Najładniejsze nogi w mieście i zaskoczenie. Jako offtop: uroda i przemiany kobiet (na dobre!)

Niektóre wpisy będą chaotyczne, gdyż zbieram z pamięci informacje, przypominam sobie pewne sytuacje i ich przebieg co jakoś mi utkwiło. Przyznam że z czasem wszystko się zaczyna razem zacierać, no chyba że dana interakcja była fajna/zaskakująca. Pomijam różne zlewki lub sytuacje gdzie kobieta mówi że ma chłopaka, narzeczonego itp bo to jest normalne, ale najfajniejsze jest że często dziękują, że ktoś do nich podszedł w ten sposób. W zasadzie nigdy nie miałem jakiś negatywnych, okropnych zlewek, ale zbiorę je w przyszłości. Takie top 5, zaznaczam że kobiety mają pełne do tego prawo, śpieszą się, może tego dnia zerwała z chłopakiem, straciła pracę, po prostu życie. To z czasem zaczyna się rozumieć, że nie jest to personalne tylko sama sytuacja i okoliczności, które nie zawsze są w naszej gestii.

Pamiętam że jakoś w początku połowy roku jak było już ładnie i ciepło, wyszedłem jak zwykle po pracy, przechadzam się kontemplując sens życia i w oddali, dosłownie widzę tą strunę. Dokładnie taką gibką, wyciągniętą, nie wiem może kiedyś była lub jest cały czas tancerką czy coś w tym stylu. Ubrana w białą obcisłą sukienkę, blondyna z normalną, nie solarną opalenizną. Co ciekawe  było widać tą elegancję. W sensie niby prosto, ale ze smakiem, nie wiem nie znam się na tym, takie miałem wrażenie, ja generalnie odróżniam kolory tylko. Był tylko jeden problem, nie widziałem kompletnie twarzy bo była w oddali skierowana tyłem do mnie. Akurat zaczęła spoglądać na wystawę galerii, więc przystanęła. A ja jak to facet widzę te nogi, co będę wam ściemniał, niesamowita figura, ale te nogi wyćwiczone, może bardziej jakimś fitnesem, na pewno  nie ciężarami, po prostu to widać. Myślę: dobra idę, w skoczę w tą sytuację i zobaczę co się stanie. Podchodzę żwawo, zostawiam trochę miejsca między nami i zatrzymuję się przed nią zaczynając śpiewkę. Oczywiście “przepraszam przechodziłem nie daleko i musiałem podejść” czy coś podobnego wraz z łapanym kontaktem wzrokowym i uśmiechem. I o ile już ten wstęp sam leci z automatu i bardziej skupiam się nad całościowym podejściem, nagle mimo patrzenia jej w oczy, zdaję sobie sprawę że jest bliżej jakiś 40 lat. Cholera wie. Nie chodzi oto, że brzydka, przeciwnie, ale zaskoczyła mnie kompletnie, bo fakt rysy ostrzejsze, ale widać że nie pali i wyspana. Chyba ten wylany pot jednak konserwuje, że tak ładnie się wyrażę. I to jest ciekawostka że kompletnie mnie to zbiło z tropu, z normalnego trybu “hej jestem zainteresowany” przeszedłem w zaskoczenie, ale pozytywne. To był ten moment przestoju gdzie zbierałem myśli bo byłem w lekkim szoku jak ona to robi. To są milisekundy no i mój wyraz twarzy w uśmiechu, ale w niedowierzaniu/zaskoczeniu sprawił że podziękowała i ten jej lekki wzrok, takie “dzieciaku”. Sam się śmiałem po tym wszystkim do siebie, ale było to zastanawiające.

Przyznam że wielokrotnie przez całe życie widziałem takie kobiety i często odznaczały się na tle innych. Niby starsze, a człowiek myśli jak to robią. Btw tamta nie była jakoś “naciągnięta”, zwykle widać ta maskę bo wszystkie po skalpelu wyglądają podobnie. W sumie to fajne że taka systematyczność, nie wiem fitness czy cokolwiek tak dobrze działa i kobiety mogą być naprawdę super atrakcyjne jak wino. Dochodzi tez kwestia samego wyzwania. Często zauważyłem są to kobiety, które sporo same osiągnęły, co się nie patyczkują. Jak mówię wpadłem w tą sytuację trochę z przypadku i pewnie bym docenił widząc ją z boku i tyle bez podejścia. Pisze tak dokładnie, ponieważ co by nie mówić, kobiety choć nie przyznają strasznie boją się starzenia, cały biznes farmaceutyczny na tym stoi. Jakby u facetów wiek to trochę inna kwestia bo kobiety widzą nas jako taka całość wraz zachowaniem, obyciem itd, a my jesteśmy w pierwszym wrażeniu wzrokowcami. A tutaj proszę, kuguar i zbiła z tropu mnie kompletnie.

Nie wiem czemu, ale przy okazji tego przypomniała mi się historia z podstawówki. Spokojnie nie chodzi o to wow całej klasy po kupnie adaśiów z bazaru. Sam się sobie dziwię, że to wciąż pamiętam bo ta dziewczyna zrobiła wrażenie na całą szkołę. Byłem chyba w 4 klasie, a ona w szóstej. Wiem jak to brzmi, ale wtedy interesowałem się raczej komiksami. Była to ładna dziewczyna, ale przy kości, kojarzyliśmy sie wszyscy w szkole z widzenia, ale bez szczegółów. No i wracamy w nowych dresach po wakacjach i tak dochodzą nas słuchy, że ktoś nowy przyszedł do szkoły, chyba na przerwie. Nikt by się tym nie podniecał bo szkoła duża, ale po prostu każdy nie wierzył i to się nakręcało, brzmiało tez tajemniczo. Wyobraź sobie że na początku wszyscy myśleli dosłownie że tamta (dawna) dziewczyna opuściła szkołę i przyszła nowa, inna szczupła osoba, pewna siebie etc. Oczywiście my to obserwowaliśmy z boku i to my nie wierzyliśmy, jej klasa tez była zaskoczona, ale znali się na codzień. My natomiast słyszymy od siebie, pamiętasz tą dziewczynę, tak wygląda teraz. Że co? Nieee, w 5-10-15 kraśko nie mówił że to możliwe. I tak ona zrobiła sensację na całą szkołę, nie wiem jakim cudem i jak się jej udało to utrzymać w tajemnicy, ale zawzięła się skubana. Zapadło mi to w pamięć przez to nie dowierzanie, że widzimy ją na przerwie i że to niby ona?

Jak to pisze przypomniało mi się drugie podejście w ciemno. Przyznam, że wolę zawsze jakoś normalnie z naprzeciwka zobaczyć się, ale taki był ze mnie wtedy kozak (taki komar może). I dziwne że pamiętam nawet jak była ubrana, miała skórzaną kurteczkę i była dość drobna. Dobra, podchodzę bo fajnie  się prezentowała i okazało się że była chinką czy może japonką, raczej nie wietnamką, ale fajnie wyglądającą. Mówiła ledwo coś po angielsku i biedactwo jak zaczęło mówić strasznie się peszyło i zasłaniało usta. Miała widać zakładany aparat by wszystko wyrównać. Speszyła się ale z uśmiechem uciekła, więc nie zatrzymywałem i życzyłem miłego dnia. Będzie się czuć pewniej sama dla siebie, a na zachętę ktoś do niej tak podszedł i poczuła się atrakcyjna.

Kurde mam jakąś fazę dziś bo przypomniała mi się w związku z tym inna historia, tym razem z dawnej pracy ze studiów. To była nie duża firemka na 20 osób, ale z prezesem na ty, nawet ciekawie było. No i była tam chyba Agata, nie pamiętam już dobrze, ale była w zachowaniu niesamowita. Wyobraź sobie że miała trochę wysuniętą szczękę dolną do przodu i z jednej strony oczywiście że ją to peszyło i musiała przeżyć trudy w dzieciństwie, a na operacje musiała czekać jak dorośnie by wszystkie kości urosły. Ale, czy była ona skromna, cicha, stłamszona? Nie to był istny diabeł, w sensie, że jak ktoś jej podpadł to nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Do dziś pamiętam jak na wspólnym spotkaniu jeden handlowiec chciał przykozaczyć przy wszystkich i powiedział coś zaczynając: “Hej Mała…” a ona od razu, bez zastanowienia na cały głos: “Mała to jest Twoja pała”. Jaja były niesamowite, ten timing i totalna zmiana prymu sytuacji sprawiło że mało nie zeszliśmy tam ze śmiechu. Tak temperowała każdego jeśli było trzeba. Później już po operacji to wyglądała świetnie, ale nie chciałbym być w skórze facetów co mięli z nią do czynienia, lata “treningu” pewnie sprawiły że jeździła po nich jak walec.

Zacząłem pisać o nogach a naszło mnie na końcu na jakieś wspominki. Taki luźny post wyszedł. Jakby co my faceci też musimy o siebie dbać by nie powiększać tych opowieści z różnych kafeterii w sieci o Januszach zasypiających z kiełbasą w gębie z kolacji przed telewizorem. Dodatkowo jakby co sam nie jestem ideałem piękna i zresztą to też ciekawy temat o tym czym jest ta “atrakcyjność”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *