Redukcja do pojedynczych pierwotnych instynktów

Na początku filmu Mad Max: Fury Road jest scena w której główny bohater wychodzi spod roztrzaskanego auta i jako narrator wypowiada ciekawą kwestię:

“I am the one who runs from both the living and the dead. Hunted by scavengers… Haunted by those I could not protect. So I exist in this wasteland… A man, reduced to a single instinct: Survive.”

Przedstawiona wizja świata post-apokaliptycznego, gdzie jednostki walczą codziennie o przetrwanie, dosłownie jak zwierzęta próbujące zaspokoić swoje podstawowe potrzeby trochę przeraża. Nie ma tam miejsca na jakieś wyższe dysputy czy doświadczenia, które wzbogaciłyby ich żywot. Przeciwnie, przykładowo tzw. War Boys, fanatyczne mięso armatnie samo określa się jako “pół żywi” i czekają jak odejdą w chwale podczas walki, nieświadomi, że są jedynie narzędziem do realizacja większych celów. Po wielokrotnym obejrzeniu nowego mad maxa, gdy już nasyciłem się tym światem, który bardzo przypomina mi fallouta, zacząłem zastanawiać się nad powyższym cytatem. W szczególności w kontekście redukcji człowieka jako jednostki. Sam to pisząc mam wrażenie, że zacznie zalatywać jakimś ckliwym tekstem, a w podsumowaniu znajdzie się frazes godny dzieci kwiatów. Nie obawiaj się, chodzi mi o wizję otaczającej nad codzienności.

Nigdy nie kończące się igrzyska

To wręcz przerażające, że obecna codzienna pożywka w tv, radiu i na wielkich portalach to ciągle ta sama bita z jednego szablonu papka. Dosłowne g#wno, które zlewa się w jedną całość i ograniczone jest do kilku tematów: rozrywka, seks/nagość, polityka. Oczywiście, że dawniej było to samo, ale nie dominowały one tak bardzo i były bardziej stonowane. Obecnie w pogoni za oglądalnością tworzy się treści, które trafiają od razu w nasze pierwotne instynkty z pominięciem rozumu. Ta tania rozrywka dla tępej gawiedzi to współczesna forma igrzysk, która redukuje potrzeby ludzi do byle jakości.

Media, które ja pamiętam za dzieciaka

Kiedyś jak kanałów w telewizji było mniej i to pudło stanowiło podstawową rozrywkę w domu, standardem był jakieś filmy wieczorem, a wcześniej teleturniej. Jako dzieciak wychowałem się na Rambo, Rockim, Batmanie, Obcym oraz szeregu innej maści komedii, dramatów itp. W rozwoju, gdy dopiero kształtuje się człowiek ważna jest ta różnorodność, nie tylko tematu, ale sposobu ich przekazywania, niuansów, wymuszająca czasem zastanowienia się nad czymś, kojarzenia wątków etc. Jasne mad max większej fabuły nie ma. Jednak, gdy przywołam sobie arcydzieło pod tytułem Heat z 1995 r, gdzie wystąpili De Niro, Pacino i Val Kilmer to już jest kino wyższej półki.  Dalej The Hustler z Paulem Newmanem z 1961 czy Casino z 1995r. W kwestii teleturniejów były: wielka gra, miliard w rozumie, nawet ci nieszczęśni milionerzy oraz va banque. Dziś ostała się chyba już tylko familiada oraz jeden z dziesięciu. Czy ktoś pamięta Waisa prowadzącego program radiowy, gdzie dzwonił w nietypowej sprawie? Oczywiście zdjęty na rzecz kilku przygłupów jako dodatek do piosenek. A dziś co mamy?

Redukcja do podstawowych potrzeb

Oglądając raz jakieś skecze na dwójce, niby komików, zastanawiałem się czy żyję w kraju przygłupów. Jakiś mały procent z nich jeszcze daje rade, ale większość to poziom ślizgania się na skórce do banana lub dziwnych poz albo sposobów mówienia. Naprawdę ludzie to oglądają? Nie jestem jakimś koneserem, daleko mi do bycia fanem dzieł szekspira, ba ledwo ciągnąłem z polaka w podstawówce i liceum. Skoro ja jednak widzę jak to jest żenujące, to zastanawiam się co inni o tym myślą. Od razu nadmieniam, że rocznie czytam może kilka książek, pewnie powinienem więcej. Niestety jednak widząc formę obecnych mediów, tych pajaców szczekających na siebie, te ciągłe gadające głowy, które dyskutują by zająć ludziom uwagę, to  myślę sobie co będzie za kilka lat. Dziś na wiodących kanałach mamy ciągle: tańce , talenty i  śpiewanie wieczorem. Nie ustająca pseudo rozrywka, albo tanie emocje w paradokumentach.  Jak widzę starsze osoby z mojej rodziny to jestem przerażony, że niedługo zamienią się w warzywo albo w amebę przyssaną do tego tv, gdzie nie mają większego wyboru treści. Podrzucam im cały czas jakieś normalne gazety by nie marnowali czasu na te bzdury.

Z internetem nie jest wcale lepiej

Niestety w necie, głupota galopuje szybciej. Tania rozrywka, obrazki, demoty, lajki napędzają i przyzwyczajają nas do coraz krótszej uwagi. Nie czytamy, tylko skanujemy, szybko klikamy next i next. Wogóle to działa jak jakaś zaraza, która się rozprzestrzenia. Zwykle na dużych portalach, gdzie nie ma już miejsca na wzrost to jedynym pomysłem właścicieli jest otwarcie się na szerokiego widza. Stąd te odmóżdżające treści, golizna i inne pierdoły. Zaznaczam że ja lubię ładne Panie, ale pewna granica została już przekroczona i od dłuższego czasu wogóle nie wchodzę na duże strony. Pamiętam jak sam śmiałem się jak jeden z nich był popularny z tego, że pisał przedramatyzowane tytuły by zwiększyć klikalność. Czasem wręcz mylące, a w treści okazywało się, że wiadomość jest nieprawdziwa albo naciągnięta. Co gorsza szukając u źródła wychodziło, że historia była jeszcze inna, zwykle bardziej przyziemna. Z czasem zaadaptowały tą technikę i inne strony. Co gorsza również tematyczne jak np finansowe.

Czym się żywisz na codzień?

Mam kolegę ,który nie dawno odkrył tematykę redPill i nagle zaczął chłonąć jak gąbka filmiki z youtuba czy znaleziska z tej kategorii na różnych witrynach. W pewnym momencie słuchając go musiałem mu uświadomić, że robi sobie krzywdę, gdyż poświęca całą swoją uwagę na treści, które są pewnym ekstremum tyczącym się może kilku procent osób. Na tym niestety polega ten mechanizm, że content ten trafia w nasze podstawowe instynkty. Jest szokujący, niecodzienny co wzbudza ciekawość i karmi naszą chęć zaspokojenia informacji w danym temacie. Generuje kliki, a twórcy się cieszą mimo, że zwykle o ile wogóle  coś jest prawdą, to co najwyżej tyczą się jednej osoby/przypadku, która mówi lub robi głupie rzeczy. Zaznaczam, że piszę to z perspektywy faceta, który przypadkiem był na randce z feministką. Ostatnią rzeczą jaką chce to wracanie wielokrotne do tej tematyki, gdyż to jest jakiś margines. Napisałem arta by się z tego pośmiać i idę do przodu. Jasne dobrze wiedzieć czym jest borderline lub inne przypadki, których trzeba unikać. Karmienie się jednak ciągle tym samym sprawia, że ludzie wpadają w pewien marazm, taki dziwny cykl redukując swoje potrzeby do kompletnych bzdur. Napędzają swoje emocje, ale uczą się ciągłej pogoni za coraz bardziej niecodziennymi treściami i mają skrzywioną wizję świata. Sam również często zaglądałem na reddit by poczytać różne znaleziska i weszło mi to w pewien nawyk, który z kilkunastu minut przeradzał się czasem w godziny, wiem zatem o czym piszę.

Wyłącz te ekrany

Osobiście uważam, że jednym z największych plusów tego co opisuję w wielu wpisach jest sam fakt działania, robienia czegoś, podejmowania ryzyka. Niestety większość osób sama, na własne życzenie zredukowała się do roli widza, biernego obserwatora, zawodowego klikacza generującego ruch. To przykre, gdy lata lecą i nagle okazuje się, że to życie jest miałkie i bezsensu. Później ludzie dziwią się, że dostają depresji. Nie ma nic gorszego niż płynięcie z prądem, nie będąc własnym sterem. Kolejny raz uczulam, że piszę jako osoba, która również wpadła kiedyś w pewien marazm i z czasem zaczęła z tego wychodzić pozbywając się rzeczy, które tylko zabierały czas lub rozpraszały.

Szanuj swój czas

Na szczęście widzę, że powoli nie tylko jest coraz mniej odbiorców tv ale i dużych portali. Ludzie są bardziej wybiórczy oraz krytyczni wobec tej otaczającej nas papki. Z czasem dojdziemy do punktu krytycznego, gdzie może w końcu coś się zmieni. Pewnie potrwa to parę ładnych lat, ale jak pojawią się pierwsze bankructwa w mediach to może ktoś wreszcie wyciągnie wnioski.

Przeżyj to życie

Pamiętam jak jedna z starszych osób, która już odchodziła mając tego świadomość, powiedziała mi kilka ciekawych zdań. Opowiedziała mi o swojej barwnej przeszłości, negatywnych i pozytywnych historiach, przygodach oraz podróżach. Podsumowała mówiąc, ze patrząc wstecz cieszy się z tego życia. Doświadczyła wiele i odchodzi bez świadomości, że coś jeszcze mogła zrobić, ale zabrakło czasu lub woli, przez co bardzo żałuje. Nie chodzi oto by teraz biec po koks i robić ścieżki jak w filmie Heavy Metal FaKK czy skakać jutro ze spadochronu. Chodzi mi o sam fakt refleksji, czego się chce  od tych kilkudziesięciu lat, które miną bardzo szybko. Starajmy się, żeby to nie były same pierdoły. Nie redukujmy naszej egzystencji do byle czego, a w szczególności do miałkich wypełniaczy czasu. Ten ważny moment kiedyś nadejdzie dla każdego. Wrócimy się pamięcią wstecz i co pomyślimy? Oby to nie była wielka dziura zmarnowanych lat. Dlatego zwracam uwagę na tworzenie własnej podróży, kreowania życia, niż bycia jedynie jego obserwatorem. Egzystujemy w czasach, gdzie w miarę podstawowe potrzeby mamy zaspokojone, wymagajmy zatem od siebie więcej.

Jedna myśl nt. „Redukcja do pojedynczych pierwotnych instynktów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *