Japońscy mężczyźni napędzani trawą

Młodzi spadkobiercy samurajów, prawdziwych wojowników, zeszli na boczną gałąź ewolucji, powodując coraz większą konsternację reszty społeczeństwa kraju kwitnącej wiśni. Jeśli do tej pory to państwo kojarzyło się Tobie z: Godzillą, Tokyo, czy Anime to wiedz, że coraz słynniejsze jest z swoich problemów z apatycznymi mężczyznami.

Ten ciekawy fenomen odnosi się do młodych facetów, którzy kompletnie nie są zainteresowani randkami, seksem, nie mówiąc już o związkach. Wolą pozostać singlami, w ciągłym celibacie niż angażować się w jakąkolwiek formę relacji z kobietą. Ktoś mógłby pomyśleć, że to czysta fanaberia, bądź wymysł mediów do których fantazji przyzwyczaił nas europejski kontynent. Okazuje się jednak, że już od pewnego czasu prowadzi się w tym kierunku poważne badania ze względu na drastycznie obniżający się przyrost naturalny. Japonia to dość hermetyczne społeczeństwo, a efekty polityki naszych zachodnich sąsiadów tylko wzmagają to podejście, starają się zatem szukać przyczyn u źródeł. Według Megumi Ushikubo, autora książki: “Herbaciani kobiecy mężczyźni zmieniają Japonię“, 60 procent mężczyzn w wieku 20-34 lata podpada pod tą kategorię…

Wiem co będziesz myśleć czytając ten artykuł, “to jakiś joke”, ale niestety nie. Wyjątkowe warunki skumulowały czynniki, których efekty są już od jakiegoś czasu obserwowane. Co ciekawe trochę zbieżne z tym co powoli możemy dostrzec w świecie zachodnim. Art ten jest nie tyle w celu dostarczenia pewnej formy rozrywki, ale raczej przestrogą, gdzie coraz więcej społeczeństw zmierza.

Masahiro Morioka, japoński filozof, przeprowadził badania w tym temacie przedstawiając kilka interesujących wniosków, typowy męski konsument “trawy” charakteryzuje się:

  • bardzo łagodnym usposobieniem, starając się zrozumieć wpierw perspektywę drugiej osoby, budując znajomość przede wszystkim na ciągłym dialogu wraz z nieustannym braniem pod uwagę uczuć obu stron. Podejście przede wszystkim defensywne, gwarantujące słabą wyjściową pozycję w każdej sytuacji.
  • posiadają niewiele typowo męskich cech, w sensie zdolności do: walki, agresji czy podejmowania inicjatywy w interakcji z kobietą.
  • Przekładają seksualne potrzeby na rzecz wyłącznie romantycznej relacji, którą długotrwale budują.
  • Naturalnie widzą kobietę na pierwszym miejscu w swoim życiu
  • Nienawidzą emocjonalnego bólu. Boją się zranienia czy też możliwego skrzywdzenia kobiety w kontekście działań w romantycznej relacji. W praktyce niektórzy nie są nawet w stanie zacząć znajomości ze względu na strach, że może stać się im potencjalna krzywda.

Trochę przypomina to przypadek Mr Nice Guy, jednak dalsze obserwacje cech wspólnych fanów chlorofilu pokazują większy problem. Otóż młode japońskie męskie pokolenie:

  • ma trudności w rywalizacji, często szybko się poddając czy rezygnując z ścieżek kariery jak ich ojcowie.
  • dużą uwagę przykładają do mody oraz odchudzania aby móc się zmieścić w spasowane, małych rozmiarów ubrania
  • zamiast kobiet preferują zabawki, tzw “self-help”…
  • ze względu na niskie dochody są bardzo oszczędni, dlatego lubią wyszukiwać promocje, posiadają wiele kart lojalnościowych. Na zakupy mimo dorosłości często chodzą z rodzicami.
  • wielu przykłada niezwykłą wagę do wyglądu, szczególnie mocno pielęgnując włosy czy paznokcie.

Przyszłość Japonii rysuje się w dość ciemnych barwach, dlatego może warto rozważyć opcję kontyngentu Polskich mężczyzn. W końcu, skoro się importuje to można też eksportować przecież, nie? Nawet chociaż na pół roku. Odstawiając żarty na bok Japońscy badacze zdają sobie sprawę z konsekwencji obecnej sytuacji i upatrują przyczynę w ogromnych różnicach między ostatnimi generacjami mężczyzn.

Był to zawsze kraj niezwykle tradycyjny w podejściu do rodziny oraz roli w społeczeństwie, gdzie np młody chłopak rozpoczynał pracę i wiązał się z jedną firmą na całe życie,  pracując po kilkanaście godzin dziennie. Wysiłek ten jednak był sowicie nagradzany ze względu na szybko rozwijającą się gospodarkę zapewniającą dobrobyt temu niezwykle innowacyjnemu państwu. Mimo ciągle pompowanej bańki na rynku dóbr, w szczególności mieszkaniowych, długi czas panował optymizm, a znalezienie pracy nie nastręczało trudności.  Obecna sytuacja jest zgoła inna. Pęknięcie zawyżonych indeksów, plajty oraz masowe zwolnienia wraz spadkiem konkurencyjności i olbrzymim długiem spustoszyły gospodarkę. Skutkiem tego jest potrzeba cięższej pracy za gorsze wynagrodzenie w porównaniu z starszą generacją. Wkraczając na rynek pracy wielu młodych permanentnie ma zatrudnienie kontraktowe z stawkami ledwo pozwalającymi na bieżące potrzeby. O ile w Polsce również jest ten problem to jednak Japonia przy bardzo wysokich kosztach utrzymania spycha ogromną ilość wielu osób na margines. Oczywiście nadal jest to w miarę poruszająca się lokomotywa, ale już nie tyle siłą rozpędu, co ciągłym drukowaniem Jena oraz kolejnymi programami rządowymi. W praktyce wielu młodych pozostaje w letargu starając się dostosować  do obecnej sytuacji, a fascynacja modą i byciem cool jest jedynym dostępnym środkiem na podreperowanie ego.

W swoich rozważaniach badacze nawet sugerują, że długi okres pokoju po wojnie, kiedy to Japonia stała się de facto państwem pacyfistycznym zmniejszyło potrzebę cech jak agresja czy przemoc dając przestrzeń dla “trawo żernych mężczyzn”. Interesujące jest również, że kobiety mimo robienia karier na równi z mężczyznami tradycyjnie podchodzi do relacji oraz randkowania, ale w nowej sytuacji zmuszone są przejmować coraz większą inicjatywę, co uważają same za nienaturalne. Sam Masahiro Morioka stara się w tym pomóc przedstawiając kobietom strategie na herbaciaków. Poniższa tabelka przedstawia 8 stopni różnych typów japońskich mężczyzn (starałem się dosłownie przetłumaczyć z eng. Uczulam, że określenia herbaciarny, mięsożerny są umowne, nie dosłowne):

  1. Niedoświadczeni trawożercy – nie mają pojęcia jak postępować z kobietami. Kobieta wpierw powinna zostać jego koleżanką, ciągle rozmawiać i przedstawiać damski punkt widzenia na wiele spraw.
  2. Doświadczony herbaciarny – przyzwyczajony do interakcji z kobietą, nie ma wobec nich wielkich oczekiwań. Kobieta powinna budować relację powoli, cierpliwie, bez większych specjalnych technik.
  3. Niedoświadczony mięsożerca – nie ma większego doświadczenia z kobietami, ale uparcie próbuje. Wewnętrznie jednak czasem go boli, że mu nie wychodzi. Kobieta powinna go zachęcać, ale pozostać pasywna.  Ponieważ facet ma kłopoty z komunikacją, powinna zatem kierować go w spokojniejszą, opanowaną, gentlemeńską jej wersję.
  4. Doświadczony mięsożerca – zwykle sonduje kobiece uczucia w celu ich poderwania nie zdając sobie sprawy że to często nie możliwe, ciągle te same zagadując. Kobieta może się spodziewać jego podejścia kiedy da mu pozytywny sygnał, nie może być jednak w przyszłości pewna jego wierności, szczególnie po ślubie.
  5.  Niedoświadczony wewnętrznie herbaciarny, zewnętrznie mięsożerca. Herbaciarny który stara się zmienić w mięsożerce, ale jest niedoświadczony. Kobieta powinna wprost komunikować mu swoje oczekiwania, facet często wart inwestycji.
  6. Doświadczony wewnętrznie herbaciarny, zewnętrznie mięsożerny. Z jednej strony jest sercem herbaciarny, ale gdy jest potrzeba potrafi być asertywny oraz przejąć inicjatywę. Typ dbający o kobietę i wolący długotrwałe związki. Kobieta powinna pracować nad sobą, aby być czarującą partnerką, tak aby była szanowana oraz zapewniała komfort w związku.
  7. Niedoświadczony wewnętrznie mięsożerca, zewnętrznie herbaciarny. Nosi herbaciarną maskę aby ukryć swoją ciemną stronę. Może być niebezpieczny będąc z nim sam na sam. Kobieta powinna się zachowywać potulnie oraz uroczo. Jego nie oczekiwana brutalność może być podniecająca, ale kobieta musi pilnie uważać by ją nie zdradził. Uwaga na przemoc domową.
  8. Doświadczony wewnętrznie mięsożerca, zewnętrznie herbaciarny. W sercu ma dziką zaciekłość, ale jest w stanie dostrzec kobiecie uczucia i traktować je łagodnie. Nie ma nic przeciwko relacjom z wieloma kobietami. Ciężko kobiecie zmonopolizować jego uwagę, jedyne co może zrobić to ponieść się romansowi pełnemu pasji jak heroina i melodramat.

Sam autor tej listy zwraca uwagę, że jest częściowo na siłę, ale wynikało to z faktycznych rozmów z wieloma mężczyznami na potrzeby badania oraz ich klasyfikacji. O ile ktokolwiek dotarł do tego akapitu i nie zmęczył się wrażeniem kompletnego pierdolenia o problemach dorosłych dzieciaków z lekkim bólem egzystencjalnym, to uważam, że mimo wszystko te obserwację są dość ciekawe i wpisują się w pewien ogólny trend. Akurat Japonia jest dziwnym krajem, gdzie niektóre rzeczy są niesamowicie uwypuklone i pewne trendy pojawiają się szybciej niż w innych krajach. Art ten jest kontynuacją tematyki Nice Guy i w pełni zrozumiałe jest, że  opisywane powyższe przypadki np w naszym kraju są raczej marginesem. Natomiast widać rosnącą ilość facetów idących własną drogą, można powiedzieć, szukających siebie i dających sobie czas na refleksję zanim podejmą poważniejsze zobowiązania. Jedyny z tym problem jaki widzę to pewne założenie, że trzeba odsunąć kobiety na bok i poświęcić się sobie, na wyłączność nie widząc końca. Sam niektórymi wpisami do tego zachęcam i to jest dobre podejście na początek aby zejść z orbity ciągłego satelity wobec kobiecego słońca. Gdy jednak staje się to wymówką blokującą przed jakimkolwiek działaniem, czy wręcz tłumaczeniem,  że tak jest po prostu lepiej to przykro mi, ale to jest również samo-kastracja jak u herbaciarnych. Mężczyźni wprawiając świat w ruch, czasem obracali go niestety w pył, ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że ten obecny wektor męskiego świata zachodu idzie niestety w drugie ekstremum. Gdy pojawia się pewna próżnia i się temu siłą pomaga to niestety obserwujemy to co się trochę dalej, ale niedaleko od nas dzieje.

3 myśli nt. „Japońscy mężczyźni napędzani trawą

  1. Fredo

    Witaj,
    ciekawy artykuł i tak piszesz pokazujący zmianę “trendu” u facetów. Może to dobrze, może źle, sam się nad tym zastanawiam. Osobiście od jakiegoś czasu tez zmieniłem zdanie odnośnie związków i kobiet, przestały być dla mnie źródłem szczęścia ( bo tak naprawdę nim nie są), a być w związku z kobietą tylko dla seksu to mija się to z celem. Byłem w długim związku i wiem jak to wygląda rozmawiam również z facetami, którzy są poslubie i opinie sa podobne, na początku wszsytko ładnie, apóźniej się zaczyna. Można oczywiście w jakis sposób”wychować” kobietę, ale to jest ciągła walka i trzymanie gardy, a wydaje mi sie że na tym nie polega związek. Kobiety stały się coraz bardziej rozszczeniowe nie dając czasami bardzo mało w zamian i się im nie dziwę bo od wiekow tak zostały wychowane i róznego rodzaju media napędzały to, że facet ma latać zabiegać, starać się, pracować, utrzymać dom itp. Faceci chyba zrozumieli, że jest to gra nie warta świeczki, a seks w dzisiejszych czasach jest tańszy niz związek. Przykre, ale prawdziwe!

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Kuba Autor wpisu

      Po co wychowywać kogoś, jeśli juz to pracować nad sobą i mieć wybór. Problem jest w nas samych że łapiemy co nam los da mając oczekiwania i dziwimy się że jesteśmy zawiedzeni. Nie układa się to przestać się męczyć i szukać dalej. Zbyt wiele jest związków gdzie on chciał mieć stały dostęp do seksu, a ona wyrwać sie z domu, no i zdolność kredytowa wzrosła. Szoker że z czasem zaczynają skakać sobie do gardeł. Czas aby nie przypadek a świadome działanie i wybór zaczęły krztałtować naszą rzeczywistość.
      Jeżeli faceci nie zmienią tego negatywnego trendu który opisywałem to będzie już tylko gorzej. Nie ma też co wrzucać wszystkie osoby do jednego worka by tylko pomaga tym kreującym narrację by oddalić od siebie jak najdalej obie strony. Taki przecież jest tego cel.

      Odpowiedz
  2. kh

    Jeśli chodzi o seks to pytanie która opcja rzeczywiście w dzisiejszych czasach jest lepsza (bardziej ergonomiczna;)) dla przeciętnego faceta – stały związek, czy podchodzenie do kobiet, ciągłe poznawanie nowych (również w internecie, klubach, etc). Jeśli facet po prostu chce mieć seks i przyjemne relacje z płcią przeciwną i generalnie wykorzystać pod tym względem czas zanim się zestarzeje (czyli de facto będzie mógł wyrwać młode ładne kobiety tylko na kasę lub status), lub kiedy będzie ostatni dzwonek na zakładanie rodziny (tak powiedzmy między 35 a 40, chociaż niektórzy zakładają rodziny mocno po 40-stce). Z jednej strony przy podchodzeniu do kobiet na ulicy, poznawaniu nowych w necie itd. to większość kontaktów statystycznie kończy się zlewką i podbiciem ego laski za friko. Z drugiej strony z własnych doświadczeń i z obserwacji życia innych osób widzę że w stałych związkach laski prawie z automatu zaczynają używać seksu jako waluty i nim tresować faceta (mimo, że ostatecznie często się okazuje, że to one mają większą ochotę na seks w związku niż facet, który też z czasem zaczyna oglądać coraz więcej porno, co z kolei jest chyba już globalnym trendem).

    Co do bloga to rozwija się w naprawdę świetnym kierunku. Szacun za motywację do budowania tak wartościowego contentu. Mógłbyś Kuba też od czasu do czasu wrzucić trochę nowych opisów akcji/rozmów nawet z tindera bo są bardzo inspirujące:) Dziwię się, że tak mało like’ów na fejsbuniu, bo wiem, że trochę osób czyta Twojego bloga (ostatnio przez przypadek dowiedziałem się, że kumpel z pracy też czyta:)).

    Pozdr

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *