“Jak nie znasz Fridy to nie…”

Każda sytuacja jest dobra by kogoś poznać, nawet dosłownie poćwiczyć konwersację. W tym tygodniu miałem, aż nadto okazji. Gdy człowiek wychodzi z swojej jaskini i jest bardziej otwarty to dziwne rzeczy zaczynają się wokoło dziać. Właściwie jakby przyciąga się ludzi. Nie wiem czy to kwestia zmiany języka ciała czy cokolwiek innego. W każdym razie podążając swoją trasą przechodzę czasem w dość uczęszczanym miejscu, które okazało się jest niedaleko pewnej stacji telewizyjnej. Generalnie ignoruję ludzi z ulotkami bo szkoda mi czasu, a namolny greanpe$ce zbywam zawsze działającym: “wyrżnąć je wszystkie w pień, to problem się rozwiąże”. Polecam bo działa od razu. Jakie było jednak moje zdziwienie jak wyskoczyli mi przed nosem w tygodniu z tym mikrofonem. Kobitka się pyta dla jednego z dziennikaów o kontrolerów i bilety. Przyznam, że pojechałem trochę i niestety tego nie puścili, ale niezłe były brehty, kamerzysta śmiał się ze mną. Dziś było to samo, widziałem ich z daleka, więc starałem się ich ominąć bliżej ulicy, ale k@a znowu i tym razem o naukę języków zagadywali. Z drugiej strony może to wynika, że z czasem nabiera się większego luzu i z wiele rzeczy z człowieka schodzi. W jakiś sposób to promieniuje. Kiedyś byłem bardziej spięty, poruszałem się raczej szybko, może trochę nerwowo. Obecnie widzę, że mam coraz bardziej niektóre rzeczy w nosie.

Przykładowo muszę przyznać dziś jedna dziewczyna kreatywnie mnie zlała. Nietypowo zagadałem ją na przejściu dla pieszych. Miała kilka tatuaży i ubrana była na czarno, co może nie jest do końca w moim typie, ale była urodziwa. Rozmawiamy sobie i w końcu pytam się o ten tatuaż z jakimiś kwiatkami i mówię, że wygląda fajnie. Odpowiada: “jak to nie wiesz czyje to jest?”. Nie, ty mi powiedz. Ona: “To Fridy, słynna malarka jak Salvador Dali”. Mówię, że o nim słyszałem, a o niej dość słabo. Cóż nie byłem jakoś pod wrażeniem chociaż kojarzyłem, że był jakiś film o niej. W pewnym momencie zauważyłem, że spod rozpuszczonych włosów widać te kółka w uszach. Szczerze nie wiem kto uważa to za coś fajnego, dla mnie to chybiona moda, ale komuś może się to podoba. Jak to się wyjmie to ta skóra tylko dynda… Tym bardziej u kobiety to wygląda słabo, jakoś to cały wizerunek zniekształca. Chyba zauważyła moją reakcję dlatego powiedziała: “Jak nie znasz Fridy to nie będziemy dalej rozmawiać”. Ok, Miłego dnia. Najlepsze jest to, że już na pewnym etapie człowiek rozumie, że nie każda będzie zainteresowana jak i nie każda musi się nam podobać. Co innego widzieć kogoś i mieć o nim jakieś wyobrażenie, a porozmawiać z tą osobą i przekonać się kim jest naprawdę. Dodatkowo z samych rozmów można podłapać wiele ciekawych informacji jak np sławną malarkę Fridę. Czasem jak się zna temat to lepiej powiedzieć, że się nie wie o co chodzi, bo może to ją zachęcić do wytłumaczenia. Dzięki temu szybkie zagadanie zaczyna się zamieniać w normalną rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *