Kilka zdań o bieganiu

Wiele piszę się o bieganiu jako o elemencie zdrowego stylu życia, jednak z perspektywy 10 letniego doświadczenia postaram się przedstawić ten sport trochę inaczej, gdyż poznałem jego plusy oraz minusy. Dodatkowo co może wiele osób zdziwić uważam, że na pewnym etapie dobrze jest je ograniczyć do minimum, aby uzyskać optymalne dla nas korzyści.

Podstawowe pytanie to: po co chcesz biegać?

Dość ważne, bo większość osób upatruje w bieganiu szybki sposób na poprawienie kondycji i równie ekspresowo kończą ten epizod. W moim przypadku była to potrzeba zrównoważenia ilość spożywanego jedzenia oraz wysiłku, abym nie tył przez siedzący tryb życia. Szczerze polecam takie podejście, które pomaga w szybkim relaksie wraz z niezłym ładunkiem endorfin. Miejmy jednak na uwadze, że dla organizmu jest to niebotyczny wysiłek i jeśli nie podchodzimy do tego sportu zawodowo lepiej nie podporządkowywać wokół niego całego życia. Fajnie mieć pasje, ale jak ze wszystkim, co za dużo to nie zdrowo. Jest to o tyle ważne, gdyż szczególnie na początku jak w każdym nowym temacie możemy mieć duży zapał, ale lepiej go ostudzić oraz podejść realistycznie. Łatwo mi to pisać, teraz gdy w swoich początkach biegałem latem niemal codziennie i to dość spore dystanse. Później jednak stopniowo zmniejszałem tę ilość, bo we znaki dawało mi się kumulujące zmęczenie.

Bieganie w dłuższym czasie

Wszystko rozchodzi się o intensywność oraz częstotliwość takich treningów. Nie jestem tutaj ekspertem, gdyż maraton przebiegłem raz w życiu i stanowczo postanowiłem, że to ten ostatni. Z pewnością dużym plusem biegania jest przyśpieszenie metabolizmu, przez co można sobie więcej pozwolić w jedzeniu. Nie bez przyczyny bieganie z tego względu zalecane jest osobom otyłym, gdzie całe ciało pracuje swoją wagą. Trzeba zwrócić jednak uwagę, że ze względu na obciążenia np. stawów, pływanie może być lepszym wyborem. Niezależnie od rodzaju wysiłku i tak jednym z najważniejszych jego elementów jest sama rutyna, gdzie pewne ryzy oraz doskonalenie napędzają naszą chęć do ciągłego działania. Doprawdy w pewien sposób taki dryl promieniuje na inne sfery życia, dzięki czemu łatwiej zabrać się za niektóre obowiązki. Polecam takie podejście wszystkim narzekającym na nudę jak ja w początkowych latach studiów.

Z biegiem lat takie ciągłe trenowanie, jeżeli jest na dłuższych dystansach w częstych dawkach, może powoli organizm zanadto obciążać. Oczywiście nie mówię tutaj o chorych dystansach na kilkadziesiąt kilometrów. Jednak znam osoby co potrafią kilka razy w tygodniu biegać ponad 10 i widzę, że powoli ich to wyniszcza. Dokładnie, co za dużo to niezdrowo i jest to jedna z przyczyn, dlaczego ograniczyłem biegi do minimum. Raz czy dwa razy w tygodniu spokojnie dla mnie są wystarczające, nie mówiąc już o tym, że dawniej przez zbytnią intensywność byłem mocno zasuszony. Z drugiej strony fajnie, bo biegi uelastyczniają, odmładzają w pewien sposób, ale musiałem zrównoważyć je w końcu siłownią. Co więcej, zbyt duża ilość kardio jest przyczyną przerostu mięśnia sercowego wraz z możliwym atakiem serca w późniejszym wieku. Jak zwykle badania w tym temacie nie są jednoznaczne i dopiero z czasem wraz z popularyzacją tego sportu oraz starzeniem się biegaczy, będzie można ocenić jak w dłużej perspektywie przy dużych obciążeniach działa negatywnie. Osobiście znalazłem własny balans i aktualnie mam inne priorytety.

Najważniejsze zasady

Pewnie przeczytasz to na każdej stronie o bieganiu, ale mimo to niezależnie jak często, czy intensywnie hasasz pamiętaj, że:

  • Dobre buty to podstawa. Nie ma co na nie żałować. Polecam Aiesec oraz New Balance, 300 zł to dość drogo, ale spokojnie można pobiegać w nich kilka lat i nie rozlecą się tak szybko jak inne popularne marki.
  • Znajdź swój rytm, który za bardzo nie obciąża, ale i nie jest spacerem. Bieganie wtedy będzie przyjemnością. No chyba, że trenujesz interwały, ale to już inna para kaloszy.
  • Pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu, szczególnie w ciepłe dni.
  • Staraj się biegać na miękkim podłożu, ziemia to znacznie lepszy wybór niż asfalt. No, chyba że chcesz się popisać jak weekendowe, parkowe, pseudo Usajn Bolty. Tacy śmieszni goście wyginający się przesadnie jak klauni, by ich wszyscy zobaczyli. W zasadzie dłużej się przygotowują i szukają piosenki w swoim telefonie niż faktycznie biegają, ale cóż taki folklor. Takim nie zależy na kolanach tylko na widowni, między którą przemykają.
  • Często w trakcie, czy po bieganiu czuje się ten kompletny zjazd energii co zwykle świadczy o spadku poziomu glukozy we krwi, dlatego warto nie odmawiać sobie porządnych posiłków, aby odpowiednio się zregenerować.
  • Nie biegaj tuż po jedzeniu, bo będziesz czuł jak tam wszystko się odbija od ścian żołądka. Trzeba odczekać przynajmniej kilka godzin. Jeśli biegasz rano, możesz zjeść dzień wcześniej, wieczorem coś bogatego w węglowodany.
  • Jeżeli jesteś otyły, nie wstydź się biegać! Tak to duży problem szczególnie u kobiet chcących zrzucić swoją sporą wagę, że wszyscy wokół patrzą.

Podsumowanie

Na koniec pamiętajmy o różnicowaniu aktywności fizycznej: bieganie, rower, rolki, siłownia, piłka itd. z prostej przyczyny, aby nie było nudno. Trzeba też pamiętać, że można uzależnić się od tych endorfin. Tak mocny wysiłek, pewien zjazd, a następnie powrót do formy tworzą ciekawy dysonans, który sprawia, że czujemy się lepsi, silniejsi. Miejmy jednak na uwadze, że to poniekąd również efekt psychologiczny i nie zawsze więcej treningu znaczy lepiej. Sam tego doświadczyłem. Zatem wszystko z umiarem, gdyż mając formę przesadzić jest łatwo, a kontuzje mogą się długo leczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *