Nieśmiałość według Philipa Zimbardo

Mam spory dystans do zawodu psychologa, ale przyznaję, że jest kilku wartych uwagi. Zimbardo to badacz starej daty, poruszający prawdziwe dylematy oraz starający się w swoich opracowaniach treściwie opisywać problemy znajdując na nie sensowne rozwiązania. Jego książka nieśmiałość wydana została po raz pierwszy w 1977 roku, ale czytając ją widać, że mimo lat wcale się nie zdezaktualizowała. Dziś chyba jest nawet trudniej, ponieważ izolujemy się przez nowe technologie. Konkurencja na studiach czy rynku pracy wydaje się większa w galopującym świecie, przez co oddalamy się coraz bardziej.

Autor ciekawie porównuje nieśmiałość do jednego z własnych słynnych eksperymentów, gdzie studenci odgrywali rolę strażników oraz więźniów. Rygorystyczne zasady dające władzę nad skazanymi po pewnym czasie wyłoniły pewne skrajne emocje, czasem brutalne, sadystyczne. Świadomość kontroli oraz niemocy więźniów nie pozwalała im się przeciwstawić, co zachęcało tylko do przesuwania granicy przez na pozór normalnych nadzorujących uczniów. W końcu eksperyment przerwano. Zadziwiające jak wiele ma to wspólnego z nieśmiałością, gdy człowiek jest więźniem oraz strażnikiem własnej przypadłości. Jest ta część osoby, która chce się wyzwolić, przejąć inicjatywę, zaistnieć w społecznej sytuacji np. w grupie znajomych, ale ten wewnętrzny strażnik ją powstrzymuje hamującymi myślami. Ośmieszysz się, nie dasz rady, będą Cię wytykać palcami, aż w końcu więzień ponownie powstrzymuje się przed potencjalnym nie do końca realnym niebezpieczeństwem.

Nieśmiałość według Zimbardo to niezwykle okaleczająca choroba społeczna o niszczycielskich skutkach często kończąca się lękami czy depresją. Szczególnie problematyczne jest poczucie zagrożenia od obcych ludzi ze względu na ich nieprzewidywalność, co utrudnia codzienne kontakty. Może to być niewielkie zakłopotanie, zaczerwienienie, po kompletny paraliż. Co gorsza, osoby, które jej nie przezwyciężą będą się zmagać z tą przypadłością do końca życia. Inne z kolei mogą ją maskować np. agresją, kwiecistym językiem czy innym dodatkowym zachowaniem próbującym schować różne lęki. Większość jednak przeżywa swoje problemy na zapas, tworząc scenariusze co złego może się potencjalnie wydarzyć. Zdrowa osoba przeciwnie widzi możliwe pozytywne rezultaty, mimo że też może mieć skrępowanie czy dziwne reakcje fizjologiczne, przykładowo bóle w brzuchu. Z drugiej strony są osoby szczęśliwe z własnej nieśmiałości, cenią własną skromność, brak pretensji, małomówność. Na pewnym etapie mogą być postrzegane za wyrafinowane, z klasą oraz same nie onieśmielają i najczęściej nie ranią innych. Zwykle są to dobrzy słuchacze, bardzo wybiórczy w kontaktach między ludzkich.

Nieśmiałość najczęściej wiąże się z nadmiernie rozbudowanym światem wewnętrznym, gdzie rozpracowuje się każdą sytuację, gest, zachowanie do przesady. Pozornie taka spokojna osoba jest kłębkiem nerwów co z czasem przeradza się w formę obsesji, ciągłego przejmowania się sobą w oczach innych. Ten strach zrobienia czegoś źle w sytuacjach społecznych dokłada kolejne cegiełki własnego więzienia. Kumulowanie się negatywnych myśli tylko rozbudowuje samoświadomość, aż w pewnym momencie przejmuje priorytet wobec świata realnego. Na tym etapie zaczynają rządzić człowiekiem lęki oraz fobie, skutecznie odcinając od satysfakcjonującego życia.

Zadziwiająca jest trafność oraz aktualność niektórych stwierdzeń Zimbardo. Nawet bym zaryzykował, że dziś mało kto by otwarcie pisał o takich rzeczach jako autorytet. Celnie zauważa jako źródło nieśmiałości ucisk społeczny oraz polityczny. Socjalizacja od dziecka poprzez kolejne szczeble edukacji oraz z udziałem rodziców, oraz krewnych w praktyce zwiększa strach przed potencjalnym “złym” zachowaniem. Nie chodzi o jakieś występki, ale chęć np. wyróżnienia się, walczenia o swoje czy skorzystania z nadarzającej się okazji. To wynik lęku poszczególnych autorytetów wobec dziecka przed jego niezależnością. Co gorsza, wielu nieśmiałych rodziców utrwala swoje nie najlepsze wzorce potomkom, utrudniając wkroczenie im w wymagającą dorosłość.

Czytając książkę szukałem przede wszystkim rad, jak z nieśmiałością można sobie poradzić. Końcowe rozdziały adresują ten problem, wyraźnie podkreślając, że każdy jest w stanie przezwyciężyć lęki. Nie jest to proste, ale osiągalne. Jest to klucz do naszego przetrwania w ciągle zmieniającym się środowisku. Odmawianie sobie pomocy to poniekąd łatwe usprawiedliwienie braku chęci przełamywania wielu trudności, podejmowania ryzyka. Pewien klosz broniący przed złymi uczuciami, odrzuceniem, oceną itd. Wielokrotnie podawane są różne przypadki osób, które same przezwyciężyły nieśmiałość. Książka powstała po pięciu latach prowadzenia kliniki tej przypadłości na Uniwersytecie Stanforda oraz badaniach nad tysiącami osób z udziałem studentów.

Podstawą przezwyciężenia nieśmiałości jest nadmierne przejmowanie się sobą, szczególnie niekompetencji w sytuacjach społecznych. Autor podaje wiele interesujących ćwiczeń pozwalających na lepsze poznacie własnej osoby. Ze względu na charakter zadań oraz powszechną dostępność książki nie będę ich opisywał. Duża część ma na celu zbudowania własnego poczucia wartości, gdyż sami jesteśmy największymi dla siebie wrogami biczując się za każde nie powodzenia. Czasem mimo pozytywnych informacji zwrotnych wielu dalej brnie w niską samoocenę kwestią przyzwyczajenia, bądź nawet myśli że nie jest się wartym czegoś dobrego. Nie chodzi o uzależnienie od pochwał z zewnątrz czy samouwielbienie, raczej zdrowa relacja z własną osobą, w pewnej równowadze oraz satysfakcji.

Książka Nieśmiałość Philipa G. Zimbardo nie posiada żadnych magicznych sposobów na pokonanie tego problemu, co raczej nie jest zaskakujące. Treść jest wzbogacona o ćwiczenia pozwalające na pracę nad sobą, niejako przygotowanie się do lepszego zaistnienia w społeczeństwie. Daje jednak tę samą radę, którą można przeczytać gdziekolwiek, czyli potrzebę zmuszenia się otwarcia na ludzi. Z drugiej strony posiada szereg inspirujących przykładów osób, którym udało się samym zmienić się na lepsze. To z pewnością powinno pomóc w pogodzeniu się, że nie ma innej drogi. Polecam tę lekturę jako uzupełnienie wiedzy, jeśli chodzi o nieśmiałość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *