Schemat (prze)życia

Czy skądś już znasz tą historię? On nie miał wielkich wymagań wobec kobiety, zawsze jawiły mu się jako istoty nie z tej planety: obce, tajemnicze i nie zrozumiałe. Najgorsze, że kompleksy i brak wiary w siebie robiły z niego co najwyżej ich przyjaciela. Czasem przytrafiła się jakaś  znajomość, ale kończyła równie szybko jak zaczęła. Obserwował swoich kumpli i większość miała podobny żywot. Niestety studia nie były specjalnie lepsze, jak w amerykańskich filmach była czasem impreza, ale jakoś dziewczyny nie chciały z automatu ściągać majtki przez głowę. W zasadzie wszystko kręciło się wśród tych samych znajomości. Lata leciały, pracy było coraz więcej, gdyż trzeba się dorabiać, a kolejne śluby kolegów oraz rodzina robiły presję aby dorosnąć i zmężnieć.

Ona cieszyła się przez wiele lat kobiecością i wszelkimi jej benefitami. Od liceum miała już sporo  znajomości i mniej więcej wiedziała kogo szuka. Była inteligentna, zadbana, przyzwyczajona do zainteresowania. Zbliżała się kolejna końcówka roku, a w jej głowie obraz matki pytającej się kiedy sobie wreszcie kogoś znajdzie, bo chyba nie chce zostać starą panną? Zagryzała zęby aby nic nie powiedzieć, bo do dziś pamięta pewną sytuację z dzieciństwa. W podstawówce miała takie pudełeczko z osobistymi rzeczami, gdzie trzymała wszystkie swoje sekrety. Pewnego dnia zobaczyła matkę czytającą schowane przez nią liściki. Strasznie bolały ją komentarze matki o chłopięcej naiwności wyznanej miłości. Wyrwała jej te wiadomości z rąk i zapamiętała by nigdy jej nie ufać. Kiedy pojawił się on, może nie był jej ideałem, ale nie mogła już dłużej czekać.

Zaczęła więcej czasu przebywać w jego towarzystwie obserwując go i zbierając kolejne informacje jak w układance. W przyszłości będzie go porównywać z byłymi, ale na obecną chwilę uznała, że jest najlepszym wyborem w zasięgu. To była kwestia czasu zanim lepiej się poznali. Oboje wiązali z tym związkiem wielkie nadzieje starając się niczego nie zepsuć. Tłumaczyli sobie że to już czas i wiele rzeczy po prostu się ułoży. Kolejny ślub w kalendarzu, tym razem własny był zwieńczeniem ich marzeń. Jej o wyrwaniu się w końcu z domu, a jego o stałym dostępie do seksu. W tej loterii zauroczenia wygrają ci którzy zdołają przekuć szczeniackie żądze w coś więcej, wielu się na szczęście to uda. Pojawią się dzieci i w dalszych latach nauczą się szczególnego szacunku do siebie ze względu na ich dobro.

On kilkanaście lat później powiadomił żonę, że kolejny raz dłużej zostanie w pracy. Kupuje w ten sposób trochę oddechu spędzając ten czas w parku, bądź spotykając się na krótką pogawędkę z przyjaciółmi. Rozwiązanie proste oraz dość elastyczne. Siedzi i zastanawia się czemu ponownie żona kategorycznie odmówiła wyjazdu na łódki. Kiedyś, gdy się poznali wielokrotnie wyjeżdżali na Mazury, wydawało mu się, że to ich wspólna pasja. Rozmawia ze swoim kolegą i usłyszał od niego pewną refleksję, że sam został wybrany przez żonę, a ostatnie lata realizował tylko jej marzenia. Dawne pasje i znajomości wyparowały, bo były ważniejsze rodzinne sprawy. Jest to jedna z przyczyn dlaczego ze swoją ekipą zaczął brać zlecenia z Niemiec by wyrwać się na te kilka tygodni z domu. On dopijał kawę i doszedł do wniosku, że obaj realizowali nie swoje marzenia, a rodziców żeby skończyli studia, znaleźli dobrą pracę, ożenili się oraz wychowali wnuki. Odhaczał kolejne elementy z tej listy i zastanawiał się czemu nie jest szczęśliwy. Czasem sięga pamięcią do lat młodości, gdy był gówniarzem. Wtedy kiedy chciał być dorosły i nie doceniał wolności oraz czasu, który posiadał. Wydoroślał, ale pojawiły się tylko nowe wymagania, obowiązki oraz problemy. Doszedł do wniosku, że dopiero małżeństwo da mu szczęście. Początkowo tak było, ale gdzieś po drodze w pędzie do ślubu i urządzania gniazda zaczęły się pojawiać wątpliwości. Czy to nie za szybko, czy to nie za wiele jak na jeden raz. Machina poszła i kolejny raz się zawiódł, bo wyobrażenie o szczęściu nijak miało się do rzeczywistości. Jedyne co go w tym wszystkim trzymało to dzieci, które kochał bezgranicznie. Czasem miał wrażenie, że lepiej się z nimi dogaduje niż wymagająca matka, która obiecała sobie, że będzie najlepszym rodzicem. Wspomina nie żyjącego już ojca, który nauczył go tylko że musi liczyć na siebie. Nie obwiniał go, gdyż harował ciężko by zapewnić byt rodzinie. Zdał sobie jednak sprawę, że powtórzył jego historię. Pytał się czasem sam siebie czy nie jest przez to przeciętniakiem. Patrząc z zewnątrz był człowiekiem sukcesu, miał żonę, dzieci, mieszkanie, samochód. Był jednak zagubiony jak ten nastoletni gówniarz, który nie miał zielonego pojęcia, że sam sobie wmówił oczekiwane szczęście, zachęcany marzeniami rodziców, a później żony.

Życie to ponoć sztuka kompromisu, pójścia wspólnie jedną drogą przez życie. Niestety będąc zauroczonym czasem zapomina się o własnych marzeniach przyjmując wyobrażenia drugiej strony za własne. W takim układzie osobiste cele mogą zostać podjęte tylko za pozwoleniem kogoś innego. Część i tak będzie myślała, że wygrała na loterii przedstawiając swoje życie w superlatywach, a drugą połówkę jako chodzący ideał. Dawne myśli z młodości o kobiecie marzeń zostały przeniesione na pierwszą dostępną nie dopuszczając prawdy o paskudnym charakterze czy braku szacunku do faceta. Ile jest jednak pasji w tych opowieściach i chęci przekonania otoczenia o spotkanym szczęściu.

Wbrew pozorom powyższa strategia jest dość prostą drogą, przetartym szlakiem lansowanym również w mediach. Łatwo dostępne pożyczki ułatwiają spełnienie marzeń fanek czystej przetartej białej ściereczki. Kto by się zastanawiał nad sensem tego wszystkiego kiedy trzeba brać co jest puki posiada się wysoką zdolność kredytową. Oczywiście istnieje inna droga, kręta oraz nie pewna, gdzie egoista próbuje odnaleźć swoje miejsce. Niektórym się udaje, a inni kończą z niczym czekając na cud lub samoistne spełnienie marzeń. Dość szybko obnażone jest nie przystosowanie do otaczającego świata i jego wyzwań. Co się jednak dziwić skoro wzorów męskości nie ma w domu, a tym bardziej w szkołach. Ma się bagaż mało potrzebnej wiedzy pełnej faktów, którą człowiek nasiąknął latami jak gąbka. Może taki był zamysł by robocik nie chciał od życia czegoś więcej? Wyrobienie kolejnej normy, oceny i nie swoich oczekiwań towarzyszy od samego początku.

On zerknął na dno pustego kubka i zaczął myśleć o powrocie do domu. Blokował go pewien spokój tego miejsca oraz pytanie, które pierwszy raz szczerze sobie zadał: czego ja właściwie chcę?

2 myśli nt. „Schemat (prze)życia

  1. RafalZ

    Hej, fajny wpis! Mysle ze wiekszosc ludzi jest zadowolona ze swojego zycia, majac zone dzieci , wlasne lokum jakos mozna splacac kredyt 🙂 ja niestety naleze do tej mniejszej czesci, ulozyl bym swoje zycie calkiem inaczej… Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
    1. Kuba Autor wpisu

      Chyba każdy facet zdaje sobie sprawę, że na pewnym etapie życie może stać się puste. Wielu z nas najpierw ma niewiele kobiet w swoim życiu, pracuje by ten stan polepszyć myśląc, że dzięki temu wszystkie problemy się rozwiążą. Gdy wkońcu zaczyna coś powoli klikać zbyt często niektórzy potrafią się tym zachłysnąć. Dosłownie potrafią utknąć na ciągłej zabawie, to nic złego i jest konieczne, niezależnie czy ma się 20, 30, ba i 40 lat dopóki jest to zgodne z jakimiś normami. Ci jednak którzy utkną zbyt długo wpadają w dziwniejszy stan wymieszany z depresją od czasu do czasu z kolejnymi kobietami jako pewne trofeum i udowodnienie sobie następny raz że się potrafi. Na tym etapie w końcu można zdać sobie sprawę, że jednak warto by po sobie coś zostawić i wraca się znowu do tych szczeniackich marzeń o wspaniałej kobiecie. Marzenie, które tak mocno rozbiło się na drobne kawałki wchodząc w dorosłość i konfrontując je z rzeczywistością kiedy nie ma się doświadczenia z płcią piękną. Gdy się jednak już je ma i w szczególności rozumie się, że perfekcyjne ideały nie istnieją i umie się rozpoznać czego się nie akceptuje, wtedy można stworzyć wspaniały związek. Czy to przepis który zawsze działa? Jedyna droga? Nie, ba niektórzy mieli szczęście znaleźć swój ideał na studiach i ja im tylko przyklaskuje, Natomiast można być też cierpliwym i szukać poznając czego się chce, bez spinki. W wypadkowej uważam że większość facetów chce mieć kochającą żonę, dzieci, rodzinę. Nie nasza wina że ten stary system, który działał od wieków został rozwalony przez różne grupy interesu łudząc “szczęściem”, które nigdy nie nastąpi i tego dowody widzimy w TV, w postaci ciągle nieszczęśliwych…
      Takie czasy i trzeba się do nich dostosować

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *