Jak pielęgnować nawyk aby osiągnąć zamierzony cel

Z poprzedniego wpisu wiemy już, że jedynym pewnym sposobem realizacji marzenia jest ciągła nad nim praca. Konsekwentne, długoterminowe działania krok po kroku powodują ich kumulację, co przybliża nas do naszego celu. Niestety wiele osób przegrywa z samym sobą już na wstępie zakładając potrzebę harówki pełną parą, wręcz podporządkowanie życia planowi osiągnięcia sukcesu. Determinacja jest czymś pożądanym, ale przyjdzie na nią czas, szczególnie, że większość osób nie ma wyrobionego nawyku systematycznej pracy, niezależnie od warunków. Lepiej na początku zacząć pierwsze czynności stopniowo z umiarkowanym zaangażowaniem. Sam fakt codziennego poświęcenia czasu danemu zagadnieniu wyrabia przyzwyczajenie oraz pewną dyscyplinę. Te elementy z kolei kształtują charakter wraz z silną wolą, które pozwolą sprostać większym wyzwaniom. Patrzenie na przyszłość z perspektywy kilku miesięcy bądź lat umożliwia racjonalne planowanie czasu przeznaczonego na pracę oraz rozrywkę. Jest to odwrotne podejście do myślenia krótkoterminowego w stylu: “dziś będę pracował cały dzień, nawet ponad siły, aby zrobić jak najwięcej”. Rezultatem tego bywają bezsenne noce, pogarszające się zdrowie, zaburzenie prawidłowego cyklu pracy oraz regeneracji. Tymczasowo oczywiście może to dać spore rezultaty, ale nie zrówna się z skumulowanymi efektami normalnego, metodycznego podejścia w dłuższej perspektywie.

Systematyczność niezależnie od warunków

Podstawowym warunkiem przetrwania oraz utrwalenia nawyku jest systematyczność według założonej częstotliwości. Jeżeli ustalamy przykładowo codzienną naukę nowych słówek angielskiego to niezależnie od sytuacji powinniśmy konsekwentnie trzymać się tej zasady. Nie da się przewidzieć przypadków losowych, dlatego warto założyć możliwość jednokrotnego opuszczenia takiej lekcji. Lepiej już skrócić czas nauki np. do 3 słówek zamiast 10, niż uczyć się od czasu do czasu dużej ich ilości, ponieważ stanie się to męczące. Nawyk musi być egzekwowany niezależnie od sytuacji. Jeśli przyjdą gorsze dni lepiej już zrobić coś jakkolwiek lub w niewielkiej ilości niż porzucić dobre przyzwyczajenie.

Częstotliwość można dostosować indywidualnie w zależności od rodzaju aktywności. Z pewnością codzienne wyjście na siłownię może być nadmiarowe, ale już trzy razy w tygodniu wystarczające. Nie można jednak pójść w drugie ekstremum, że zrobimy coś raz na miesiąc, gdyż nigdzie nas to nie zaprowadzi.

Dwukrotne ominięcie działania jest niedopuszczalne

Omijanie ustalonych zwyczajów powinno być traktowane jako coś złego, ponieważ zaburza sukcesywne przybliżenie do celu. Trzeba również patrzeć realistycznie oraz na miarę swoich sił. Lepiej określić łatwe do realizacji nawyki i z czasem podwyższać ich stopień trudności. Dzięki temu zmniejszymy prawdopodobieństwo ich ominięcia, szczególnie gdy jesteśmy zmęczeni lub nie mamy po prostu ochoty na pracę. Pomaga to również jeśli mamy negatywne nastawienie do nowych obowiązków, gdyż nie jawią się jako katorga przez, którą musimy przejść. Naturalne jest zwiększanie naszej efektywności oraz zaangażowania z czasem, gdy czujemy się pewniej z danym tematem mając już jakieś doświadczenie. Długoterminowe utrwalenie nawyku oraz wypracowana etyka pracy jest kluczem do realizacji celów.

Nawyk jest elastyczny

W pewnych sytuacjach nawyk może zostać zmodyfikowany czy wręcz zapauzowany. Jeśli jest to świadoma decyzja i nie wynika z naszego lenistwa, a pewnych ważniejszych przesłanek. Gdy ustaliliśmy plan zdrowego żywienia wg. ścisłych wymogów to trudno będzie nam go utrzymać podczas dwutygodniowej intensywnej wycieczki. W takim wypadku można określić wariant zastępczy lub wyjątkowo wstrzymać nawyk, ale pod jednym warunkiem. Trzeba wyznaczyć datę kończącą pauzy/modyfikacji, aby później powrócić do naszej rutyny. Im dłużej pracuje się nad nawykiem tym ciężej będzie w naszej świadomości go zmodyfikować. Powstanie pewne pozytywne poczucie winy ułatwiające dalszą realizację planu. Pojawi się ta dziwna refleksja, że przerwa może zmarnować osiągnięte pozytywne rezultaty.

Każdy jest sabotażystą swojej zmiany na lepsze

Zmiany nawyków wymagają wysiłku, ale nasz mózg zawsze uważa, że stare podejście jest lepsze. To biologiczna forma oszczędzania energii oraz ochrony przed ewentualną porażką czy nieznanym. Człowiek z natury boi się ryzyka, uwielbia odpoczywać oraz korzystać z starych schematów. Skoro działają to po co się przemęczać. Wprowadzenie zmian w naszym życiu może wyzwolić pewne reakcje obronne czy wręcz bariery mające nas sprowadzić na utarte ścieżki. Czy to nie dziwne że ogarnia nas przedziwne zmęczenie gdy zabieramy się za coś co do czego nie jesteśmy przekonani? Jeśli przerwiemy skupiając się na innych rzeczach nagle ból głowy mija. Wraca jednak wraz z zajęciem za którym nie przepadamy. Jedynym rozwiązaniem jest zrozumienie oraz zignorowanie tego mechanizmu. W pewnym momencie osłabnie i przestanie nas sabotować.

Pracuj w skupieniu

Siedzisz przed komputerem przygotowując coś od kilku godzin. Pod koniec dnia zdajesz sobie sprawę z braku większych postępów. Pytasz się jak to się mogło stać? Cały ten czas zlał się w jedną całość i ciężko odróżnić sumienne działanie od drobnych rzeczy rozpraszających uwagę. Dzień jest zbyt krótki, aby zmuszać się do pseudo pracy. Naturalna jest potrzeba leniuchowania, mentalnego odpoczynku, zresetowania się. Problem jednak się pojawi, gdy wprowadzamy ten element podczas pracy, który na początku zaburza jej rytm, a później nią rządzi. Masz maila lub facebooka w zakładce? A może stronę z newsami ulubionego tematu. Oczywiście nie chodzi o pracę robota w pełnej ciszy i skupieniu, bo zacznie nas denerwować najmniejszy hałas. Osoby często pracujące w freelancingu mają ten problem. Dom oraz praca splata się w jedno, zaburzając pewien dryl. Gdy stracą dzień na serialach w internecie, starają się wszystko nadrobić maksymalnie skupiając się nad zadaniami przez cały kolejny dzień. Wtedy denerwuje ich nawet najmniejszy hałas, bo zaburza aurę zamordystycznej pracy. Prawda jest jednak taka, że produktywność jest jak pewna fala, raz jest lepiej, raz gorzej. Od nas tylko zależy według jakich zasad będziemy pracować i ile z tego czasu uda nam się uzyskać. Zatem lepiej zmniejszyć szansę rozproszenia uwagi przez pozamykanie niepotrzebnych zakładek. Może również ten telefon nie musi być ciągle pod ręką, a kilka metrów od nas. Z drugiej strony krótkie odpoczynki są potrzebne aby wyczyścić umysł. W pracy biurowej może być to wstanie od biurka i popatrzenie przez okno na drzewa w oddali. W domu kilka ćwiczeń fizycznych. Cokolwiek innego co będzie namiastką odpoczynku, ale nie samą nagrodą, która ma swoje miejsce po faktycznej realizacji zadań. Mieszanie pracy oraz nagradzania się sprawia, że tracimy czas, czujemy się zmęczeni oraz zostajemy z czymś rozgrzebanym. Jest to prosty przepis na porzucenie nawyku, bądź wyrobienie sobie o nim negatywnej opinii, w kategorii przymusu, ponieważ efekty są mizerne. Same działania nie muszą być idealne, ale realizując je w skupieniu bez dekoncentrujących elementów zaoszczędzimy czas, a efekty okażą się lepsze.

Traktuj siebie z szacunkiem

Niezależnie czy popełniło się jakiś błąd lub coś nie wyszło, zamiast karać się, po prostu się zatrzymaj. Oceń sytuację, wyciągnij wnioski i pomyśl co można zrobić lepiej. Co się sprawdza, a co nie. Jesteśmy nauczeni od dzieciństwa poczucia winy, gdy coś nie wychodzi. Przez lata wyrabia się w ten sposób brak wiary we własne siły. Prawda jest jednak taka, że zawsze coś idzie nie tak, pojawiają się wzloty oraz upadki. Są to elementy czyniące każdą podróż oraz życie ekscytującym. Gdyby nie one, sukces na samym końcu tak dobrze by nie smakował. Co więcej, patrz na każdy dzień i wykonaną robotę jak na mały sukces. Tak, dzisiejszy dzień to było piekło, ledwo zrobiłem jedno i drugie, ale zebrałem się do kupy robiąc co trzeba. Pogratuluj sobie w tej chwili nie za sam efekt, ale systematyczność oraz silną wolę. Nawet najgorszy dzień możesz skończyć z satysfakcją, gdyż mimo tego całego chaosu zrobiłeś kolejny krok ku realizacji marzenia. Niestety wiele osób na celebrację pozwala sobie tylko po osiągnięciu rzadkich kamieni milowych. Zabija to zapał na którego miejsce przychodzą negatywne myśli typu: można to było zrobić lepiej, szybciej lub z lepszym efektem. Gdy przeniesiemy gratyfikację na sam systematyczny proces, budujemy wiarę we własne siły, niezależnie od czasem lepszych lub gorszych działań. One i tak skumulowane dadzą odpowiednie rezultaty.

Weź za siebie odpowiedzialność

Książki o motywacji rokrocznie sprzedają się w milionowych nakładach. Czytelnicy nasiąkają kolejnymi podniosłymi metaforami oraz przykładami ludzi sukcesu. Wszystko to jednak i tak sprowadza się do szczerości z samym sobą. Kim chcę być? Może jeszcze nie wiem, więc co nowego mogę spróbować lub się nauczyć? Jakie życie chcę za 5 lat? Czy jestem szczęśliwy na co dzień? Oczywiście wiele osób wg zasady fake it till make it może wmawiać sobie egzystencję w skowronkach czy przyciąganie pieniędzy. Prawda jest jednak taka, że tylko świadome działanie może nas zaprowadzić ku lepszemu. Większość ludzi spędza dzień nie tylko na codziennych obowiązkach, ale przede wszystkim kolejnych marzeniach lub życiu marzeniami innych ludzi. Ci co się śmieją z osób oglądających telewizję z coraz głupszymi programami niczym się od nich nie  różnią konsumując górnolotne treści z internetu. Akcja, działanie, praca to wzięcie za siebie odpowiedzialności. Niektórzy nawet gdy zaczną coś robić szybko tracą początkową ekscytację,  wpadając w etapy: znużenia, zaprzestania oraz obwiniania się. Prawdziwa motywacja bierze się z widzenia spraw w szerszym kontekście, potencjalnych, sprecyzowanych benefitów w przyszłości oraz akceptacji, że nie zawsze przyjdzie wszystko łatwo. Bądź również realistą i wybieraj cele na miarę swoich sił. To dobrze mierzyć wysoko, ale bez mniejszych sukcesów, ciężko jest sięgnąć po te większe.

Kiedy podejmujesz ryzyko wielokrotnie przegrasz

Popularne nawyki jak ćwiczenia fizyczne czy zdrowe odżywianie mają jasny cel oraz długoterminowo oczywiste do osiągnięcia pozytywne rezultaty. Gdy jednak wchodzimy na nieznany teren, mimo szczerych chęci i zaangażowania często poniesiemy porażkę. W takich sytuacjach kanapowy leń triumfuje, ponieważ świetnie się w tym czasie bawił. Wszystko jednak rozchodzi się o akceptację rzeczywistości, a nie egzystencji w wyimaginowanym bezpiecznym świecie. Życie mimo działania w ramach akceptowalnego ryzyka nie jest zawsze łatwe, ale mamy rozum by nauczyć się na niepowodzeniach. Na tym polega proces nauki i tylko od nas zależy czy taką sytuację potraktujemy jako dowód nieudolności czy tylko chwilowy przestój w realizacji celu.

Podsumowanie

Zamiast bliżej nie określonych mglistych życzeń, wszystkich zachęcam do określenia oraz realizacji nawyków według wytyczonych celów. Nie muszą być nawet trudne. Liczy się sam proces, trening dyscypliny oraz samozaparcia. Nie da się tego kupić, ale zaprocentuje dobrymi efektami w przyszłości.

Jedna myśl nt. „Jak pielęgnować nawyk aby osiągnąć zamierzony cel

  1. Michał

    Niby nic nowego nie zostało powiedziane, niby wszyscy wiedzą co robić. Ale całą tą prostą wiedzę wykorzystuje malutki procent ludzi. Sam często jestem sfrustrowany swoim lenistwem. Szczerze powiedziawszy lenistwo jest o wiele bardziej męczące niż ciężka praca . Ile razy coś zaczynałem i nic z tego nie wyszło. Słomiany zapał. Z nowym rokiem myślę , że nadszedł czas na przemyślenia i sięgnięcie po to co powinienem sięgnąć już dawno!
    Sobie jak i Tobie oraz czytelnikom życzę zdrowia i realizacji swoich planów w 2016!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *