i pewnie innym nieśmiałym, problemy sprawia rozmowa w ogóle, jako taka. Najchętniej bym wymienił kilka rzeczowych, można by rzec – technicznych – uwag, i z mojej strony koniec rozmowy. Gadanie o niczym? Coś co spędza mi sen z powiek. Nawet z dobrymi znajomymi w pewnym momencie kończą się tematy i czasem zapada cisza, a co dopiero mówić o nowo poznanych osobach. A w wymyślaniu tematów “na poczekaniu” jestem wybitnie słaby. I nagle zapadła taka niezręczna cisza…

    Do “ja2134” – mam nadzieję, że przełamiesz się i zaczniesz działać z pełną parą. 30 lat to nie jest późno, rzekłbym, że – z tego, co słyszałem – jest nawet łatwiej znaleźć partnerkę, bo dużo facetów około 30 jest już zajętych, i na rynku singli toczy się niemal regularna batalia o nieliczne sztuki, które pozostały wolne. Chciałbym przeczytać w jakimś komentarzu, za jakiś czas, o Twoich postępach, że CI się udało, że coś drgnęło i ruszyło do przodu, że wskazówki tu zawarte były pomocne, i przede wszystkim – że warto było się przełamać i otworzyć się na świat i ludzi 🙂 Tego Ci życzę, i sobie przy okazji. Powodzenia!

    Odpowiedz
    1. Kuba Autor wpisu

      Dla logicznej osoby jest niezwykle trudno przestawić się na rozmowy o pierdołach typu, co ma się dziś na obiad, bądź jakie głupoty obejrzało się w telewizji. Lata nastawienia no konkretny, rzeczowy cel robią swoje. Jest to jedna z przyczyn dlaczego techniczne osoby starają się zwykle dobierać odpowiednie słowa, dobrze zastanowić przed powiedzeniem czegokolwiek, gdyż później w projekcie ma to swoje konsekwencje. Przechodzi to zatem na codzienne życie, dlatego na pewnym etapie trzeba dać sobie swobodę i dosłownie mówić co ślina na język przyniesie. Jasne, że czasem powie się jakąś głupotę, ale można to samemu zasłonić własnym śmiechem.

      Odpowiedz
    1. Kuba Autor wpisu

      Wbrew pozorom nie jesteś sam z takimi problemami, ale odważyłeś się o tym napisać, co zasługuje na uwagę. Rozumiem bardzo dobrze część tych problemów i mam nadzieję tekst pomoże większej liczbie facetów.

      Odpowiedz
  2. aconcagua

    Dzięki za inspirację.Założyłem tego tindera w ramach treningu – staram się nie nakręcać.Nawet nie wiesz jak ciężko było ogarnąć zdjęcie i założyć konto.Takich duszności i paraliżu dawno nie miałem.I mimo że na zdjęciu wyglądam słabo udało mi się zainicjować że trzy konwersację (pierwsze cześć pisałem 20 minut).Prawdopodobnie nie będzie z tego żadnego spotkania,ale mam zamiar dalej walczyć ze sobą.Mysle nad następnymi krokami i będę w tych celach tutaj zaglądał.Pozdro

    Odpowiedz
  3. ja2134

    Siemano, to znowu ja.
    Udało mi się w końcu wstawić takie zdjęcie na Tindera, że mam dopasowania. O dziwo efekt osiągnąłem dzięki czarno – białemu zdjęciu na którym mam zasłoniętą większość twarzy. Od soboty mam równe 40 dopasowań, przy wykorzystaniu limitu lajków codziennie. Do większości dziewczyn napisałem. Kilka tylko nie odpowiedziało. Z większością wymieniłem parę wiadomości. I tu jest problem. Najczęściej rozmowa urywa się po kilku zdaniach. Z kilkoma rozmawiałem dłużej. Niektóre przestają odpisywać a z niektórymi w końcu brakuje mi też natchnienia. Ogólnie odnoszę wrażenie, że niechętnie dziewczyny same prowadzą tam rozmowę. Cała inicjatywa w rękach faceta. Czy tylko ja tak mam? Jakoś small talku prowadzić nie umiem…

    Odpowiedz
    1. Kuba Autor wpisu

      Nie ma co się zrażać, pamiętaj że to też zabawa i staraj się podchodzić do wszystkiego z dystansem, bez oczekiwań. To że nie odpowiada to nie musi znaczyć, że coś źle zrobiłeś. Mnóstwo dziewczyn kasuje profil i tworzy ponownie po jakimś czasie dla zabawy patrząc kto im wpadnie, część lansuje profil na instagramie, inne potrzebują się dowartościować. Jest jednak sporo fajnych z którymi można sobie pogadać i spotkać się na niezobowiązującej kawie. Gdy brakuje Tobie natchnienia pisz np o tym jakie sprawia wrażenie wg Ciebie np. wyglądasz na uśmiechniętą i towarzyską osobę. Niby banały, ale już otwiera jakąś konwersację i co ważniejsze jest o niej co tym bardziej przykuwa uwagę. Jeśli ciągniesz jakiś temat staraj się go rozszerzać zamiast skakać z jednego na drugi, przy okazji wplatając wątki z swojego życia oraz opinie. Najważniejsze że zacząłeś, z czasem będziesz wyrabiać kolejne umiejętności.

      Odpowiedz
  4. Zan1

    Witam. Sam mam taki problem. 30 lat, prawiczek, zero intymnych relacji z kobietami. Długo mógłbym tu pisać jak to wszystko wyglądało. Powiem tyle, że mimo prób przełamywania się i prób nawiązywania relacji nic z tego nie wychodziło. Nigdy. Wszelkie próby poderwania jakiejś dziewczyny kończą się porażką. Będąc szczerym to przez okres studiów nie próbowałem podrywać jakoś szczególnie często, ale te momenty kiedy się przełamywałem, zawsze się kończyły tak samo. Jak np. proponowałem jakiś wypad do knajpy to dziewczyna zawsze mówiła, że nie ma czasu. Inna stwierdziła, że od razu „lepiej powiedzieć nie”. Byłem, na jednej „randce” (choć to właściwie było raczej spotkanie niż randka), po której dziewczyna stwierdziła, że jestem „fajny, ale ona nie chce się z nikim spotkać”. Czyli olała mnie i tyle. Potem na jakiś czas odpuściłem. Stwierdziłem, że „jak coś ma być to będzie”. Niestety przez ten czas nic się nie wydarzyło.
    Jakiś czas temu przeniosłem się do innego miasta. Tutaj strasznie uderzyła we mnie samotność. Koledzy i przyjaciele zostali albo w rodzinnym mieście albo sami ruszyli w świat, weszli związki i siłą rzeczy nie spotykamy się tak często jak kiedyś. Pomyślałem, że ta przeprowadzka to może być nowy start także w relacjach z kobietami. Jak nietrudno się domyślić nic z tego. Jechałem np. z jedną dziewczyną autobusem, zaczęliśmy rozmawiać, umówiliśmy się na wypad w weekend. Kiedy jednak przyszło co do czego nie odebrała telefonu, nie odpisała na sms-a. Z inną byłem wstępnie umówiony, ale raz, drugi, trzeci przekładała termin spotkania by w końcu nie przyjść. Innych przypadków nie będę opisywał, wszystkie były dość podobne. Portale randkowe też przerabiałem – bez skutku. Na Tinderze dwa połączenia przez parę miesięcy. I to mimo zmiany zdjęć itd. Z jedną dziewczyną z Tindera byłem już po wymianie numerów telefonów, ale jak zadzwoniłem to stwierdziła, że na spotkanie może będzie mieć czas za miesiąc.
    W międzyczasie zacząłem pracować nad sobą – słownia, lepsze ciuchy, kursy itd. Oczywiście nie robiłem tego tylko po to, żeby kogoś poznać, ale liczyłem, że zwiększy to moje powodzenie. I tu też się zawiodłem.
    Nie wiem już co mam robić. Bardzo mi to wszystko ciąży. Nie idealizuje związków, ale przez tą całą sytuację jestem bardzo sfrustrowany, także pod względem seksualnym. Te ciągłe porażki bardzo mnie dołują. Nie jestem duszą towarzystwa, ale jakaś wielka nieśmiałość też mi nie doskwiera. Choć te wszystkie porażki niszczą te niewielki pokłady pewności siebie.
    Ostatnio zacząłem myśleć, że może zamiast kierować energię na to wszystko może lepiej zacząć godzić się z samotnością. Może to lepsze niż takie miotanie się? Myślę też nad wizytą u prostytutki. Wiem, że nie rozwiąże to problemu braku powodzenia, ale może poczuję się lepiej jak nie będę już 30 letnim prawiczkiem.
    To tyle ode mnie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *