Randka z Tindera oraz pyskówka

Pewnego razu spotkałem się z atrakcyjną dziewczyną z Tindera. Byłem niezwykle ciekawy spotkania, gdyż rozmowa w apce była interesująca przez co wydawało się, że znajdziemy wspólny język. Umówiliśmy się na kolacje przed rozpoczęciem jej pracy. Był to czas kiedy już miałem sporo za sobą w kwestii poznawania kobiet, jest to jedna z przyczyn dlaczego zacząłem podchodzić z coraz większą rezerwą do takich randek w ciemno.

Spotkaliśmy się niedaleko lokalu i przyznam zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, ładne delikatne rysy twarzy, atrakcyjna o kobiecej sylwetce. Naprawdę może się podobać i nie jeden się za nią z pewnością ogląda. Zamówiliśmy coś do jedzenia i wyczekując posiłku rozpoczęliśmy typowy small talk. W rozmowie każde z nas uważało na słowa co wydawało się dobrym znakiem. Poruszaliśmy bezpieczne tematy, szczególnie eksplorując podróże, które główna bohaterka uwielbiała. Przyznam również, że miałem z nią spory problem. Mimo, że było już chłodnawo zdecydowała się oprócz płaszcza założyć naprawdę kusą bluzeczkę. Lekko prześwitującą podkreślającą jej figurę i właśnie ten dekolt. Uważam coraz częściej, że typ wychudzony szkielet wychodzi po photoshopie ładnie tylko na zdjęciach. Ona natomiast miała kobiecą figurę, taką że jakby klepnął to byłaby fajna fala. Podobają mi się takie atletyczne kształty, gdzie odkłada się tyle ile trzeba, ale i nie za dużo, taki typ ameryki południowej, a jak to kobiety tańczą, ahh jej.

Mój umysł był zaangażowany w rozmowę, ale ten dekolt działał jak magnes. Kobiety to spryciule, nie dość, że specjalnie się tak ubierają to jak przyłapią nasz wzrok mają nam to za złe. Czuć jednak wtedy ich satysfakcje. Jest to powód dlaczego staram się trzymać kontakt wzrokowy i radze nauczyć się obejmować wzrokiem szersze pole widzenia. Jako faceci szukamy szczegółów przez co zwykle strzelamy oczami na różne strony co kobiety rejestrują jako rozkojarzenie czy wręcz niepewność. Radzę dlatego poćwiczyć ile jesteśmy w stanie zarejestrować informacji dalej od punktu skupienia naszego wzroku. Przykładowo patrząc się na rondo i nie odrywając oczu od jego centrum, im dalej od środka tym będzie mi trudniej określić szczegóły, ale będę widział wystarczająco dużo by opisać auta, ich kolory, ludzi na przejściu etc. Z czasem będziemy rejestrować więcej. Jest to technika na której opiera się np szybkie czytanie i podobne. Kobiety mają to naturalnie i stojąc na przeciwko siebie i patrząc w oczy może Ciebie opisać od stóp do głowy jak jesteś ubrany. rejestrują naprawdę sporo, wręcz nieświadomie.

Od jakiegoś czasu, gdy mam taką sytuację oraz konwersacja dobrze się układa, wręcz płynie, zaczyna się tworzyć pozytywna energia to rzucam informacją do niej: że jej dekolt mnie rozprasza i ciężko mi się skupić. Zawsze dziękują i doceniają ten zaawalowany komplement. Nie wstydzę się, że zwracają moją uwagę. Natomiast jakbym się gapił z jęzorem na wierzchu to mogłaby pomyśleć, że jestem na totalnym głodzie, a tacy obchodzą się ze smakiem za każdym razem. Tak było i tym razem. Uważam, że kobieta musi wiedzieć na pewnym etapie, że jest seksowna, że się facetowi podoba w tym względzie. Oczywiście wymagamy od siebie więcej i gdyby tylko to nas interesowało to moglibyśmy skończyć jak bankomat lub omamieni nie zauważyć, że coś jest nie tak. Moją bohaterkę traktuję od początku do końca z szacunkiem, bo takiego podejścia nie reprezentowała. Mimo wszystko nastąpił pewien zgrzyt.

Przechodząc na kolejne wątki zeszliśmy niestety na nieprzyjemny temat, który prędzej czy później by i tak wyszedł. Normalnie staram się pozytywnie je obrócić i zmienić wątek, gdyż nikomu to nie służy. Jednak na pewnym etapie wspomniała, że ma dość ciężki pracowity moment, bo dzieje się wiele w jej życiu. Normalnie założyłbym, że z kim się rozstała, więc powiedziałem, że czasem trzeba dać sobie trochę wolności. Nic z tych rzeczy odpowiedziała i wyjęła telefon na którym pokazała mi szereg zdjęć. Były to przykre obrazy zakopconych ścian, mebli wraz z ociekającą wodą. Zwykle takie rzeczy widzi się w telewizji z zewnątrz budynku, a tutaj niejako z pierwszej perspektywy, pokój po pokoju, poddasze itd. Szczerze nie wiedziałem jak się zachować, ja nigdy nie będę robił za pocieszyciela bo to błędne koło, więc już tylko słuchałem. Naturalne jest pytanie jak sobie z tym radzi jednocześnie myśląc czy to spotkanie to nie jest jakaś jej odskocznia od tego wszystkiego. Co ciekawe jest osobą dobrze zarabiającą w mediach, więc sobie radziła, ale ciężko było jej zebrać pieniądze, gdy są potrzebne od zaraz. Moja początkowa minimalna rezerwa była instynktowna. Kontynuowała, że ojciec jest chory i ogólnie sytuacja w rodzinie była ok, ale ta tragedia wywróciła wszystko. Nawet bogaci by mięli spory problem, a co dopiero dzieci na dorobku chcące im pomóc jak cały dom doszczętnie został zniszczony w płomieniach. Zostały mury i tylko drobne rzeczy.

Niestety tą moją ciszę wypełniło jej nieszczęsne zdanie, że gdybym chciał pomóc to mógłbym przekazać jeden procent mojego podatku na fundację na rzecz pomocy jej rodzinie, bo to w końcu nic nie kosztuje. Powiem otwarcie, że słuchając tej historii naturalne jest współczuć, ale jestem daleki od większych działań tym bardziej jak widzi się kogoś pierwszy raz w życiu. To ważne, ponieważ ciężko było mi się jakoś zachować, gdyż spotkanie po takiej wiadomości było już w kiepskim nastroju. Wiedziałem, że musi lada chwila iść do pracy i niedługo skończymy. Jednak to zdanie sprawiło, że wewnętrznie mocno się zdenerwowałem, ale nie dałem po sobie tego poznać. Zbyłem je tylko pytaniem, że “moja obecność nie jest po to?” próbując hamować inne słowa. Zdziwiona odpowiedziała, oczywiście, że nie. Nie wracała już do tego, trochę się chyba zmieszała. Przeskoczyłem na inny temat nie dbając już o łagodne przejście, próbując skleić z tej rozsypki spotkania cokolwiek. Skończyliśmy już kolację rozmawiając po trochu o wszystkim i o niczym. Równolegle w myślach prowadziłem sam z sobą osobny wątek. Siedzę z tą niezwykle atrakcyjną kobietą, słucham tej historii, faktycznie współczuję i dostaję jako puentę taki kwiatek.

Jestem dość specyficzny i jak ktoś da mi cień intencji, że wie lepiej co zrobić z moimi zasobami to  niewerbalnie dam odpowiedź albo kończę interakcję. Pamiętam raz kiedyś jedna laska była tak rezolutna, że robiąc wspólne zakupy i udając roztargnienie przez brak portfela spytała czy kupię to co wybrała. Po prostu wyszedłem ze sklepu sam, to było nie bywałe z jej strony i za krótka znajomość by nawet pozwalać sobie na takie testy. Mam zatem dużą rezerwę do takich sytuacji i po prostu nie podobało mi się to. Gdy spotkanie się kończyło przyznam, że w myślach miałem już taki mętlik, że jej pójście do pracy mnie cieszyło, że skończymy już. Niestety ta wielka niewiadoma czego właśnie doświadczyłem zwiększała moje zdenerwowanie, aż zacząłem się momentami nie do końca ładnie zachowywać. Mam zwyczaj jeśli coś mi nie pasuje olać sytuacje i dać sobie spokój, ale też jakoś mi nie do końca pozwalało na to, bo za dużo było tutaj sprzeczności. Pożegnaliśmy się i na tym by się to wszystko skończyło, jak zawsze zapomniałbym o wszystkim i szedł dalej. Szkoda czasem energii i nie ma się co absorbować, czasem jednak ponowną lekcję własnej zasady musimy sobie na swoich błędach utrwalić.

Nie dawała mi spokoju myśl o co tam właściwie chodziło. Rozmawiam ze znajomymi czy kiedyś coś podobnego doświadczyli, a oni znowu robili wielkie oczy na moje historie zachęcając bym zaczął je spisywać. Utwierdzony, że nie było to normalne napisałem jej sms sondując sytuację, gdyż uważałem, że należą mi się wyjaśnienia. Uznałem, że sam sobie ocenię ile w tym prawdy pisząc coś jak: “Doświadczyliśmy unikalnego spotkania, czemu ciągle myślę, że coś było nie tak.” Wiem, że powinienem olać, ale nie dawało mi to spokoju. Oczywiście pyta mnie o co chodzi, Kontynuuje: atrakcyjna dziewczyna, ta cała historia i wspomnienie o 1% podatku. Wtedy rozpętało się małe smsowe piekiełko.  Przerzucaliśmy się nawzajem wypowiedziami eskalując negatywną energię, wygarnęła mi, że na koniec nie zachowałem się jak facet nie ustępując jej w pełni w drzwiach. Przyznam tu miała rację, ale byłem wtedy podkurwiony, no bywa i normalnie zachowuje się inaczej. W każdym razie było gorąco, zaczęło mnie to męczyć, aż na koniec obrzucając mnie epitetami postanowiłem nie czytać już dalej i odłożyłem telefon. Nie miałem zamiaru psuć sobie kolejnego dnia, więc wróciłem do codziennych zajęć. Wieczorem odczytałem resztę sms-ów, w zasadzie bez emocji bo ten magiel je zutylizował. Podała jednak na koniec swoje dokładne dane i żebym sobie k#%a sam sprawdził. Wiedziony detektywistycznym nosem Watsona zrobiłem obczajkę mając w głowie, że chyba ciut przesadziłem.

Okazało się, że mówiła prawdę, zdjęcia z różnych serwisów lokalnych nie pozostawiały wątpliwości, włącznie z video lokalnych stacji z nią samą oraz rodziną na miejscu zdarzenia. Wszystko się zgadzało. Przyznam, w tym momencie zrobiło mi się głupio. Kompletnie nie codzienna sytuacja, ale muszę niestety stwierdzić, że prawdopodobnie w kolejnej iteracji postąpiłbym podobnie, ale już bez jakiejś konfrontacji. Czasem lepiej pewne tematy zostawić. Wszystko rozchodzi się o brak informacji w danej chwili. Poznaliśmy się na tinderze mając tylko imiona i kilka zdjęć. Wiadomości nie śledzę, dzienników nie oglądam, a tym bardziej nie jestem świadom dalekich mediów. W tamtej sytuacji tak samo kolejny raz bym na początku uwierzył i współczuł, ale po usłyszeniu o przekazaniu podatku również bym się wkurwił. Po prostu tak mam. Mimo, że nawet by mnie to nie kosztowało wiele, ale jednak na to pracowałem. Jednak jestem w stanie zrozumieć i ją, że coś takiego może się wypsnąć bo człowiek przy takiej tragedii nie jest w stanie niektórych rzeczy ocenić. Nadal mi się to nie podoba i jej nie tłumaczę, ale akceptuję to, szczególnie że nie minął chyba nawet tydzień od tego zdarzenia.

Przyznam, że już bez emocji omijam i olewam wytworzone okoliczności przez kobiety czy inne testy bo szkoda mi czasu. Zaznaczam, że na spotkaniu nie miałem wrażenia, że chce mnie jakoś przekonać do tego czy coś, ale odpaliła moje naturalne reakcje. Z takiej sytuacji nie ma dobrego wyjścia, a skoro sam rozgrzebałem temat to uznałem, że dodałem jej tylko stresu. Zaznaczam, że zrobiła na mnie z początku dobre wrażenie, silnej w pozytywnym sensie, ogarniętej, atrakcyjnej kobiety, czytając te artykuły zacząłem doceniać jak to znosi i było mi głupio, że tak wyszło.

Czasem kobiety wymuszają by facet przeprosił za niewiadomo co, obrażają się mówiąc by samemu się domyśleć tworząc dziwny szantaż. Tutaj podobnego zdarzenia oczywiście nie miałem, nie da się nawet ich porównać. Uznałem, że żadnej ujmy mi nie przyniesie jeśli ją przeproszę. Wiem doskonale, że samce alfa klawiatury plują na monitor, ale w prawdziwym życiu czasem trzeba mieć jakieś zasady. Ja mam jedną dość istotną, żeby żegnać się z kobietą  i aby była w tym samym lub lepszym stanie niż się ją poznało. Zbyt wielu facetów skacze jakby mięli zamiar dymać wszystko co ma dziurę, nawet w płocie. Odkrywa, że teraz mając te wszystkie zdolności poużywają sobie życia bez konsekwencji. Nie wiem czemu, ale chyba każdy z nas wie, ze musi być jakiś balans i nawet dla naszej samolubności, tak, dla naszego dobra trzeba pewne sprawy ogarnąć tym bardziej jeśli się miało jakiś w nich udział. Jeśli się postępuje bez zasad to prędzej czy później zaczynają się problemy i ich przygody się szybko kończą, widziałem to już parę razy. Taki naturalny proces negatywnej samo selekcji. Nie czułem się jakoś źle z powodu tego spotkania, po prostu popełniłem błąd w pełni będąc dalej przekonany, że ona również jeden zrobiła.

W internecie było o jej rodzinie tyle informacji, że udało mi się namierzyć, gdzie pracuje. Nie było to trudne, gdyż prosili o pomoc nie tylko pieniężną, ale również w formie ubrań, sprzętów itd. Skorzystałem z poczty kwiatowej i pisząc przeprosiny w liściku myślałem o tym jednym procencie oraz całym nieprawdopodobnym tle. Po dobrych kilku dniach otrzymałem sms-a, że przyjmuje kwiaty. Zaskoczyły ją, trochę jeszcze popisaliśmy, ale biorąc pod uwagę bieżącą jej sprawy i cały ten magiel jakoś samo się wszystko skończyło.

To ciekawe jak życie pisze najlepsze scenariusze. Błąkając się bez informacji czasem działa się jak saper lub strzela na oślep. Wyciągnąłem z tego lekcję i po czasie jedynie mi przykro, że  ta dziewczyna doświadczyła takiej rodzinnej tragedii. Jednak ponownie bym się w tych samych uwarunkowaniach zachował tak samo. Uznałem, że trzeba też odpowiednio wszystko podsumować niż zostawiać większe zgliszcza. Małe rzeczy niewiele kosztują, ale sporo znaczą.

Kolejny raz zaznaczam, że wybieram te ciekawsze wspomnienia i wiele randek oraz znajomości omijam, żeby ktoś nie pomyślał, że mój każdy dzień wygląda jak jazda na krawędzi.

4 myśli nt. „Randka z Tindera oraz pyskówka

  1. ktoś

    Dobry tekst, daje do myślenia . Jak tylko masz czas , ochotę i jakiś pomysł to pisz częściej. Bardzo fajnie się czyta Twoje wpisy, a myślę , że masz w zanadrzu sporo ciekawych informacji i historii. 🙂

    Odpowiedz
  2. Ola

    hmm no nie wiem, ale uważam, że takie wspomnienie mimochodem o tym 1% mogło tylko i wyłącznie wzbudzić podejrzenie o naciągactwo. No cóż zdecydowanie DZIWNE spotkanie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *