Zagubiony Adam – list

Cześć, nie wiem dlaczego, ale postanowiłem  w końcu napisać maila i podzielić się „historią mojego życia” z kimś powiedzmy anonimowym, zupełnie szczerze, bez kłamstw. Bardzo spodobał mi się Twój blog, jeśli nie będzie Ci się chciało czytać moich wypocin, to zrozumiem, bo na pewno facetów takich jak ja jest wielu i często dostajesz tego typu wiadomości. Tak dla sprecyzowania – mam 24 lata.

Podobnie jak Ty rozpocząłem studia będąc w związku. Paulina była największą miłością mojego życia, byliśmy razem 2,5 roku. Piękna, seksowna, dziewczyna, której – myślałem – nigdy nie będę mieć, szczególnie po ostatniej, która mnie zdradzała. Nie jestem przystojniakiem, raczej lekko przy kości i typowy nice guy. Ale jakoś się udało i nie musiałem przy niej udawać kogokolwiek innego, byłem tym kim jestem – misiem, kochanym i oddanym, który zrobiłby dla niej wszystko. Nie widziałem świata poza nią. Ale – po naszym wspólnym wyjeździe do Stanów – wszystko posypało się totalnie. Kłóciliśmy się o to, że ona nigdy nie ma dla mnie czasu i woli spędzać wieczory sama, a nie ze mną. Miesiąc po powrocie była dla mnie już zupełnie zimna, siedziałem sam próbując ogarnąć zaległości na studiach. Nie widzieliśmy się 2 tygodnie aż w końcu przyjechała i powiedziała mi, że to nie ma sensu. Płakaliśmy razem 3 godziny, ja nie mogłem się z tym pogodzić i zacząłem błagać. Daliśmy sobie tydzień, spotkaliśmy się i stwierdziliśmy, że to nie ma sensu. Powiedziała mi tylko, że jestem niesamowitym facetem, inteligentnym, przystojnym i że zasługuje na kogoś znacznie lepszego niż ona. I generalnie, że to wszystko jej wina.

Po 2 tygodniach zacząłem wypisywać do niej smsy, że cierpię, nie radzę sobie z życiem, a ona mi przestała odpisywać. W międzyczasie widziałem tylko na fb, że łazi po klubach – co się nigdy nie zdarzało – i generalnie świetnie się bawi, podczas kiedy ja płakałem. Przez 3 miesiące, co jakiś czas, wypisywałem jakieś bzdury, że jej nienawidzę i że jak mogła mnie tak potraktować. Piłem, paliłem – najczęściej sam – przez dobre 3 miesiące. Praktycznie co drugi dzień. Prawie wyleciałem ze studiów, nie miałem siły na nic. Przestałem nawet grać na gitarze, która jest moją pasją. Na początku roku po odwiedzinach kumpli w innym mieście sięgnąłem dna. Wróciłem do domu i po prostu się rozpłakałem. Napisałem do niej, że potrzebuję pomocy. Spotkaliśmy się 2 tygodnie później i o dziwo nie poczułem nic na jej widok. Zapisałem się na siłownię, ogarnąłem studia, zacząłem nawet się z kimś spotykać. Ale – również podobnie jak Ty – totalnie nie wiedziałem jak się zachowywać. Niestety cały czas tak jest. Od opisywanych sytuacji minął rok. W tym czasie spotkałem się może z 3 dziewczynami, dwie mnie olały, a z jedną ja przestałem rozmawiać „bo była dla mnie za mało atrakcyjna i zbyt otwarta”. Poradziłem sobie z depresją – w jakimś stopniu – ale cały czas mam takie wieczory jak dziś – siedzę i myślę, jak bardzo byłem wtedy szczęśliwy i że nigdy mnie już to nie spotka. Że skończę jak moje starsze rodzeństwo, brat i siostra, którzy mają po 33 lata i są samotni bez żadnych perspektyw na to, że coś się zmieni. Dosłownie tydzień temu skończyłem studia inżynierskie, co jest ogromnym osiągnięciem w moim życiu, bo nikt nie wierzył w to, że może mi się udać. Nawet z czegoś takiego nie potrafiłem się cieszyć, czułem i czuję pustkę. Znów piłem z kumplami cały tydzień i zastanawiam się, czemu nie mogę nikogo poznać. Jestem przecież taki miły i dobry, a wokół nas jest ogrom pięknych kobiet.

W swoim towarzystwie jestem powiedzmy lubianą osobą. Mam paczkę zgranych kumpli, jednak jestem w niej kimś w rodzaju osoby, z której można żartować bo i tak nic ci nie zrobi. I nie umie rozmawiać z laskami. Taka po prostu ciota, z którą można pogadać po pijaku na ważne tematy, a jak jest potrzeba jakieś porady życiowej to do mnie. Jestem sympatyczny do bólu, ale nie potrafię rozmawiać z nowo zapoznanymi osobami. Po prostu się głupio uśmiecham i modlę się, żeby stąd uciekać. Większość moich kumpli ma piękne dziewczyny, z którymi bardzo dobrze się dogaduje. Czasem nawet się zdarzy, że muszę słuchać tego typowego gadania, jaki on to jest chujowy i że ją źle traktuje. Nie mam bladego pojęcia jak zacząć zachowywać się inaczej. To wiąże się z następną kwestią.

Skończyłem studia inżynierskie i czas iść do pracy, bo nie przeżyje studenckiego stylu życia jeszcze półtora roku. Można powiedzieć, że się wybawiłem. Los tak chciał, że urodziłem się w dość bogatej rodzinie. Rodzice – a raczej matka – wychowała mnie na nice Guya, ale nie rozpieszczali mnie, musiałem sobie naprawdę na coś zasłużyć, żeby to dostać. Mamy rodzinna firmę, do której idę pracować za 2 tygodnie. Problem polega na tym, że firma znajduje się w małym mieście, 150 km od najbliższego „dużego miasta”. I teraz siedzę i się zastanawiam – jak ja kogoś poznam? Co to za życie – wstawać o 5 i pracować 10 godzin, co ja w ogóle będę robił po powrocie do domu? Do domu, gdzie będę mieszkać z rodzicami, co jest dla mnie niesamowicie przerażające, bo od jakiegoś czasu pracuję nad tym, żeby usunąć ze swojego myślenia  te wszystkie „mamusine” zasady typu bądź miły to Ci się popłaci itd. Jestem pełen gniewu na samą myśl o tym. Matka jest strasznie trudną kobietą, wszystko musi być po jej myśli, jest chora na serce, więc po prostu tłumię wszystko w środku, żeby nie robić jej przykrości.

Powracając do meritum. Jestem po kolejnym olaniu przez dziewczynę, która bardzo mi się spodobała. Już naprawdę nie wiem co mam robić – tego wieczora siedzę i myślę znowu o swojej byłej, w styczniu próbowałem ją gdzieś zaprosić na wyjście, ale odpisała mi, że nie, bo się z kimś spotyka. Więc kolejny dół. Już naprawdę nie mam pojęcia – zmieniam niedługo całe swoje otoczenie, chcę to wykorzystać, nie dać ludziom poznać, że jestem wewnętrznie słaby i w rozsypce, bo będę znaną osobą w firmie. Od czego konkretnie Ty zacząłeś? Pewnego dnia wstałeś i powiedziałeś sobie, że koniec bycia kimś takim? Jak zacząłeś się umawiać z kobietami? Wybacz, że tak długo i chaotycznie, ale nigdy nie byłem najlepszy w pisaniu tego typu poematów. Ale jeśli to przeczytasz to dziękuję, potrzebowałem się komuś wygadać. Bo jako nice guy nie mogę być szczery z moimi znajomymi, bo przecież nie mogą znać moich wad i tego co naprawdę czuję. Mam tą świadomość, ale nie mam bladego pojęcia co z tym zrobić. Będę bardzo wdzięczny za jakiekolwiek rady J Pozdrawiam i kontynuuj pisanie bloga, bo jest naprawdę ciekawy.

Pozdrawiam,

Adam  (autor zgodził się na publikację, imiona wraz z innymi danymi zostały zmienione)

Chętnie czytam listy, gdyż mimo, że ten blog powstał dla zabawy dokumentując ciekawsze historie, chciałem również aby pomagał innym zmienić swoje życie na lepsze. Długo się zbierałeś, chyba jak każdy z nas na pewnym etapie życia, gdzie czuje się tą granicę, pewien limit, że więcej się już nie da tego stanu znieść. Prawdopodobnie zastanawiając się co napisać uzmysłowiłeś sobie pewne elementy, które można by poprawić i w takim tonie tutaj również wszystko przedstawię. Zaznaczam przy okazji, że nie jestem specjalistą, ale już trochę przeszedłem, więc może coś będzie pomocne.

Miłość to z pewnością piękny stan, jednak jak ktoś ostatnio mi powiedział jednostronnie się nie liczy. Dość brutalne, ale jest w tym sporo prawdy. Każdy z nas pragnie być pożądanym, wielbionym, ale ma to tylko sens gdy realistycznie podejdzie się do intencji drugiej strony. Nie możesz mieć jej za złe, że Twoje oczekiwania się nie spełniły. Dodatkowo nie powinieneś się winić, że sam coś źle zrobiłeś, gdyż tworzysz sobie pułapkę bez wyjścia. Z listu mam wrażenie, że marzenia o ideale kobiety przelałeś na tą jedną, jedyną. Czyżby jednak nie była to jedna z pierwszych z brzegu, która akurat była ładna. To bardzo szlachetna postawa i uwierz wielu Panów milutkich później jej żałowało, gdy tak jednostronna relacja powoli zaczęła zmieniać się w piekło. Nice Guys mają to do siebie, że żyją w iluzji, pseudo bezpiecznym świecie, pełnym szczęśliwości, gdzie trzeba zrobić wszystko aby nie naruszyć tego ideału. W praktyce to życie w strachu przed odrzuceniem, złą oceną, samotnością co paraliżuje normalne podejście względem innych osób, które z czasem zaczynają to wykorzystywać. Niestety przykro czytać jak otoczenie może się z kimś obchodzić i co gorsza, wydaje mi się, że masz błędne o nich przeświadczenie. Odpowiedz sobie sam, boisz się stracić tych znajomych? Bo chyba tak skoro przykładowo tak silne emocje wywołała strata dziewczyny. Wiem, że to boli i nie da się obojętnie obok tego przejść, jednak czy przypadkiem nie boli Ciebie koniec tej całej konstrukcji, którą ułożyłeś sobie przez te dwa lata w głowie. Byłeś oddany, na każde zawołanie, kochany. To nic złego i duży plus, gdy zbudujesz kiedyś zdrową relację i nagrodzisz kobietę tą pozytywną postawą, zakładając że będzie o Ciebie dbać. Zwykle jednak my sami faceci mając często niskie poczucie wartości przy kobietach dajemy z siebie nie 100 a 200% bez jakiejś większej przyczyny, no może z tęsknoty do bliskości. Opierając swoje główne źródło szczęścia na kobiecie nie tylko dałeś jej do zrozumienia, że nie jesteś jakimkolwiek wyzwaniem, ale paradoksalnie uczyniłeś ją nieszczęśliwą. Brzmi absurdalnie i nie logicznie, ale nie mając swojego satysfakcjonującego życia jak możesz oczekiwać, że ona by się stała jego częścią. Dokładnie częścią, a nie całością. Na to kiedyś przyjdzie czas, ale powinno być z Twojej perspektywy, a nie odwrotnie.

Szczerze nie mam siły pisać o słynnym zdaniu: jesteś tak nieprawdopodobnie zajebisty, że muszę aż odejść bo wręcz nie jestem tego godna. Faceci również to robią względem kobiet i jest to niezwykle słabe. Z pewnością lepsze niż zerwanie sms-em, ale lukrując nie zmniejszymy potencjalnego bólu. Tak naprawdę jest to próba zmniejszenia odpowiedzialności za powstałą sytuację we własnych oczach, a jej ciężar jest dość spory. Czasem tak się zdarza jak druga strona widzi przejawy pewnej desperacji, a tak może być to odczytane. Żeby nie było, nie bronię jej bo kiepsko się zachowała i wydajesz się sympatycznym facetem, ale trzeba wreszcie sobie powiedzieć, że w tym wszystkim zapomniałeś o najważniejszej osobie jaką jesteś Ty sam. Buduj swoje życie, ciesz się nim, a fajne kobiety same przyjdą. Poczyniłeś już pierwsze kroki, lecz bez zamknięcia przeszłości daleko nie zajdziesz. Mam na to szybką receptę.

Zabrzmi to jak pewna dziwna autoterapia, ale uwierz, sam byś do tego doszedł za parę lat. Obaj wiemy, że jesteś w okresie przejściowym i będzie już tylko lepiej. Jasne czujesz się zagubiony, bo te kobiety są dziwne, ale to z czasem minie. Będzie znacznie lepiej i na pewnym etapie uznasz, że jej odejście to najlepsze co mogło Ciebie spotkać. Dlaczego? Ponieważ poznając nowych ludzi oraz kobiety zdasz sobie sprawę, że egzystowałeś z klapkami na oczach jak w pewnej klatce, pełnej toksycznych relacji. Przejmujesz się rodzeństwem, ale pewnie ich sytuacja to również wynik nadopiekuńczej, ciągle kontrolującej matki. Nie wiń jej, bo pewnie chciała dobrze w przeświadczeniu, że obroni Was przed potencjalnym złem. Bywają też takie z kompleksami, które nie chcą by dzieci miały lepiej od nich. Mimo wszystko to mama i dla jej zdrowia nie mówi jej po prostu wszystkiego. To nie ładnie, ale jak zaczniesz się zmieniać to z czasem to zauważy sama oraz zaakceptuje. Czas wyjść z tego kokona i skupić się na sobie. W przypadku byłej, powinieneś jej podziękować. Dokładnie tak masz zrobić, w myślach. Dzięki niej przelała się czara i postanowiłeś wziąć się za siebie. Wiem, że czułeś się taki szczęśliwy. Tak przynajmniej się wydawało. Czeka na Ciebie jednak znacznie więcej pozytywnych emocji w przyszłości. Ten kubeł zimnej wody był Tobie potrzebny, sam się o tym później przekonasz, gdy przejdziesz te wszystkie etapy. Kolejna sprawa, naprawdę sądzisz, że ona rozpacza i tak rozmyśla jak Ty? Szanuj się kolego bo przyjadę i walnę mocno w łeb. Masz komfortową sytuację, skończyłeś studia oraz widać ugruntowaną przyszłość. Jedyne co potrzebujesz to kontynuowanie poznawania nowych osób. Nikt nie może Tobie zabronić wyjazdów na weekend do “przyjaciół”, nie musisz się w pełni tłumaczyć nikomu. Tindera możesz używać z opcją paszportu na inne miasta jak wykupisz płatną opcję. Pomyśl czy nie dałoby się pracować zdalnie albo zrobić jakieś przedstawicielstwo na inny region. Zresztą rola handlowca w ciągłej podróży mogłaby wiele pomóc w nawiązywaniu nowych kontaktów. Niestety praca w rodzinnej firmie niesie też ryzyko, że będziesz szanowany wyłącznie ze względu na rodziców. Sporo nawiązanych relacji może być fałszywa z chęci uzyskania czegoś od Ciebie. Zresztą dowartościowanie się na opinii innych jest kolejną cechą Nice Guy. Po pracy ćwicz na siłowni, gdyż widać kompleks wyglądu. Powiem szczerze, że dla kobiet bycie przystojnym to bardzo szerokie pojęcie. Jasne, że gość z magazynu ma na start kilka plusów, ale czy chciałbyś być z kimś kto jest z Tobą tylko dla wyglądu? Jak zbudujesz sylwetkę i przez to poprawisz tą mityczną pewność siebie, zdobędziesz trochę życiowego doświadczenia, zrozumiesz, że byłeś w błędzie. Kobiety w większości patrzą na faceta jako całość, inaczej widzą naszą atrakcyjność.

Prowadzi to do kolejnego elementu czyli asertywności i dbanie o siebie samego. Jeśli pozwalasz na złe traktowanie to co się dziwisz, że słabo się czujesz. Rozumiem przekomarzanie się, męskie odzywki by sobie dla jaj nawtykać, ale zawsze to powinno być w jakiś granicach. Staraj się oddawać słownie czy ignorować, albo daj sobie spokój z osobami, które Tobie nie pasują. Nie bój się kończyć znajomości. Jeśli im zależy to wrócą.

Zmiana otoczenia z pewnością wyjdzie na plus, ale sam musisz zamknąć swoją przeszłość, bo inaczej zabierzesz ją jako dodatkowy bagaż. Podziękuj byłej, zaakceptuj obecny stan, ponieważ wiesz, że jesteś na odpowiedniej drodze ku lepszej przyszłości. Oczywiście, że będzie czasem bolało, ale takie jest życie. Mam jednak super radę. Naucz się wreszcie z kobietami postępować bez większych oczekiwań. To trudne i dziwne, ale właśnie one są przyczyną tych wszystkich wahań nastroju. Ciesz się życiem dla samego siebie, popraw swój humor (tylko nie alkoholem), poznawaj nowych ludzi i spotykaj się z kobietami. Pytasz jak? Tinder, lekcje tańca, zajęcia związane z jakimś hobby czy rywalizacją jak brydż, bilard czy cokolwiek innego. Popatrz co dzieje się w Twojej okolicy. Może jest jakiś festiwal etc. Nie szukaj również na siłę, bądź pozytywny, a “porażki” traktuj jak zwykłe lekcje. Nie ma również najlepszego momentu by zacząć. Zresztą z tego co piszesz już rozpocząłeś swoją podróż, musisz tylko zamknąć tamten epizod oraz umawiać się częściej. Zobaczysz, że z praktyką wiele rzeczy sama się wyrobi. Przestań się również przejmować, nawet jak coś powiesz głupiego to wynik tego, że się uczysz i nic więcej. Zdanie innych nie powinno być zresztą dla Ciebie priorytetem.

Odpowiedź również wyszła chaotycznie i wydawałoby się, że nie jest zbytnio optymistyczna, wręcz szczera do bólu. Mimo wszystko uważam, dobrze się stało, że zakończyła się ta znajomość biorąc pod uwagę to co napisałeś. Pożegnaj się z przeszłością i pracuj nad sobą, rezultaty wtedy się pojawią.

2 myśli nt. „Zagubiony Adam – list

  1. Adam

    Dzięki za odpowiedź, mam nadzieję, że uda mi się dostosować do Twoich rad. Zacząłem już z resztą od czytania książki “No more mr. nice guy”, co może wpłynie jakoś na moje zachowanie. Dobrze, że napisałeś, żebym podziękował byłej “w myślach”, bo z początku nie zauważyłem tego dopisku i byłem w lekkim szoku 🙂 Może za jakiś czas się odezwę, pisząc jak mi idzie, a jeśli nie – to tym lepiej, bo może w końcu popłynę w dobrym kierunku i po prostu przestanę się nad tym wszystkim zastanawiać i będę robił swoje.

    Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki

    Odpowiedz
    1. Adam

      Witaj imienniku. Byłem w dokładnie takiej samej sytuacji jak Ty. Miałem nawet myśli samobójcze. 😉 Wyjdź z marazmu i miej w kosie otoczenie. To jest najwazniejsze! Z kim przystajesz takim się stajesz. Skoro to ludzie bez ambicji to lepiej siedź sam w domu i nie miej z kim wychodzić zamiast trzymać się z miernotami.
      Samotności można się nauczyć dzięki czemu zaczynasz rozumieć siebie.
      Otwórz się na fizyczność. Ja zacząłem ćwiczyć jogę dzięki czemu mój umysł stał się otwarty. Nigdy wcześniej nie potrafiłbym wyjść do ludzi a teraz jestem jedynym facetem w grupie i mi to wcale nie przeszkadza.

      CZAT CZAT CZAT, pisz z kobietami obcuj z nimi, zobacz, że to normale istoty i proszę Cię, Nie podlizuj się, bądź pewny swego zdania.

      Powodzenia w życiu. Rozwijaj się a szczera miłość sama przyjdzie 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *