Mr. Nice Guy cz. 2 – czyli jak pozbyć się własnego garba

W pierwszej części o Mr. Nice Guy omówiliśmy typową charakterystykę naszego bohatera. Może on oczywiście mieć tylko kilka cech, ale ich prawidłowe skorygowanie wymaga ich zidentyfikowania oraz zaaplikowania działania zastępczego.

Zwykle by rozwiązać własne trudności przechodzimy kilka etapów. Powiedzmy, że ktoś nam zwrócił uwagę, że mamy np. nie świerzy oddech. Upss, zdarza się i właśnie skończyliśmy pierwszy etap, czyli błoga nieświadomość. Często trwa on bardzo długo, nie widzimy  symptomów oraz informacji zwrotnych przez co z czasem pogarszamy sytuację. Drugi etap to uświadomienie sobie, że coś jest nie tak. Często przychodzi taka informacja z zewnątrz albo sami doznajemy oświecenia w kółko powielając dany schemat. Czasem nawet z większym zaangażowaniem, ale o dziwo dalej się nie sprawdza. W naszym przykładzie etapem trzecim byłoby poszukanie rozwiązania, np jakiegoś orbita czy mentosa. Zostaje już tylko aplikacja i z czasem problem powinien się rozwiązać. Przykład taki sobie, ale łatwo ilustruje co może nas czekać, gdy zrozumiemy, że pewne zachowania musimy ukrócić mimo, że na pozór nie wydają się potencjalną trudnością. Uświadomienie sobie pewnych działań, które niby są zwykłą życzliwością, w praktyce są stratą energii oraz często zdrowia w dłuższym terminie, gdy się po prostu nie sprawdzają.

Jedną z najpopularniejszych cech Nice Guy to poszukiwanie ciągłej akceptacji z zewnątrz. Podbudowanie własnej wartości przy pomocy innych osób wzbudza poczucie szczęścia oraz spełnienia. Szczególnie widoczne jest to w kontaktach z kobietami, np: zgadzanie się ze wszystkim, poszukiwanie na siłę wspólnych tematów, ciągła dostępność na każde skinienie itd. To może się objawiać na inne sposoby w życiu poprzez przesadne zachowanie na granicy perfekcjonizmu, takie jak:

  • nadgorliwe, czasem pedantyczne dbanie o fryzurę, ubiór, sylwetkę w celu uzyskania uznania osób trzecich
  • w zachowaniu unikanie podnoszenia głosu, nie picie alkoholu jak jakiś wzór, staranie się by kogoś nie urazić
  • próbowanie być innym facetem niż reszta, staranie się uszczęśliwienia wszystkich na około, pretendowanie, że jest się wzorowym ojcem itd

Powyższe elementy, często wyglądają jak zwykłe dbanie o swoje sprawy.  Kontekst się jednak zmienia, gdy np w opowieściach Nice Guy ubarwia informacje by wzbudzić podziw oraz akceptację co jest pożywką dla jego systemu wartości. Czasem niektórzy popadają w absurdalną  wręcz grę bycia kameleonem, który dostosowuje swoje zachowanie do innych osób, by zwiększyć swoje szanse na uznanie. U rodziców może przybierać postać wzorowego dziecka, u znajomych inteligenta o szerokich horyzontach, a u kumpli specjalistę od sportu, który może go niewiele naprawdę interesować. Przybierając różne formy w celu przypodobania się wszystkim sprawia, że zapomina się o samym sobie. To błędne założenie, że trzeba szukać samemu tego co inni mogą od nas chcieć by uzyskać w zamian akceptację, przyjaźń itp. Nie można zapomnieć o strachu przed samotnością, ale paradoksalnie ludzie właśnie uciekają od Nice Guy, który wydaje się dziwny i z czasem dochodzi się do wniosku, że lepiej trzymać go na dystans. Jest to jedna z przyczyn czemu ta strategia długoterminowo nie działa i niestety wiele relacji z Panem milutkim opiera się na późniejszym jego wykorzystywaniu oraz utrzymaniu co najwyżej minimalnej relacji, by zapewnić sobie jego dostępność jeśli będzie potrzebny. Nice Guy wtedy myśli: przecież byłem taki dobry, tak się starałem.  Może pojawić się złość, a nawet eksplozja, ale kiedy już miną: poczucie winy oraz porażki. Kolejny raz strategia nie sprawdziła się, ale dalej będzie wprowadzana w życie, może ostrożniej, trochę inaczej, ale u podstaw tak samo. Wynik się jednak nie zmieni. Podsumowując, zaprzestanie poszukiwania akceptacji to trudne zadanie, ponieważ promieniuje na wiele zachowań z pozoru normalnych. Problem w tym, że człowiek nie staje się Nice Guy w kilka tygodni. Prawdopodobnie większość życia tworzył specyficzne schematy zachowań przesuwając powoli granicę poza zwykłą życzliwość, w kierunku wyrafinowanych manipulacji i chorych oczekiwań.

Pozbycie się ciężaru związanego z szukaniem akceptacji może mieć wiele konsekwencji. Przykładowo może się okazać, że Nice Guy nie ma tak wielu przyjaciół jak sądzi. Oni z kolei mogą być zaskoczeni nagłą zmianą tworząc nawet poczucie winy, że kiedyś był inny (w domyśle lepszy). Każdy zna przykład osób, które nie potrafiły się postawić czy odmówić pomocy i na końcu nie miały czasu na swoje sprawy. Trzeba zatem ustalić nowe priorytety i postawić na początku samego siebie oraz oczywiście absolutnie najbliższych z rodziny za których jest się odpowiedzialnym. To ważne, gdyż naprawa zachowań nie oznacz, że człowiek ma stać się gburem czy chamem. Po prostu trzeba się uprzejmie nauczyć mówienia nie. Dodatkowo przyda się trzeźwa ocena sytuacji i znajomych, którzy jeśli nam nie pasują, nie muszą być w naszym bliskim kręgu. Ma to duże znaczenie, bo często Nice Guy przypisuje silniejsze relacje z kimś niż druga strona. Milutki może mówić o kimś bliski przyjaciel, a ten z kolei traktuje go jak dalszego znajomego.

Kolejnym elementem jest przestanie oszukiwanie siebie oraz innych na swój temat. Może mieć to postać ukrywania własnych błędów, manipulowania faktami na swoją korzyść by pokazać się w lepszym świetle, nie mówiąc już o kłamstwach. Wszystko co ma na celu uniknięcia postawienia się w złym świetle. Oczywiście świat to nie bajka i wszyscy kłamiemy, czasem nawet postępujemy nie ładnie. Z pewnością jednak nie jest to tworzenie jakiejś alternatywnej rzeczywistości utkanej by każdy wokół myślał o idealnym wizerunku jak o  Panu Nice.

Milutki latami marnował mnóstwo energii na swoje chore zachowania co sprawia, że ich zaprzestanie może tworzyć próżnię i poczucie, że coś jest nie tak. Dlatego niezwykle ważne jest wypełnienie tej pustki pozytywnymi zachowaniami, które staną się same w sobie źródłem dobrych emocji dla własnego systemu wartości. Czytając to ktoś pomyśli, że są to jakieś banały, ale w pędzącym dziś świecie większość z nas o nich zapomina. Mianowicie pochłonięty pracą dla innych Mr. Nice zwykle zapomina o samym sobie. Musi zatem rozpocząć aktywności, które będą wyłącznie benefitem dla niego np: wycieczka/jakaś przygoda, spełnienie marzeń jak kupno czegoś drogiego czego długo sobie odmawiał (ale nie po to by czerpać uznanie od innych, tylko wyłącznie dla siebie), zadbanie o zdrowie i dobre samopoczucie (masaż, sauna, dużo relaxu i brak wyrzutów sumienia, że czas jest nieproduktywny ), przestanie bycia domatorem, większa aktywność fizyczna itd.

Na koniec chciałbym wspomnieć o afirmacjach, które Dr Glover wyraźnie podkreśla. Większość z nas traktuje takie ćwiczenia jak coś zbędnego czy wręcz wydumanego. Prawda jest jednak taka, że wszyscy ludzie już je stosują. Prawdopodobnie już od wczesnego dzieciństwa gdzie wpojone zostało im poczucie winy, gdy coś się nie udało. W konsekwencji w dorosłym życiu wątpliwości nakręcają błędne koło negatywnych afirmacji takich jak: “nie uda mi się”, “nie jestem tego wart”, “znowu spieprzyłem”, “to mnie przerasta” itd. Niektórzy mają tego tak dużo, że przypomina to pracę na drugi etat. Co więcej nie ogranicza się do powyższych, ale wszelkiej maści związanych z różnymi dziedzinami życia jak związki, cele, marzenia itp. Naturalne jest zatem odwrócenie tego podejścia i nie ważne jak zła jest sytuacja trzeba myśleć pozytywnie. Łatwo jest to powiedzieć, bo z pewnością każdy z nas miał okoliczności, gdzie wydawało się, że gorzej już nie będzie, a to był dopiero przedsmak co będzie dalej. Pamiętajmy jednak, że zwykle tak jest, gdy nie podejmujemy działania mającego na celu zmianę sytuacji lub gdy czekamy do ostatniego momentu chociaż wiemy, że trzeba coś zrobić. Pozytywne afirmacje mają być również nie tylko codzienną mantrą, ale też powinny dać nam impuls do działania w ciężkich momentach. Warte do powtarzania afirmacje np codziennie rano w pełnym skupieniu by wgryzły się w podświadomość:

  • niezależnie od sytuacji poradzę sobie
  • akceptuję siebie takim jakim jestem ze wszystkim wadami i zaletami
  • moje potrzeby są ważne
  • jestem silną i wytrzymałą osobą
  • ludzie akceptują mnie takim jakim jestem
  • to ok popełniać błędy
  • jestem jedyną osobą, której potrzeby muszę spełnić

Nie ma to znaczenia jak banalnie one brzmią, ważne jest zrozumienie, że każdy z nas podkopywał sam siebie negatywnymi myślami. Wiemy zatem, że te złe afirmacje działają, pozytywne również, ale wymagają zwykle więcej pracy, ze względu na początkowe zwątpienie w ich siłę.

Zaaplikowanie powyższych nowych schematów zajmie czas i będzie się wiązało z potencjalnym szokiem bliskich oraz znajomych, który będzie miał na celu nakierowanie na stare tory. Jest to tylko informacja zwrotna, że wszystko idzie zgodnie z planem, zresztą generalnie największy strach u ludzi wzbudza nieznane. Dobrze jest również poświęcenie sobie czasu w samotności z dala od swojego środowiska aby się w pewien sposób zresetować. Wycieczki do miejsc, gdzie nikt nas nie zna to bardzo dobry pomysł. Nowe środowisko czy nawet praca to nowe osoby, z którymi można zacząć normalne relacje bez jakiejś agendy oraz oczekiwań. Ma też to na celu pozbycia się strachu przed osamotnieniem oraz izolacją. Gdy zrozumie się, że to nie jest w stanie zabić to nagle nie będzie już konieczności utrzymywania relacji z złymi/wykorzystującymi ludźmi, tolerowania tego co przeszkadza czy manipulowania innymi do uzyskania własnych potrzeb. Ważne jednak by nie spędzić tego czasu na używkach, które często Nice Guy konsumuje by odreagować stresy. To moment na regenerację oraz pozbycie się starych ścieżek postępowań w nowym środowisku.

To oczywiście nie koniec tematyki Milutkich, a do tematu jeszcze wrócę i powoli zbieram się do opisania żywego przykładu “Ultimate Mr. Nice Guy”. Tak ta jednostka chorobowa nie przewidziana u Glovera została zdiagnozowana w naszym kraju z opowieści wielu mi bliskich osób mających farta współpracy z taką osobą. Zwykły Nice Guy to nawet nie cień tego wyjątkowego, kuriozalnego przypadku. To jednak dopiero przed nami.

3 myśli nt. „Mr. Nice Guy cz. 2 – czyli jak pozbyć się własnego garba

  1. Tajemniczy

    Wszystko spoko, ale co do picia alkoholu i indywidualności się nie zgodzę. Bycie “innym niż wszyscy” według mnie jest lepsze, niż bycie “takim jak wszyscy”. Alkoholu nie piję, bo jest mi niepotrzebny w życiu. Sam po części byłem/jestem taką osobą, jaka jest opisana w twoim wpisie, lecz cały czas staram się z tym walczyć. Pozdro, pisz dalej 😉

    Odpowiedz
    1. Kuba Autor wpisu

      Nikt nie chce być szarą masą, ale Nice Guy ma tendencje oczekiwania uznania od innych, że jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Dróg ku temu jest wiele. Normalne jest, że każdy chce być jedyny w swoim rodzaju, ba sam taki jestem. Nie normalne zaczyna się, gdy oczekuje się na tym polu uznania i szuka się w tym dowartościowania od innych. Ciężko mi jest też zawsze podkreślać całą otoczkę Milutkiego oraz dopisywać do każdej cechy “w celu osiągnięcia uznania, oczekiwanie pochwalenia” itd.
      Odmówić alkoholu lub pić towarzysko to normalna rzecz, a co innego robić z tego tyradę jaki to życiowy wybór, że to bla bla. Nice Guy-e często też lubią pokrętnie symbolizować ideał i z pieczołowitością dziergają wizerunek na wielu polach. Staram się pisać o wizerunku, obrazie. Muszę chyba bardziej zaznaczać że Mr Nice Guy to pewien zbiór cech, taki jakby, nie wiem, wektor różnych działań, który składa się na strategię, która kompletnie nie ma sensu.
      Czy Ty odmawiając drinka oczekujesz od kogoś pochwały czy docenienia? No jasne że nie, bo masz gdzieś czy komuś to się podoba czy nie. W zarządzaniu potencjalnymi opiniami o Mr Nice to jednak jest b. ważne i tu jest ta subtelna różnica w podejściu.
      Problem w tym temacie jest taki, że ten syndrom może objawiać się różnie na wielu polach i dlatego przykłady bybyły o wiele lepsze, dlatego powoli będą zbierał się do opisania prawdziwego przykładu Mr Nice Guy który doprowadził tą strategię do absurdalnej perfekcji. Naprawdę to się nadaje na scenariusz filmowy, bo oczywiście to nie działa, a co gorsza ma pod sobą ludzi i niestety wypadkową jest niemal oraz już praktycznie łamanie prawa. Jest to przypadek skrajny, ale rozjaśni wielu osobom różnicę między normalnym zachowaniem a grą i manipulacjami mającymi swój cel.

      Odpowiedz
  2. Rafal

    Hej! Jak dla mnie świetny artykuł. Przyznaje ze mam wiele cech z Mr Nice Guy. ( Skoro przyznałem to chyba na plus dla mnie? 😉 ) Ale dzięki Tobie Kuba, uświadomiłem sobie na czym to wszystko polega, jesli ktoś żył w takim schemacie i jeśli nie byl go świadomy to nigdy z niego nie wyskoczy. I już to zmieniam 🙂 Uświadomiłem sobie ze my jesteśmy najważniejsi, potem rodzina a reszta to taki dodatek. Oczywiście nie wolno byc tez do końca osoba pozbawiona empatii względem innych osób.
    W każdym razie świetny artykuł! I oby więcej. Dzieki !

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *