Nieoczekiwana randka z feministką z sympatii

Nic nie wskazywało na to co się wydarzy, przeciwnie, atrakcyjna dziewczyna, fajne zdjęcia oraz inteligentna rozmowa na chacie. Było to po Anetce, ale jeszcze przed Tinderem oraz podchodzeniem.  Sporo osób próbowało kogoś poznać w internecie, a jeden z popularniejszych portali jest naturalnym ku temu wyborem. Zaznaczam, że nie oceniam tu platformy czy samych występujących tam osób. Każdy widział zdjęcia w wygiętych pozach i miał czasem zdziwienie na spotkaniu. Zanim zobaczyłem się z główną bohaterką wpisu, umówiłem się z inną dziewczyną. Dość długo pisaliśmy, chciałem się już z nią zobaczyć, ale odmawiała. W końcu się zgadza z zastrzeżeniem: “ale musisz wiedzieć, że nie mam już warkoczyków”. Myślę trudno, nie będę miał okazji się nimi pobawić. Jakie jednak było moje zdziwienie, gdy zrozumiałem o co jej chodzi spotykając ją w kawiarni. Okazało się, że zdjęcia były z wczesnych studiów, no i sporo się od tamtego czasu zmieniło. Niestety jesteśmy wzrokowcami i nie powiem czułem się trochę oszukany. Jak to ranne pisklę po wcześniejszych perypetiach wychodzę z swojej jaskini i w dobrej wierze wystawiam się na ryzyko potencjalnego odstrzału, a tu taki zonk. Można powiedzieć, że zahartowałem się tą sytuacją, ale nie mogła mnie przygotować na to co dopiero mnie spotka.

Wracając do głównego wątku, świetnie się nam rozmawia na stronie, zdjęcia są realistyczne, idzie nieźle. Nic nie wskazuje na potencjalne problemy. Spotykamy się w umówionym miejscu, które na początku nie robi na mnie wrażenia. Dopiero, gdy wyszła z budynku, skojarzyłem, że to gmach jednej z telewizji. Idziemy do kawiarni rozmawiając o wszystkim i o niczym. Wchodzimy, szukamy miejsca, ale dość trudno je znaleźć. Przechodząc między stoliczkami widzimy kanapę, a ona rzuca: “to jeszcze za wcześnie”. Aha myślę. Znajdujemy w końcu stolik, zamawiamy, kontynuujemy rozmowę. Okazuje się, że jest humanistką i uczy języka polskiego zagraniczne szychy w wielkich firmach. Robi się ciekawie, ale powoli wydaje się coraz lepiej. W pewnym momencie, gdy temat zszedł na to czym każdy się zajmuje, pochwaliła się, że uczestniczyła ostatnio w pewnym sympozjum. Nie wypada nie zapytać, więc dowiaduję się, że było to spotkanie mające na celu zwiększenie świadomości w kwestii równouprawnienia. Napięcie rośnie, myślę skoro humanistka to pewnie robi drugi kierunek z prawa. Nagle i do dziś to pamiętam, podnośni wyżej podbródek, precyzuje: “to było spotkanie na temat gender”. Tak, dobrze czytasz. Nie daje po sobie niczego poznać, bo widziałem to oczekiwanie jakiejś reakcji, drążę jednak dalej. Pytam czy była widzem. Ona: “byłam tam zaproszona jako prelegent” z lekkim oburzeniem. A ja tylko szukałem cienia szansy, jakby odmawiając sobie tej gorzkiej prawdy z kim miałem przyjemność się spotkać. Badając dalej grunt już z czystej ciekawości pytam czy to prawda, że pierwsze feministki chciały tylko mieć możliwość głosowania i równouprawnienia w pracy. Na to usłyszałem, że: “to były zaczątki, ale są ich bardziej postępowe następczynie”.

Wydaje mi się, że większość facetów jest dość tolerancyjna i naprawdę niewiele nam potrzeba, by cieszyć się kobiecym towarzystwem. Atrakcyjność to ciekawy zbiór cech, który nas może początkowo zmylić. Jak ta szanowna bohaterka, piękna, inteligentna, że aż chciałoby się zapytać co się tam po drodze stało. Szybko miało się to jednak wyjaśnić. Pytam z dziecięcą ciekawością i naiwnością jakbym chciał otrzymać inną niż powszechnie wiadomą odpowiedź: skąd ta fascynacja gender. Rozumiem, że można mieć różne pasje, co mnie to obchodzi w zasadzie. Jednak już za kawę zapłaciłem i z kultury kontynuowałem temat, który wiedziałem, że kiedyś opowiem wnukom. Wcale się nie pisałem na taki wariant, ale cóż życie jak w madrycie, nie raz zaskoczy. Odpowiedź na pytanie trochę mnie zaskoczyła: “chcę by gender zawładnęło całym światem.” Przyznam, że już wcześniej słyszałem ten cichutki, wewnętrzny głos pełen wątpliwości. Zastanawiając się coraz bardziej, poczułem jak mimo atrakcyjności tej pięknej kobiety, krew zaczęła wracać do mózgu, a ja łączyłem już po trochu pewne fakty. Otóż ona chce zamienić jedną religię na jakąś kolejną. Przypomniałem sobie dawną koleżankę z liceum, która również miała podobny charakter, walki o coś, taki większy cel, co by wiele wyjaśniało. Nie oceniam, natomiast wynikły bardzo ciekawe okoliczności.

Na pewno zdarzyła się wam na randce sytuacja, że w pewnym momencie nagle cały czar spotkania zaczyna spadać w dół. Właściwie najbliższe jest to kobietom, często jeden głupi tekst i już nie chce widzieć ponownie gościa. Tamtego wieczora sam tego doświadczyłem słuchając naszej bohaterki. Była wizualnie atrakcyjna oraz inteligenta, wymawiała normalnie “r’. Niestety chciałem się już tylko jak najszybciej ulotnić zastanawiając się nad potencjalnym scenariuszem. Udało się w końcu zapłacić i powiedzmy w skrócie, że sobie podziękowaliśmy za spotkanie. Tzn ja głównie dziękowałem oraz odszedłem zwinnym chodem. Nie wiem, może naoglądałem się za dużo tych filmów z wykopu o feminizmie i jestem spaczony. Wiecie: pajęczyce pożerające samców, “International castration day”, “Kopernik była kobietą”. Myślałem, że mógłbym chcieć ją pocałować i zaraz będzie potencjalne molestowanie.

Chcę podkreślić, że spotkałem wiele silnych kobiet w życiu: zawodowo i towarzysko, które nie potrzebowały żadnej pomocy/agendy prócz własnej ciężkiej pracy, by coś osiągnąć. Powiem więcej, niektóre dawały sobie świetnie radę i to była wręcz poezja patrząc co potrafią. Nie oceniam innych strategii, ważne natomiast by nie dać się zwieść powierzchownej atrakcyjności. Dla mnie sympatia w tamtym czasie się nie sprawdziła i szczerze nawet dziś nie korzystam z podobnych serwisów. Tinder to inna, nie jedna historia do których pewnie jeszcze nawiążę w przyszłości.

2 myśli nt. „Nieoczekiwana randka z feministką z sympatii

  1. lubieczytac

    Komentuję tylko po to żeby dać znać, że lubię Cię czytać 🙂
    Niezbyt podobał mi się tylko tekst o greenpeace i jakieś zbytnie generalizacje ale ogólnie naprawdę spoko się Ciebie czyta. Mam nadzieję, że jak najdłużej będziesz czerpał z tego frajdę i pisał dalej.
    pzdr!
    m

    Odpowiedz
    1. Kuba Autor wpisu

      Dziękuję zachęca mnie to do dalszego pisania.
      Uwierz, że temu sympatycznemu gościowi z GP bardzo kibicowałem, no ale cóż.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *