“Naucz się na mojej historii” powiedział kolega

Te słowa zapadły mi w pamięć od dobrego znajomego, który miał dość nie ciekawą sytuację. Z pewnością z jednej i drugiej strony zdarzają się osoby, które na jakimś etapie zostały w pewien sposób skrzywdzone. Niestety później się to odbija. Każdy zresztą mógł coś zrobić, nawet nie intencjonalnie, albo sam dostał i często podaje się to dalej. Im bardziej się człowiek wystawia, ryzykuje to takie sytuacje mogą  się zdarzyć i lepiej sobie darować, nie wdawać się w żadne negatywne stany. Co więcej podchodząc, nawet bez większych efektów na początku, człowiek daje sobie potencjalną alternatywę. Nie szuka się na siłę i jest czas chociażby na zastanowienie: “czego ja do cholery chcę”. Aby nie było nieporozumień z główną historią, którą chcę opisać, najpierw przedstawię inną od strony dziewczyny, którą poznałem na tinderze (stamtąd mnie fb wywalili ostatnio). Ponieważ dzieliły nas setki kilometrów, wiedzieliśmy, że się nie spotkamy, ale to tworzy pewne bezpieczeństwo i można sobie pozwolić na odrobinę szczerości.

Otóż ta atrakcyjna, dopiero dwudziestolatka powiedziała ciekawą rzecz odnośnie seksu, że do końca życia nie chce mieć z tym nic wspólnego. Pytam się zatem jaki jest powód, w końcu to taka kwintesencja, wisienka na torcie między kobietą i mężczyzną wynikająca z ich znajomości. Napisała, że raz spotykała się z facetem i jak mu się “zaprezentowała” to spojrzał na jej piersi i powiedział: “nie zwala mnie to z nóg, ale zobaczymy co się da z tym zrobić”. Zaznaczam,  ja nie robię za psychologa i uważam, że najlepszym sposobem jak cos takiego wyskoczy to zmienić temat na pozytywny, bo różne rzeczy człowiek może z przeszłości usłyszeć. Jeśli się tego nie zrobi to wchodzi się w ten zły stan i jest już tylko gorzej. Oczywiście ten gość poprawiał swoje ego niszczeniem dziewczyn. Niestety później kobieta może uznać, że wszyscy to skurwiele i sama może zacząć ich ranić. Często tak się to rozchodzi jak jakaś zaraza. Dlatego zawsze gdy poznaje się kobietę trzeba się starać tworzyć pozytywne stany i nie schodzić na niepotrzebne tematy.

Wracając do dawnego kolegi, który jest tak osaczony, że nie ma z nim kontaktu od dłuższego czasu. Raz przychodzi do pracy i opowiada, że pół nocy jeździł po warszawie bez celu. Jest uczynną osobą i chciał pomóc pewnej młodej dziewczynie z innego kraju, która przyjechała na 2 tygodnie z zagranicznego oddziału. Bogata firma, więc stać ich na wysyłanie na takie praktyki nawet nowicjuszy. Miała zbitą szybkę w telefonie i nie wiedziała, że można to tanio naprawić, bo u nich jest to dość drogie. Zaproponował zatem pomoc. Dziewczę wyluzowane, mieliśmy wszyscy siebie na facebooku i oczywiście rozmowy tylko po eng.  Umówili się, że da mu ten telefon (prywatny) po pracy aby naprawił u znajomego, a on da jej znać na służbowy kiedy będzie gotowy do odebrania tego samego dnia. Zaznaczam, że gość do rany przyłóż, a żona z dzieckiem to był jego cały świat. Wrócił do domu po oddaniu naprawionego telefonu i nic nie zapowiadało co ma nastąpić. Późnym wieczorem postanowił zrobić szybkie zakupy, więc wybrał się samochodem. Gdy wrócił i stał pod blokiem, który jest na kameralnym, ładnym osiedlu w wyższym standardzie. Taka mała enklawa, gdzie się wszyscy znają z widzenia, a klatki są od podwórka. Trzyma więc te siatki szukając kluczy i nagle słyszy na cały głos od żony mniej więcej: “Wypierd. stąd, zdradziłeś mnie ty ch etc itd itp”. Oczywiście wszyscy sąsiedzi patrzą bo robi się niezły cyrk w porze snu. Poszedł do auta i pojechał bez celu zastanawiając się co się stało. W końcu dostał sms-a na drugi telefon, a pierwszy zostawił w domu przed zakupami, że “może już wracać, że wszystko w porządku”. No to wraca, rano trzeba do pracy przecież się stawić. Co się okazało, gdy zaczął wypytywać i kojarzyć pewne zachowania zrozumiał, że od dawna sprawdza jego telefony, facebooka, emaile, wiadomości. Żona jednak nie znała angielskiego, więc jak zobaczyła na fejsie tą nową dziewczynę i jej imię oraz konwersacje w telefonie to pomyślała, że to jakiś romans. Akurat wtedy wracał i stąd te wrzaski. Dopiero później na spokojnie usiadła, zaczęła tłumaczyć te sms-y z słownikiem i wyszło jej co się naprawdę działo. Myślisz, że go przeprosiła? Oczywiście, że nie, dostało mu się jeszcze, że nie poinformował ją o tym i ona biedna była cała w nerwach. Ktoś powie, że może taka pomyłka się zdarzyć, ale niestety to jedna z wielu historii, dlatego radzę się wyedukować czym jest osobowość borderline. Podsumowaniem tej opowieści, a uwierz przykro było słuchać bo to była kolejna, było żebym “nie popełniał tego błędu co on, naucz się na mojej historii”. Kontynuował związek tylko ze względu na dziecko, które bardzo kochał. Naprawdę supertata. Niestety został zredukowany do woła pracującego na kredyt, który jest trzymany krótko i ciągle kontrolowany. Jest to przykre, że dodatkowo prawo zbyt faworyzuje kobiety przez co gdyby coś się stało to z automatu jej przyznana byłaby opieka nad dzieckiem, nie mówiąc już o potencjalnym ograniczeniu widywania się z nim. Każdy chyba też słyszał historie o wymyślonym molestowaniu by zniszczyć faceta  i przejąć jego majątek.

Zaznaczam, że dla mnie i po jednej i po drugiej stronie są osoby chore, żeby ktoś nie myślał, że kobiety są złe. U facetów też nie brakuje wariatów. Warto jednak obserwować zachowanie i słuchać rad osób z boku, choć oceniać je na spokojnie. Niestety jak człowiek ma motyle to dużo rzeczy nie widzi, a później można się wkopać.

To przypomina mi jeszcze inną historię. W jednej firmie handlowej opowiadał mi 50+ letni dyrektor przy wódce jak go próbuje zrobić żona z córką. Proszę sobie wyobrazić, że chciały go wywalić z własnego domu, że niby się nad nimi znęca itd. Czemu? Otóż odpowiedź jest bardzo prosta, dom był już spłacony, dziecko odchowane i wół nie był już potrzebny, gniazdo jest, więc nie ma co trzymać “ciężaru”. Dlatego zanim się wejdzie w związek małżeński trzeba mieć świadomość plusów i minusów. Oczywiste jest, że gdy ludzie się kochają to o takich rzeczach się nie myśli, ale z biegiem lat pojawiają się różne sytuacje. Zatem myślmy zawczasu. Dla faceta małżeństwo też ma plusy i nie jestem temu przeciwny. Niestety czasem są takie historie, że dziwi mnie konsternacja wielu kobiet na fakt, że faceci się nie chcą żenić. No nie chcą, bo nie są głupi, przez co niedługo rozdzielność majątkowa stanie się pewnym standardem w małżeństwie.

3 myśli nt. „“Naucz się na mojej historii” powiedział kolega

    1. Kuba Autor wpisu

      Jeśli kobieta jest pewna i masz problemy bądź komorników na karku to przepisanie majątku na dzieci, żonę może uratować skórę. Nie pochwalam, ale sytuacje są różne i taki wybieg działa, nie mając na papierze nic, to niewiele dostaną. Oczywiście wymaga to szczególnej prawdziwej relacji i zaufania. Wbrew pozorom znam udane małżeństwa, to nie jest jakiś wyjątek. Z drugiej widziałem kilka nie udanych również…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *