Widownia dostaje to czego chce, perfekcyjny, sztuczny wirtualny świat

Od dawna igrzyska odbywają się co cztery lata, ale w dzisiejszych czasach ciągłej stymulacji przez media nie spełniają już jednego wymagania. Rozrywka musi się kręcić na żądanie, 24 h na dobę, dostępna jak VOD. Aktualni odbiorcy są jak dzieci wodzeni za nos podstawowymi żądzami jak pieniądze oraz seks, sam nie jestem wyjątkiem. To nasza marchewka zapisana w genach pozwalająca przeżyć i się reprodukować. Dodajmy ciągłą chęć poszukiwania nowości dzięki hormonom i mamy przepis na samo napędzającą się machinę kręcącą niezłe pieniądze.

Skróciliśmy drogę od chęci rozrywki do jej konsumpcji. Możliwość wyboru oraz swobodnej wypowiedzi w Internecie doprowadzają do powolnego zepchnięcia tradycyjnych mediów oraz autorytetów. Traktowanie widza jak pierwotniaki bez mózgu ten proces przyśpieszyło. Z drugiej jednak strony nie pomaga kurcząca się zdolność do utrzymania uwagi, wszystko chcemy szybko oraz do sedna, a następnie bierzemy się za kolejny materiał. Jeżeli kogokolwiek dziwił wysyp blogerek modowych tzn zdjęciowych, gwiazd instagrama bądź youtuba to mamy na to odpowiedź. Przyznam, że sam uwielbiam niektórych z nich, ale coś mi się wydaje, że galopująca konkurencja   o uwagę widza oraz rozdrabniający się tort sprawią, że zatoczymy koło do błędów tradycyjnych mediów. Może jednak to powrót do punktu równowagi, oczekiwań widzów?

Trudno się nie oprzeć wrażeniu, że przy okazji coraz bardziej następuje rozminięcie się świata rzeczywistego od wirtualnego. Właściwie jakbyśmy doświadczyli naocznie dowód na istnienie wieloświatów. Przecież jeden wydaje się taki ciężki i ponury, a drugi kolorowy oraz piękny. Jest to jedna z przyczyn dlaczego wiele kobiet do tej lepszej rzeczywistości aspiruje. Spotkanie z taką to nie lada przeżycie, a tematy: gdzie się było, w czym się było i kogo się spotkało sprawiają, że rozum z czasem może zacznie być zagrożony wyginięciem.

Jeden z wielu przykładów to cała plejada gwiazd instagrama. Przyznam, że jest to esencja tego co najlepiej działa w opisanym na początku schemacie. Gdy okroimy facebooka do podstawowych funkcji to przestaje mnie dziwić, że fb zakupił tą prostą apkę. Dość drogo jak na całą armię klikaczy, ale chyba to taka wypadkowa trendu by uprościć nadawanie oraz odbiór komunikacji. Niestety ponownie konkurencja szczególnie w dziale kobiecym jest mordercza i wydaje mi się, że coraz częściej doświadczymy coś na pograniczu lekkiego załamania jak ta 18-stka http://www.buzzfeed.com/stephaniemcneal/a-teen-instagram-star-is-editing-her-photo-captions-to-show#.jxvEr7EEx. Ciągła wyniszczająca dieta, ćwiczenia oraz  robienie jednego zdjęcia przez kilka godzin w celu absolutnej perfekcji może psychicznie wykończyć. Szczególnie, gdy wystawia się na osąd armii widzów głosujących codzień: czy coś się podoba czy nie. Jeszcze ktoś dopatrzy się zdartego naskórka, bądź pryszcza i cała układanka runie. Zacznie się wyśmiewanie, trolle będą miały pożywkę i mało kto zapłaci za zdjęcia reklamowe, nie mówiąc że już nikt nie dowartościuje ego likami. Oczywiście jak to mówią same kobiety: “Lepiej płakać w rolce-roysie niż być szczęśliwą na rowerze”. Przewiduję jednak, że dopływ nowych gwiazd, a co za tym rosnąca konkurencja, sprawią powolny proces odejścia starzejących się dodatków do ubrań na rzecz nowych. To przykre bo do tego się wszystko sprowadza, widownia jak i same autorki zdjęć degradują się do roli przemielonych produktów krótkiego spożycia. Odchodzące w niebyt  gwiazdy zaczną głośniej mówić jak naprawdę wygląda taki na pozór wspaniały styl życia. Trzeba zatem oddać tej nastolatce, że głośno obnażyła ten cyrk. Wydaje się, że na swoim nowym blogu stara się pomóc innym dziewczynom nie wpaść w tą pułapkę uzależnienia od social media, tego całego poklasku. Szkoda tylko, że teraz prosi o datki zamiast chociaż spróbować normalnej pracy, nie pokoi też na siłę szukanie balansu w nowej diecie i podobnych tematach, ale to może szukanie swojego nowego miejsca.

Normalnie nie cytowałbym nastolatki, bo albo musiałbym zawrzeć tu przepis na super tipsy lub dodać jakieś zdjęcie. Jednak ze względu na to, że napisała dość interesujący tekst przedstawiający od środka młynek blogerek, uznałem, że warto uzmysłowić jak ten cyrk wygląda. Niektóre fragmenty ominę z oczywistych względów.

Essena Oneil: Jak walczyć z epidemią social media i naprawdę żyć

 Jest to przewodnik, który pisze dla samej siebie, aby dosłownie nauczyć się jak funkcjonować w prawdziwym świecie. Kiedyś może to być również pomocne dla Ciebie, gdy zrozumiesz własne uzależnienie od ekranu i sposobu w jaki dziś używamy technologii. Możliwe, że nie doświadczasz tego. Jeżeli tak, to z pewnością popłaczesz się ze śmiechu czytając ten tekst, gdyż poniżej są rzeczy niezwykle proste oraz oczywiste. Dosłownie jest to kurs: jak żyć, dla kompletnych idiotek/-ów. Naprawdę szczerze, nie doświadczyłam tego wcześniej. Dodatkowo według australijskiego systemu edukacji jestem “wysoce rozwinięta”. Jest to szczere wyznanie piątkowej studentki, która stała się wyłącznie samo-zaabsorbowaną przylepioną do ekranu zombie. Dramat oraz plotki były moimi narkotykami, a socjalne docenienie moim motywatorem. Miałam obsesje na punkcie zdjęć oraz życia, które widziałam w pikselach. Co więcej przerodziłam to w karierę, a na koniec i tak skończyłam jak większość na ciągłym narzekaniu, ocenianiu, porównywaniu, lamentowaniu oraz doprowadzaniu do perfekcji mojego wirtualnego wizerunku. Czyż nie jest to zabawne?

Może to pewna przesada, ale patrząc w przeszłość, byłam w kompletnej rozsypce. Jasne, że uśmiechałam się na zdjęciach (mam supermoce, gdzie śmieję się do kamery i zachowuję się radośnie wśród innych osób, żeby kompletnie ukryć swoją pustkę). Co ciekawe, ludzie (ponad pół miliona) ciągle mi powtarzali jaka jestem wspaniała, ale nie, tak się nie czułam. To może odkrycie, ale posiadanie fanów w internecie, którzy dają Tobie pochwały oraz uwagę wcale nie jestem kluczem do szczęścia w życiu. Kolejny szoker.

W uproszczeniu moja egzystencja była pozbawiona integralności oraz celu. Moje działania były w większości oparte na samo promocji, która profitowała w oparciu o ludzi mnie followujących, co wielu firmom umożliwiło kampanie marketingowe za pośrednictwem mojej osoby. Na pewnym etapie dotarło do mnie, że cały ten system jest ohydny. To nie dla mnie, ale hej może mam taki charakter. Uważam, że podstawowym powodem czemu wpadłam w ten sztuczny dwu-wymiarowy świat była  chęć wypełnienia umysłu tym nierealnym zbiorem wymysłów, którym nonstop się otaczałam. Były to takie ładne rozpraszacze mojej uwagi, które również dawały natychmiastową gratyfikację. W końcu miesiąc temu sobie to uzmysłowiłam i jestem w trakcie powolnego procesu powrotu do normalności, ale już widzę pozytywne zmiany. …Pominięta treść o nowym zdrowym planie dnia…

W łatwy sposób uzależniam się od zwykłego “obczajania”, poważnie zajęło mi to większość życia. Dorastałam spełniając się w komforcie oglądania tv po  szkole, nie mogłam się doczekać aby wrócić do domu do ekranu i nintendo DS. Było to prostsze, ta powierzchowna rozrywka była łatwiejsza niż chęć spełnienia moich celów. Gdy miałam zły nastrój lub czułam się znudzona, ekran dawał zabawę. Jako ciut starsza osoba uczestniczyłam w rozwoju social media (msn, Myspace w wieku 11 lat, facebook  od 13 urodzin, instagram od 15-ych). Traciłam godziny na komunikatorach, podobnie zresztą jak wszyscy. Facebook oraz ciągłe zdjecia, kolejne zmiany statusów stały się naszą obsesją, co wyćwiczyło uzależnienie od dramatu, plotek oraz pochwał.

Spędzałam całe popołudnia oglądając perfekcyjne osoby w TV czy na ekranie komórki lub te głupie filmiki na YT zabijając kolejne godziny. Moim hobby oraz obsesją były niedoścignione gwiazdy bez skazy, oglądałam ich vlogi oraz perfekcyjne zdjęcia. W końcu byłam tym tak zaabsorbowana, że sama zaczęłam dokumentować swoje życie, mimo że nie było tam za wiele do pokazania. Teraz jak skończyłam z social nie mam już myśli: “Ohh chciałabym wyglądać jak ona, mieć jej uda, bądź podróżować jak oni, czy mieć takiego chłopaka albo tą super pracę”. To wyzwalające nie oglądać tych perfekcyjnych sztuczności. 

Reszta treści to już bardziej oczywiste rzeczy yupu lista jak wyjść z uzależnienia (wysypiaj się, zdrowe jedzenie, medytacja etc itd). Pełną treść można znaleźć tutaj: http://static1.squarespace.com/static/55f87e18e4b04ad8ee1971e2/t/5645c531e4b0b229a0674112/1447413041417/How+to+Fight+the+Social+Media+Epidemic.pdf

Wiem, że dzisiejszy temat może się wydawać błachy, z punktu widzenia faceta komiczny. Niestety dobrze wiemy, że coś jest na rzeczy obserwując czasem odpływającą płeć piękną. Sami nie jesteśmy idealni, ale trudno nie zauważyć nie tylko pewną roszczeniowość, ale też częstszą powierzchowność. To uzależnienie od prostej gratyfikacji jest jak jakaś zaraza. Zaznaczam również, że każdy z nas facetów nie raz gapił się na te piksele, więc też mamy w tym swój udział. Na szczęście spotkałem wiele kobiet, które się śmieją też z tego całego cyrku, potrafią odróżnić świat realny od wirtualnego. Jednak widzę mimo wszystko postępujące zidiocenie, poważnie świetną rozrywką są programy typu co włożyła, gdzie poszła i z kim bywa. Tego się nie da oglądać ale jak pomyślę, że coraz więcej wierzy, że tak wygląda życie to przestaje się dziwić jak kolejny raz słyszę, że ktoś znalazł sobie dbającą, oddaną żonę na Białorusi lub Ukrainie. Piszę absolutnie poważnie, wiem że przedstawione charakterystyki to nie jest jakaś większość, ale w pewien sposób rzutuje na resztę. Mam nadzieję jednak, że ta nastolatka jak i inne kobiety przywrócą równowagę.

Oczywiście faceci też wierzą w wirtualne bajki, ale to w następnym odcinku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *