Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku, ale na jej drodze często stoi strach

Podejdziemy do tematu uniwersalnie, gdyż każdemu z nas na pewnym etapie życia towarzyszy strach/lęk. Proszę również abyś czytał wszystko bez pominięcia akapitów. Jeśli niczego się nie boisz to prawdopodobnie nic nie ryzykujesz i siedzisz w swojej bezpiecznej bańce, gdzie jest miło i przewidywalnie. To bardzo ciekawe, że ludzie wręcz będą robić wszystko by nie narazić się na nieznane: nowej sytuacji, podjęcia ważnej decyzji, działania, zmiany pracy, rozstania, stanowczości czy wielu innych rzeczy. Mogą to być drobne codzienne sprawy lub wręcz ustalenia, które mogą zmienić całe nasze życie. 

Z biegiem lat szyjemy sobie ten kokon, który ma nam zapewnić bezpieczeństwo na poziomie finansowym, psychicznym, bytu etc. Wspierani jesteśmy edukacją, która nagradza wyuczone schematy i odpowiedzi, a każe elastyczność, spontaniczność oraz indywidualizm. Dodajmy ogłupiające media i powstają kolejne pokolenia biernych ludzi, tylko konsumujących, a nie czynnie kreujących swoje życie. Co się wtedy dziwić, że nawet najmniejsza decyzja często urasta do wielkiego wyzwania, gdyż jest to nowa sytuacja, pojawia się strach, świadomość ewentualnych konsekwencji i rezultatów, które nie zawsze dają się przewidzieć. Zwykle niestety, gdy już jesteśmy przymuszeni, gdy nie ma inne opcji obejścia problemu to wtedy dopiero realizujemy dane działanie. Często jednak jest już późno na dobre rezultaty, a dane czynności robimy z przymusu, bez przekonania, często sabotując się i ciągle międląc że coś się nie uda.

Osobiście udało mi się osiągnąć całkiem sporo w różnych dziedzinach. Człowiek  jest świadomy, że zawsze będą pewne trudy i gdzieś tam dalej czeka na niego satysfakcja i nagroda. Zadziwiające jest tylko, że zwykle nie zdajemy sobie sprawy że ten mechanizm działa w większości sytuacji. Każdy przecież ma jakieś unikalne zdolności, osiągnięcia, które wymagały poświęcenia czasu oraz wielu nerwów. Często jednak mimo, że w innych sferach wszystko jest ok, mamy jakiś bloker z danym specyficznym zagadnieniem. Podświadomie wiemy że nie ma innej drogi, ale dalej mnożymy kolejne wymówki by nie pchać sprawy do przodu. Najgorszy jest właśnie strach, który nas ogranicza i nie pozwala żyć jakbyśmy chcieli.

Na szczęście mam pewne dla Ciebie rozwiązanie. Jest to ten jedyny wyjątek od reguły o której wcześniej wspominałem, że niby nie ma recepty na wszystko. Potwierdza to tylko że jestem omylny, a nawet sam sobie przeczę. Przygotuj się na coś co zmieni Twój sposób postrzegania strachu/lęku, prawdziwe panaceum na ten problem.

Jeśli jesteś gotowy, przewiń na dół. Żeby pokonać strach, nie ważne jak wielkie jest to wyzwanie. Bez znaczenia czy wylądowałeś na środku oceanu bez kapoka i nie umiesz pływać, czy boisz się latać. Musisz…

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ZAAKCEPTOWAĆ ŻE STRACH BĘDZIE Z TOBĄ DO KOŃCA ŻYCIA!

co? i tyle? Przewijam te pierd@#$ kropeczki a Ty piszesz jakieś banały, dzięki za pomoc! I znowu muszę szukać, tej odpowiedzi, tego najlepszego sposobu by moje życie było wspaniałe. Czas zapisać się do tego guru, wyjawi mi prawdziwy sekret jak sobie z tym poradzić.

Niestety, przykro mi ale to jest prawda, nie pozbędziesz się strachu z wyzwaniami, czy nowymi sytuacjami itp. On zawsze będzie, ale masz nad nim pewną kontrolę. Otóż większość ludzi ma czarny pas w jego zwiększeniu, co więcej sam go czasem mam.

Strach to potężna siła i objawia się najczęściej na dwa sposoby: że coś może się zdarzyć (wypadek, starość itp) lub strach w wyniku rozpoczęcia jakiejś aktywności (decyzja, rozstanie itd). Co gorsza rzutuje na inne aspekty życia np jeśli uznasz że nie dajesz sobie rady z kobietami to raczej unikasz spotkań towarzyskich, poznawania nowych osób i możemy tak odnieść ten schemat do każdego lęku. Zaczyna się on i kończy w naszej głowie, przez co związany jest bezpośrednio z nami. Wiem że każdy czasem ma ten głosik wątpiący w nas samych, mnożący scenariusze co może się nie udać i jakie tego mogą być konsekwencje. To całkiem naturalne, gdyż nasz umysł ma nas chronić przez złymi decyzjami oraz bólem. Jest to jedna z przyczyn dlaczego nie łapiemy dłonią za krawędź gorącej patelni, ponieważ wiemy że zrobimy sobie kuku. Każdy z nas za młodu usłyszał: “Nie dotykaj bo się poparzysz”, ale i tak robiliśmy swoje. Trzeba wyraźnie docenić że czasem strach, czy może bardziej instynkt jest potrzebny, pomaga nam przetrwać w zmieniających się warunkach, które nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jest to taka skumulowana podświadoma wiedza wynikająca z doświadczeń, która próbuje nam na swój pokrętny sposób pomóc w dobrej wierze, ale często zawodzi. Problem zaczyna się gdy przekładamy ten schemat na codzienne życie jak jakiś domyślny program, który niestety w niektórych sytuacjach nas sabotuje. Mnożymy zatem co może pójść źle, pojawia się lęk przed porażką, oceną, skrzywdzeniem, czasem odrzuceniem lub inne dowolne uczucie. Zatem dane działanie może powodować powyższe negatywne stany, ale źródłem tego wszystkiego jest fakt że boimy się, że sobie po prostu nie poradzimy. Dokładnie tak, że nie damy rady.

Gdyby jednak to trochę odwrócić i zdać sobie sprawę z kilku rzeczy to może jednak obejdziemy tą bezradność. Po pierwsze trzeba zaakceptować że wszystko zbudowane jest na porażce. Każdy, kto do czegoś sam doszedł popełniał błędy i ponosił porażki. Każdy miał moment braku zaufania do siebie, ale tylko przez trening jakim jest ponoszenie porażki jesteś w stanie zaakceptować, że to naturalny etap dojścia do jakiegokolwiek celu. Nigdy tak nie będzie, że coś się zaplanuje, czy podejmie decyzję lub działanie i wszystko pójdzie jak po maśle. Co więcej często nasze wyobrażenie, że coś pójdzie nie tak jest znacznie przesadzone. Oczywiście pomijam tutaj geniuszy, którzy nie są w stanie ocenić ryzyka i np zadłużają się pod korek, rozpoczynają biznes w nieznanej branży i upadają po pół roku czy coś podobnego. Albo skaczą na główkę i jest wielki lament. Zdrowy rozsądek oraz wyobraźnia to nasi przyjaciele w ocenie ryzyka, a strach stoi na drugim biegunie. Wiem że racjonalnie nawet sobie radzimy i jesteśmy w stanie wymyśleć pozytywne powody pokonania strachu, ale gdy przychodzi co do czego to następuje paraliż, brak działania.

Prawda jest jednak taka że w dowolnej sytuacji, gdyby ktoś do Ciebie podszedł i przystawił pistolet do głowy mówiąc: “masz to zrobić zamiast się miotać bo inaczej jesteś trupem!”. Myślę że jest stu procentowe prawdopodobieństwo, że strach przed śmiercią by wymusił działanie z którym tyle zwlekałeś. Tak samo w sytuacji znalezienia się na otwartym morzu bez kapoka oraz umiejętności pływania. Zapewne każdy machał by nogami jak piesek i również dalibyśmy radę bo jest to już walka o przetrwanie. Tutaj jest właśnie sedno rozwiązania problemu strachu ,że zawsze lepiej lub gorzej ale damy sobie radę z daną nową sytuacją albo konsekwencjami czegoś. Powiem nawet że czasem lepiej w niektórych sprawach jak z np kobietami, po prostu nie myśleć, zaakceptować że może się nie udać i wrzucić siebie w nieznane. Dokładnie, nie dać rady, spotkać się z konsekwencjami, nawet złej decyzji czy działania niż żyć w strachu. Jak w jakimś zawieszeniu, a wiem że wiele osób tak ma, Sami się nakręcają, wręcz biczują, że chcą coś robić, działać, ale się boją, albo brak im motywacji itd. Takie działania tylko potęgują strach, który staje się błędnym kołem.

Ktoś powie, ale Kuba słyszałem to nie raz i zresztą łatwo tak mówić “po prostu działaj”. Tak łatwo, ale uwierz mi że strach będzie zawsze. Teraz boisz się X ale w wieku 50 lat będziesz się bać starości, w wieku 70 śmierci i tak dalej. Zaakceptowanie że strach będzie i zadziałanie (skupiamy się na powiązaniu strachu z czynem) sprawi że nawet w przypadku porażki poczujesz dużą ulgę. No cóż stało się, ale zaraz się otrzepię z kurzu i idę dalej. Zdobywanie świata to wystawianie się na nowe sytuacje. Ryzykowanie da często po łapach, ale z czasem skóra grubieje, człowiek rozumie że większość tych problemów jest tylko w jego głowie. Z czasem nawet wpada już w nawyk akceptacji strachu oraz negatywnych myśli: “a znam to, zawsze tak mam przed czymś nowym, zaciskam zęby i dam radę”. Absolutnie każdy odczuwa strach, gdy wchodzi w nieznane, tak jesteśmy skonstruowani.

Na koniec chciałbym przestrzec przed pewną grą z jaką możemy się sami spotkać, a mianowicie wymówki że kiedy coś się stanie to dopiero wtedy coś zrobimy. To takie zwalnianie się z odpowiedzialności nas samych i wyczekiwanie najlepszych okoliczności, które i tak nigdy nie nadejdą. Równie dobrze możemy czekać na dobrą pogodę na Wenus, to strata czasu.

Absolutnie jedynym sposobem na pozbycie się strachu jest po prostu zrobienie danej rzeczy i nic więcej. Wiem że jest cała branża, która żywi się na tych biedakach, guru wypełniają całe sale i stadiony, a oni w nadziei wchodzą w kolejny krąg wtajemniczenia jak sobie radzić ze strachem i jego pochodnymi. Tą radę dostajesz za darmo, strach będzie zawsze w jakiejś formie, a zniknie ten konkretny jak zaczniesz działać. Pojawi się ulga i nie wpadniesz w tą pętle nakręcania się oraz biczowania, że czegoś nie zrobiłeś i jest przez to coraz gorzej, ale zaczniesz następnego dnia. Kolejnego jest to samo, zmień zatem podejście. Nie ma nic gorszego niż życie w ciągłym strachu, poczuciu bezradności. Zaakceptuj porażkę, to normalna rzecz i że nie jesteś w stanie kontrolować sytuacji, warunków, odczuć bo nikt tego nie umie. Nawet nie wiesz jak życie staje się łatwiejsze, gdy zrozumiesz że przed tym nie uciekniesz, że to taki towarzysz Twojej podróży w staniu się lepszym, który sprawia że w końcu pojawi się satysfakcja, a smak wygranej będzie o niebo lepszy niż bez lęku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *