Jesteś sumą swoich nawyków

Z każdym rokiem wiele osób rozpoczyna nowy rozdział swojego życia z wielkimi planami w celu osiągnięcia wymarzonych rezultatów. Na przykład siłownia zapełnia się po brzegi osobami myślącymi o przyszłych wakacjach, ale wszyscy znamy jaki będzie tego rezultat. Zwykle po kilku miesiącach nie ostanie się nawet połowa z wykupionych karnetów, a stare przyzwyczajenia wezmą górę nad planami. Ten schemat można powtórzyć do każdego aspektu życia i jest nam powszechnie znany.

Arystoteles powiedział kiedyś: “Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem”. Oczywiście musimy wyróżnić prawidłowe i złe przyzwyczajenia, ale zwykle te negatywne z czasem zaczynają przeważać prowadząc nas donikąd. Często osiadamy na laurach, a wolny czas rozchodzi się nam na błahych rozrywkach jak: gry, seriale, filmy oraz innych popularnych wypełniacze czasu. Dołączmy do tego problem z prokrastynacją, złym planowaniem oraz brakiem woli do kończenia rozpoczętych działań i dziwimy się na koniec roku, że nie wszystko udało nam się zrealizować.

Czym jest dobry nawyk?

Powtarzając daną czynność przez dłuższy czas nie tylko zdobywamy oraz szlifujemy nasze umiejętności, ale również przybliżamy się do pewnego perfekcyjnego stanu. Przykładowo wiele osób opanowało bardzo dobrze sztukę odkładania rzeczy na później. W pewien sposób wymówki znajdują już z automatu i ta postawa promieniuje na całe ich życie. Nie tylko spóźniają się ze swoimi zadaniami, ale wypracowują szereg złych nawyków jak kręcenie się bez celu, ciągłe narzekanie, bujanie w obłokach oraz częste zrywy, kiedy próbują nadrobić stracony czas. Wprowadzenie w ich życie dobrych nawyków, nawet najmniejszych, ale powtarzanych z determinacją umożliwia długoterminowo poprawienie zdrowia, samopoczucia, produktywności oraz jakości egzystencji. Co ciekawe    wypracowane zwyczaje zaczynają być naturalną częścią dnia i  w pewien sposób dzieją się bez naszej woli, czysto z przyzwyczajenia jak np. poranna gimnastyka.

Nie jesteś robotem

Wiele osób boi się, że ustrukturyzowanie działań ograniczy ich wolność na rzecz bezmyślnego automatycznego wykonywania zadań. Wszystko jednak zależy od podejścia oraz realistycznych oczekiwań. Z pewnością rozpisywanie prac na kolejny dzień co do minuty przez jakiś czas może się sprawdzić, ale długoterminowo przyczyni się do frustracji. Często nie bierze się pod uwagę, że z czasem każda dokładna strategia nie zdaje egzaminu, gdyż nie da się przewidzieć przyszłości oraz przypadków losowych. Możemy co najwyżej określić ogólne cele, które pokrętną drogą osiągniemy dzięki systematyczności oraz reagując na zmienność nowych sytuacji. Naturalny jest czas wolny, który według uznania możemy zagospodarować jako nagrodę za codzienne działania. Co ciekawe zmieniając swoje przyzwyczajenia na lepsze, zwykle będziemy się decydować na te bardziej interesujące, wzbogacające nasze życie, a nie stosowane wyłącznie do zabicia czasu.

Nawyk nie musi być idealny

Tworząc nowe rutynowe działanie łatwo popełnić błąd dążenia do perfekcji w jego wykonaniu. Jest to bardzo męczące oraz czasem nie możliwe, ale charakterystyczne dla osób przeskakujących z jednego ekstremum w inne. Założenie takiego idealnego podejścia tworzy również barierę dodatkowej trudności zniechęcającej w rozpoczęciu oraz kontynuowaniu nawyków. Lepiej realistycznie założyć stopniowe podnoszenie z czasem poprzeczki, co jest naturalne przy ćwiczeniu każdej umiejętności. Przykład nowych osób z siłowni sprawdziłby się, gdyby jako cel założyły wypracowanie nawyku chodzenia do klubu oraz wykonywania ćwiczeń jak im wygodnie. Stopniowo podnosząc ich jakość osiągałyby lepsze rezultaty. Niestety większość osób stara się początkowo ponad swoje siły przez co tracą zapał obwieszczając, że to nie dla nich, bądź, że wystarczy im na jakiś czas. Częsty jest również kompletny brak motywacji, ale zwykle ociera się to o zwykłe lenistwo.

Prokrastynacja to też nawyk

Łatwo znaleźć bardziej interesujące, zabawniejsze zajęcie niż sama praca, która często jest nudna oraz monotonna. Podjęcie decyzji by zabić czas rozrywką jakoś nie przysparza nam wątpliwości w porównaniu z większymi wyzwaniami. Zastanówmy się jednak czy to nie jest chroniczny nawyk. To nie przystająca do rzeczywistości szkoła z rygorem wykonywania mało przydatnych zadań wykształciła w nas ten mechanizm obronny. Wiedzieliśmy że często te domowe prace to strata czasu. O dziwo jeśli nauczyciel miał pasję do swojego przedmiotu i potrafił zarazić tym uczniów to było jakoś łatwiej. Jednak w większości przypadków zmuszaliśmy się do tej konieczności co później wyrobiło pewien automatyczny program wprowadzany przy każdym większym wyzwaniu. Szczególnie jeśli wymaga sporo pracy, a benefity są mgliste i wymagają czasu do ich osiągnięcia. Skutkiem jest słaba etyka pracy  w wielu sferach naszego życia, a racjonalizacja przyczyn by czegoś nie zrobić jest prostym sposobem na zrzucenie   odpowiedzialności z nas samych. Brak samego rozpoczęcia działania to z kolei najczęściej określenie sobie zbyt ambitnego celu w krótkim czasie. Realistyczne, konserwatywne podejście oraz wyrobienie w sobie dyscypliny w realizacji celu trenuje nas samych do osiągania trudniejszych zadań. Dlatego lepiej zacząć małymi krokami wprowadzając kolejne mniejsze zmiany, które skumulowane dadzą określony rezultat. Przykładowo zamiast z dnia na dzień porzucać starą dietę lepiej przyjrzeć się jak możemy ograniczyć spożycie cukru, bądź zacząć stosować olej kokosowy do smażenia (wydziela najmniej rakotwórczych związków) itd.  Prokrastynacja to szeroki, trudny temat. Możemy brać pod uwagę lęki, strach przed porażką etc. Rozwiązaniem tego problemu jest jednak wyłącznie wyrobienie sobie nawyku działania, bez zastanowienia. Będąc człowiekiem czynu przyzwyczajamy się do likwidacji wahania, które w większości jest naszym blokerem i jest niewspółmierne do faktycznego ryzyka. Nawet w przypadku porażki przy działaniu długoterminowym efektem jest nawyk podejmowania dopuszczalnego ryzyka. Nie ma leku na prokrastynację, trzeba po prostu działać, niezależnie od wyzwań, małych czy dużych.

Gdzie chcesz być za 5 lat?

Wiele marzeń nie zostaje zrealizowanych ponieważ nie mają określonej daty realizacji. Warto pomyśleć jak widzi się własną osobę za kilka lat oraz jakie nawyki będą potrzebne by to osiągnąć. Przykładowo ktoś może mieć jeden z celów zdolność do włączenia wymarzonej kobiety do swojego życia i na własnych zasadach. Zatem nawyk powinien brzmieć: skupienie się na interakcjach z kobietami niezależnie od rezultatu. Niezależnie, gdyż przy dużej ilości początkowych porażek skupienie się na samym nawyku jest kluczem osiągnięcia celu. Nagle droga do rezultatu wygląda jak większy obraz umniejszając przy okazji “problem” pojedynczych interakcji na które nie zawsze mamy wpływ. Będąc konsekwentnym w tych ćwiczeniach osiągniemy cel nawet szybciej niż 5 lat jeśli faktycznie wyrobimy sobie nawyk działania w tym kierunku. Inny cel: za 5 lat chcę być niezależny finansowo, mieć więcej czasu wolnego oraz biznes, który na mnie pracuje. Pierwszy błąd większości to marzenie typu chęci zostania milionerem co kończy się najczęściej grą w lotto. Pół dekady to realistyczne oczekiwanie możliwe do spełnienia dla niezależności. Jaki możemy zapisać nawyk? Dla programisty może być to np chęć pisania co miesiąc nowej apki komórkowej (oczywiście nie gier). Dla kogoś innego testowanie wejścia w nowe pomysły biznesowe przy akceptowalnym ryzyku itd. W tym temacie polecam książkę “Od nędzy do pieniędzy” Tada Witkowicza. Otworzy ona wielu oczy na faktyczny obraz biznesu, zamiast marzeń o złotym strzale lub kolejnym wielkim pomyśle (który jest małą składową ewentualnego sukcesu).

Wytrwałość to klucz 

Mamy określone cele, listę nowych, dobrych nawyków, które powoli zaczną zastępować stare. Zdajemy sobie sprawę, że niektóre wprowadzimy szybko, a inne zajmą nam miesiące aby stały się codzienną rutyną. Najważniejszym jednak elementem jest wytrwałość. Nie jeden z nas widział pewne dwie osoby. Jedna mająca niezłą formę na siłownię wpadała nieregularnie wykonując perfekcyjnie wszystkie ćwiczenia. Druga wykonywała dość słabo powtórzenia, ale sumiennie kilka razy w tygodniu. Oczywiste jest kto po roku będzie miał lepsze rezultaty. Prawdziwym wyznacznikiem efektów jest wytrwałość w działaniu. Nawet jeśli robimy coś fatalnie, ale codziennie to naturalne jest, że mając intencję poprawiamy się z czasem oraz osiągamy cel. Każdy z nas w jakiejś dziedzinie życia wykonał już tą strategię. Zrozumiałe jest, że plan może się po drodze zmienić, musimy mieć elastyczność w zmiennych warunkach, ale systematyczność jest kluczem. Inaczej będziemy czekać na najlepsze warunki realizacji celu, które nigdy nie nadejdą, a jeśli nawet pojawi się szansa to zniweczy wszystko nasze wahanie.

Przy realizacji celu niektórzy zaczną pracę z wielką pompą po czym się znudzą, albo rozpoczną kolejne wyzwanie nie kończąc poprzedniego. Następny nie skończony projekt, drogi donikąd, gdyż brak było konsekwencji. Są też osoby marzące o next big thing dłubiące coś latami, nie konfrontując prototypu z rzeczywistością szukając złudnej perfekcji oraz bojąc się konfrontacji. Był też człowiek przeciętny, ale systematyczny. Nie miał najlepszej wiedzy czy pomysłu, ale wytrwale parł do przodu podejmując akceptowalne ryzyko. Osiągnął swój cel, a reszta zdolniejszych, mądrzejszych osób powiedziała, że miał szczęście. Pojawili się też tacy którzy uznali, że tak to i oni by potrafili, po czym wrócili do swoich codziennych rozrywek.

Jakie masz nawyki?

Warto spisać sobie w dłuższej perspektywie podsumowanie każdego dnia aby zidentyfikować co możemy zrobić lepiej, poprawić. Nie muszą być to elementy wywracające wszystko do góry nogami, ponieważ z natury wolimy bezpieczne ewolucyjne zmiany. Może warto ograniczyć ekrany i zastąpić je książką. Przestać wchodzić na niektóre strony oraz interesować się rzeczami, które nas angażują nic z tego nie mając (np polityka). Jak spędzasz czas? Czy w czasie wolnym faktycznie odpoczywasz, czy robisz pewne działania z przyzwyczajenia, a później się dziwisz że czas ucieka przez palce, a to życie jakieś nudne. Często masz nawracające myśli w głowie o sprawach na które nie masz dużego wpływu, a psują twój dzień? Może lepiej spożytkować te momenty na przemyślenia jak uczynić go jednak lepszym.

Życzmy sobie wytrwałości oraz dobrych nawyków

 Skończmy z marzeniami i zacznijmy wyznaczać cele oraz nowe doprowadzające do ich realizacji nawyki. Zacznijmy rozważnie od drobnych zmian i kilku ogólnych celów przez co skupimy się wyłącznie na nich, nie rozdzielając uwagi na nie możliwą do udźwignięcia ilość zadań. Na koniec ustalmy bezwzględną zasadę konsekwentnego działania, niezależnie od warunków czy naszego humoru. Wtedy nawyk stanie się codziennością, normalną rutyną poruszającą nas naprzód bez ogromnego wysiłku. Na koniec zapamiętajmy, że to nie ma być klatka, która nas ogranicza.  To pewna struktura zapewniająca nam ciągły rozwój, element dnia wraz z czasem wolnym, który dzięki pasjom nas zrelaksuje i naładuje baterie do realizacji kolejnych wyzwań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *