Uczucie obserwacji przez innych oraz podejście z baniakiem

Gdy szedłem dziś po wodę przypomniała mi się jedna sytuacja z wiosny. Tak na marginesie wiem, że chodzenie do źródełka może wydawać się dziwne, ale ci co promują picie kranówki niech przyjadą do mnie. Ja czuję w niej sam metal mimo że wygląda ok. Jakoś nikomu nie przyszło do głowy że czysta woda płynąca rurami pamiętającymi czasy wojny zbierze po drodze różne dodatki. To zresztą nic, wracając pamięcią gdy byłem dawno temu w jednej firmie, w peryferyjnej, trochę niebezpiecznej przemysłowej dzielnicy (jeden kierowca raz dostał w nocy nożem pod sklepem).  Z kranu po weekendzie gdy zakłady nie konsumowały tej przemysłówki lała się o różnych kolorach woda. O zgrozo raz szefuncio się chwalił, że na początku lat 90-tych rozlewał ją i sprzedawał jako mineralna po szybkim przefiltrowaniu. Był na tym ponoć najlepszy biznes. Tak to był rodzynek. Jak raz siedzieliśmy na kolacji podsumowującej rok sam rozdawał ku uciesze wszystkich rosyjski kawior z kilku puszek. Dobrze że kumpel dał mi nagle cynk aby nie jeść, dlatego podziękowałem tej wykwintnej uczty. Później dowiedziałem się, że szef kazał mu zmywać datę ważności acetonem  bo już termin dawno minął, bo zamówiona partia na test sprzedaży miała słabe powodzenie. Trzeba było zatem coś z tym zrobić. Termin to pół biedy bo z biegiem lat wieczko się uwypukliło co już wogóle eliminowało towar do handlu. Nic jednak straconego bo kazał prasą lekko przywrócić puszkę do pierwotnego kształtu. To były czasy, dawno już mnie tam nie ma, ale boję się że ten kawior nadal jest serwowany.

Wracając do tematu, idę z pustym baniakiem w przeświadczeniu, że moja racja jest najmojsza z kranówką i pojawia się ona. Widać że już po siłowni, idzie z torbą energetycznym krokiem. Szliśmy z przeciwka. Mając już pewne doświadczenie staram się nawiązać kontakt wzrokowy dość lekko, ponieważ pełno samochodów z boku i nie było zbyt dużo chodnika, więc miniemy się dość blisko. Dla niektórych dziewczyn może być to za dużo (ta sytuacja zawsze jest lekko konfrontacyjna), więc lepiej subtelnie i zawsze z obowiązkowym lekkim uśmiechem. Oczywiście bywają takie, które lubią tą zabawę, taki challenge. Skubane są naprawdę w tym dobre, zauważyłem że często są to prawniczki lub podobne. Jednak ona spojrzała się i leciutko spuściła wzrok przesuwając go na prawo w kierunku ulicy. Wiem że niektórzy mogliby się doszukiwać, interpretować czy to coś znaczy, ale wydaje mi się że w większości jest to wyuczone, co więcej każdy z nas ma jakieś myśli w głowie i nie chce by ktoś/coś go rozpraszało. Minęliśmy się i zawsze pojawia się ten ciekawy moment. Jest te kilka sekund w głowie co teraz zrobić a czas biegnie nie ubłaganie. Jest to trudne i często rozrywają człowieka dwie rzeczy, chęć zawrócenia i strach/niemoc, ciężko stwierdzić. Najgorsze jest jednak, że im dłużej się człowiek decyduje, tym ta bezsilność się potęguje. Z drugiej strony jeśli kobieta była zainteresowana myśli sobie pewnie: taki ładny moment i nic z tego. Niestety często już przyzwyczajona do tego myśli że albo facet jest słaby (np gdy sam pierwszy odwrócił wzrok) lub że coś z nią jest nie tak. Zresztą to gdybanie bo łatwo pisać scenariusze. Ja nauczyłem się że lepiej nie myśleć i podejść. To nie jest łatwe nawet gdy wcześniej się to robiło. Szczególnie jak ma się jakąś przerwę, to uczucie zawsze jest, ale z czasem słabnie.

Podbiegam i zdaję sobie sprawę że mam to pudło w ręce, ale dobra w miarę jestem ubrany, więc jakoś to będzie, ogólne wrażenie nie będzie złe. Pojawiam się, ona się zatrzymuje i od razu zaczynam mówić: “że wiem że to dziwnie wygląda i jeszcze ten baniak, ale muszę ją poznać”. Widzę zaskoczenie, więc mówię coś dalej, w końcu pyta: “ale dlaczego”, więc odpowiadam że “zainteresowała mnie”. W tym momencie zrobiła coś ciekawego, otóż uśmiechnęła się z takim serdecznym chichotem i lekko się obróciła do tyłu stawiając nogę krok tył i zaraz powróciła. Nadto opisowo, ale chodzi mi, że po twarzy i ciele widziałem tą pozytywną reakcję co było czymś naprawdę fajnym. Sam się zdziwiłem jak fajnie wyszło i mówię: “tak dokładnie i co się stało, zareagowałaś tak szczególnie”. Tu trochę przesadziłem z tym zdaniem, ale odpowiedziała: “to coś dla mnie nowego”. W głowie myślę niemożliwe, jest naprawdę super i ryzykując zapytałem z ciekawości: “co jest, nigdy do Ciebie nikt nie podszedł?”. Zaznaczam że to atrakcyjna dziewczyna i takie zdanie może być różnie odebrane, ale jakoś samo poszło. Spojrzała się z takimi słodkimi oczami w górę zniżając podbrudek i mówi cichutko że nie. Oczywiście wtedy Kuba złapał wiatr w żagle i napina strunę mówiąc że “jestem w takim razie zaszczycony że jestem pierwszy”, pojawia się drugi śmiech z nóżką. Rozmowa trwała jeszcze z minutę kiedy powiedziała słodko że wraca ugotować chłopakowi obiad, dając do zrozumienia że było fajnie, ale nic tu po mnie. Tak bywa więc życzyłem jej miłego dnia, a ona podziękowała.

Nie zawsze są takie fajne reakcje. W dużej mierze zależy to od nas samych, czy mamy pozytywną energię, ale też od kobiety. To jest trochę loteria i ważne jest aby niejako wciągnąć ją w tą fajną chwilę, aby dwoje ludzi miało z tego fun. Kiedy natomiast nie wychodzi to warto przypomnieć sobie takie momenty, gdyż po pierwsze poprawił się jej humor, a dwa człowiek wie że jest to możliwe.

Pisząc o tym wszystkim przypomina mi się taki fenomen, człowiek ma czasem wrażenie bycia w centrum uwagi. Szczególnie podchodząc w ruchliwym miejscu, wydaje się że wszyscy patrzą i co mogą sobie myśleć. Nie wiem z czego to wynika, może wpojonej latami sztucznej “co ludzie powiedzą” z naszego otoczenia. Okazuje się jednak, że zostało to już zidentyfikowane jako “spotlight effect” i w zasadzie jest w większości przypadków  wymysłem naszej wyobraźni. W skrócie każdy żyje sobie w takiej swojej bańce, jest centrum swojego świata, którym najbardziej jest zaabsorbowany. Czasem jednak się o tym zapomina, że nasze świat nie jest w centrum innej osoby. Ta osoba ma oczywiście swoje. Efektem tego jest fakt, że nawet gdyby ktoś umarł na ulicy to większość przeszła by z boku myśląc że to pijak etc. Dlatego lepiej nie przesadzać z myśleniem bo z perspektywy obserwatora z boku wszystko może wyglądać na spotkanie dwóch znających się już osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *